"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

wtorek, 5 maja 2015

„Odwet” Jack Higgins


Słabe to było...
Przyznaję, że to moje pierwsze spotkanie z prozą Jacka Higginsa, myślę, że nie do końca udane. Z reguły jest tak, że kiedy się ktoś nudzi, to sięga między innymi po książkę, żeby przebyć jakąś interesującą podróż. Najgorsze co może się przydarzyć czytelnikowi to nudzenie się przy książce, no bo jak można „zabić” nudę-nudą??

Jack Fox jest utalentowanym, powszechnie znanym wojennym bohaterem i szanowanym biznesmenem z Wall Street. W rzeczywistości jest także siostrzeńcem Don Marco Solazza, który jest głową rodu oraz „ojcem” mafii. Fox nawiązał romans z jedną dziennikarką, niejaką Kate Johnson, kiedy się dowiedział, że kobieta pisze o nim artykuł ujawniający jego prawdziwe oblicze, zlecił jej zabójstwo. Gdy przez przypadek zostało odnalezione ciało kobiety, okazało się, że była ona żoną Blake Johnsona, który z kolei pracował bezpośrednio dla prezydenta. Kiedy Blake dowiaduje się, że Kate została zamordowana na zlecenie Foxa, postanawia się na nim zemścić i od tamtej pory szczęśliwa passa Foxa się kończy. Wspólnie z bliższymi i dalszymi przyjaciółmi drobnymi kroczkami dążą do osiągnięcia celu, jakim jest zlikwidowanie Foxa i całej mafii. Czy im się to uda? Do czego jest w stanie posunąć się mąż, który dowiaduje się, że jego była żona została brutalnie zamordowana?

Wypłoszymy tę bestię z matecznika, ale zrobimy to na mój sposób. Za łatwo byłoby zastrzelić go gdzieś na ulicy. Chcę, żeby odbyło się to powoli i boleśnie. Będziemy stopniowo niszczyć jego żałosne małe imperium, aż nie zostanie kamień na kamieniu. I wtedy go dobijemy.”

Sięgając po tę książkę liczyłam na niezapomnianą przygodę, miałam wobec niej duże oczekiwania. W opisie przeczytałam, że w całej powieści znajdę: mafię, bohaterów wojennych, zabójstwo, szefa jednostki specjalnej, gangstera. Owszem znajdziecie to wszystko lecz całość tworzy jakąś papkę, osobiście zawiodłam się. W trakcie tej lektury, a przynajmniej do połowy książki niemiłosiernie się nudziłam. Książka pozbawiona jest dreszczyku emocji, który podniósłby chociaż w minimalnym stopniu poziom adrenaliny. Cała fabuła jest bardzo chaotycznie opisana. Zakończenie do przewidzenia. Słabo wykreowane postacie, za to w takich ilościach, że nie jestem w stanie ich wymienić. Bohaterowie powieści przemierzają przez Nowy Jork, Londyn, Liban oraz Irlandię. Jeśli chodzi o samą szatę graficzną, to między innymi dzięki niej oraz krótkiemu opisowi sięgnęłam po książkę, ponieważ i jedno i drugie jest bardzo zachęcające.

Na portalu Lubimy Czytać można się dowiedzieć, że książka jest przypisana do kategorii thriller/sensacja/kryminał, a moim skromnym zdaniem jest to idealna bajka na dobranoc. Szczerze to nie mogłam się doczekać, kiedy w końcu skończę ją czytać. Z pewnością szybko o niej zapomnę i żadna siła nie skłoni mnie do jej ponownego przeczytania.


Tytuł: „Odwet”
Seria: Sean Dillon. Tom 8
Autor: Jack Higgins
Wydawnictwo: Fabryka Sensacji
Data wydania: data przybliżona 2011
Ilość stron: 246
Moja ocena:2/6


8 komentarzy:

  1. Na pewno po nią nie sięgnę - dzięki za recenzje :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na prawdę nie ma czego żałować :) Jest wiele cudownych książek a na tego typu literaturę szkoda marnować czasu. ;)

      Usuń
  2. Znam już tego autora, czytałam jego "Gniew Boży" i dałam jejpodobną ocenę jak Ty "Odwetowi". Po Twojej recenzji utwierdziłam się w przekonaniu, że była to ostatnia jego książka, jaką przeczytam kiedykolwiek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że nie przypadła Ci do gustu. Szkoda straconego czasu.

    OdpowiedzUsuń
  4. W takim razie przykro mi, że straciłaś cenny czas... dziękuję za recenzję... przynajmniej ja go nie zmarnuję :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda że tylko straciłaś czas, ale niestety czasem zdarzają się takie książki. Dzięki Tobie przynajmniej wiem że nie warto po nią sięgać :). Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj, znam to uczucie, kiedy książka to tylko strata czasu :/ Tylko, że "moje" dno miało 2 razy więcej stron i zaprawdę, tego się nie dało czytać, ale się jakoś przymusiłam. Nie chcę przeżywać podobnego poziomu drugi raz...

    OdpowiedzUsuń