"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

środa, 5 sierpnia 2015

„Lato koloru wiśni” Carina Bartsch




Większość ludzi – powiedział -ukrywa się za maskami w obawie przed zranieniem.”

Czy serce nastolatki, które w przeszłości zostało roztrzaskane na miliony kawałeczków może ponownie pokochać? Może jest tak jak mawiają, że stara miłość nigdy nie rdzewieje? A może należy trzymać się zasady „nigdy nie wchodź dwa razy do tej samej rzeki”?

Nigdy, nigdy nie chciałabym tego powtórzyć. Nie przeżyłabym tego drugi raz.”

Emely, Alex oraz Elyas poznali się kiedy byli dziećmi, szybko znaleźli wspólny język. Stanowili zgraną paczkę, aż do momentu, kiedy to w wieku 15 lat między Emely, a Elyasem doszło do małego nieporozumienia. Wtedy ich drogi się rozeszły. Dopiero po 7 latach spotykają się ponownie, tym razem w Berlinie, gdzie cała trójka studiuje.

Miłość jest piękna, twierdziła większość ludzi, a ja zadawałam sobie pytanie, dlaczego tak okropnie boli. Na początku było tylko zauroczenie, a potem wpadłam po uszy. Musiałam się od niego uwolnić, jeśli nie chciałam wewnętrznie rozpaść się na strzępy.”

Emely to ta fajtłapa, która potyka się o niewidoczny próg, wszystko co staje na jej drodze, stanowi dla niej wielkie zagrożenie. Pomimo braku koordynacji Emely jest bardzo bystra, ambitna, stanowcza, temperamentna, a także cyniczna do granic możliwości. Nie zwraca uwagi na swój wygląd, a także w ludziach w pierwszej kolejności bierze pod uwagę rozum i charakter, dopiero później kieruje uwagę na powierzchowność. Studiuje literaturoznawstwo.

(…) jak można zagłębiać literaturoznawstwo. A przecież książki to jeden z najcenniejszych darów na ziemi. Kunsztownie zestawione słowa, które zmieniały się w melodię, a potem w obrazy. Białe. Puste kartki, na których powstawały światy większe od wszechświata. Przestrzenie, które wciągały ludzi i kazały im zapominać o wszystkim wokół. Literatura była magicznym zaklęciem, któremu całkowicie uległam.”

Elyas - starszy brat Alex, to z kolei młody Bóg, posiada wszystko to, co spodoba się każdej dziewczynie. Jest przystojny, dowcipny, wytrwały, zgrywa aroganta jednakże tak naprawdę jest bardzo wrażliwym młodym człowiekiem. W Berlinie studiuje medycynę.

Luca to znajomość internetowa Emely, wkroczył w jej poukładany świat i stopniowo zaczyna go burzyć. Korespondują ze sobą coraz częściej, widać, że nawiązali wspólny język, mają te same zainteresowania. Emely nigdy nie widziała Luki i w zupełności jej to nie przeszkadza póki rozmowa jest udana, ponieważ dla niej liczy się charakter, a nie wygląd. Coraz częściej wymieniają się wiadomościami, aż dochodzi do momentu kiedy wręcz czekają na kolejnego e-maila.

Kogo wybierze Emely – kobieta twardo stąpająca po ziemi, nieziemsko przystojnego Elyasa, który złamał jej młodzieńcze serce, a może Lukę, którego nie widziała na oczy, ale którego inteligencja i charakter bardzo jej się podobają? Kogo wybierze, mężczyznę z „reala” czy wirtualną znajomość?

Kreacja bohaterów jest fantastyczna. Ich dialogi, które w większości były słownymi przepychankami są najmocniejszą stroną książki, przy nich bawiłam się wyśmienicie. Od samego początku doskonale wyczuwalny jest temperament głównej bohaterki. Książka okraszona olbrzymią dawką humoru. Jeżeli chodzi o oprawę graficzną, to zdecydowanie bardziej podoba mi się nasza, aniżeli w wersji niemieckiej. Fabuła jakich wiele, jednak przedstawiona w sposób przy którym nikt nie będzie się nudzić. Warstwa językowa nie jest skomplikowana lecz przy niemalże 500 stronach książki jest to dużym atutem, ponieważ czytelnik nie męczy się z lekturą, tylko płynnie przez nią przechodzi.

Zakończenie… jako romantyczka nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Sądziłam, a nawet kibicowałam Emely oraz Elyasowi, aby zamknęli przeszłość i zaczęli nowe wspólne życie. E-mail wysłany przez Emely do Luki… wybił piłkę daleko poza boisko, kiedy ta była tak blisko bramki! To się w głowie nie mieści, co przeżywałam kiedy okazało się, że to już koniec książki. Wściekłam się na Emely, współczułam Elyasowi, dodatkowo piekliłam się się na autorkę o takie zakończenie. Teraz nie pozostaje mi nic innego jak czekanie na kolejny tom „Zimę koloru turkusu”, ponieważ jestem bardzo ciekawa jak autorka nakreśli dalsze losy bohaterów.

Ogromnie się cieszę, że mogłam przeczytać „Lato koloru wiśni”. Nie byłam w stanie oderwać się od książki, tak bardzo pochłonęła moją uwagę. Jest to doskonała pozycja na wakacje, lekka, przyjemna oraz pełna humoru. Polecam ją zwolennikom New Adult, literatury młodzieżowej oraz lubiącym lekkie Love story. Polecam.

Na koniec pozostawiam Was z fragmentem:
- A dokąd on się znowu wybiera? - zapytałam nieobecna duchem i w następnym momencie z wykrzywioną twarzą odsunęłam od ucha słuchawkę.
- Elyaaaas! Emely pyta, dokąd idziesz! - zawołała Alex na cały głos. Zapewne usłyszeli ją lokatorzy nie tylko jej kamienicy, ale i sąsiednich.
- Alex – syknęłam z rozszerzonymi oczami. - Czy tobie naprawdę odbiło?
- O co ci chodzi? - zapytała, jakby to była najnormalniejsza sprawa na świecie. - Przecie pytałaś.
Opuściłam głowę i potarłam ręką czoło. Boże, co za kobieta! Więcej nie zdążyłam pomyśleć, bo stało się to, co musiało się stać.
- Emely chce wiedzieć, dokąd idę? - usłyszałam pytanie Elyasa w pobliżu telefonu.
Uderzyłam słuchawką o głowę, a kiedy po drugiej stronie coś zaszumiało, wpadłam w panikę.
- Alex, nie dawaj mu telefonu! Nigdy w życiu, słyszysz? Nie rób tego! Proszę!
- Za późno, skarbie – powiedział Elysa.
Z jękiem odrzuciłam głowę do tyłu.
- Chciałaś wiedzieć, dokąd się wybieram – ciągnął.
- Nie. Szczerze mówiąc, w ogóle mnie to nie interesuje, a teraz oddaj Alex słuchawkę.
- By zaspokoić twoją ciekawość, króliczku, powiem, że idę tylko po mleko. Mogę?
Arogancki, głupi, bucowaty, bezczelny…
- Jak dla mnie możesz sobie kupić nawet krowę – wysyczałam.
- Zastanawiałem się nad tym, ale to niepraktyczne. - Na odległość wyczułam jego śmiech. - A jak się miewa twoja głowa, skarbie?
- Właśnie się pogorszyło.
Zaśmiał się. Cicho i miękko. Ten dźwięk brzmiał w moich uszach dziwnie przyjemniej niż powinien.
- Wiesz, że bardzo lubię te nasz gierki? - zapytał.
- Jakie gierki? - Zmarszczyłam czoło.
- No przecież wiesz – zaczął i wyśpiewał do słuchawki resztę zdania: - „Ty udajesz, że trudno cię zdobyć… Ja udaję, że nie pragnę tylko jednego...”.
Bezwiednie otworzyłam usta.
- Straciłeś kontakt z rzeczywistością, prawda? A jeśli naprawdę wydaje ci się, że zachowujesz się tak, jakbyś nie chciał tylko jednego, jesteś też daleko od ekspresji artystycznej.
- Ale to działa – powiedział pewnym siebie głosem. -Lecisz na mnie.
Moje spojrzenie spochmurniało.
- Lecę na ciebie jak zepsuty szybowiec.
- Widzisz, właśnie te gierki mam na myśli – wyjaśnił.”

Tytuł: „Lato koloru wiśni”
Seria: „Lato koloru wiśni” Tom I
Autor: Carina Bartsch
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data wydania: 17 czerwca 2015
Ilość stron: 496
Gatunek: literatura współczesna/ New Adult
Moja ocena: 5,5/6

Źródło okładki: http://www.mediarodzina.com.pl/

Recenzja napisana w ramach współpracy z Wydawnictwem Media Rodzina. Dziękuję za możliwość przeczytania książki. 

6 komentarzy:

  1. Zapowiada się interesująco - lubię New Adult, więc będę miała na oku "Lato koloru wiśni".

    OdpowiedzUsuń
  2. Fabuła całkiem interesująca. I jaka klimatyczna okładka.

    OdpowiedzUsuń
  3. O, kolejny raz trafiam na tę powieść u blogera, jakoś jednak mnie do niej wciąż nie ciągnie, muszę to chyba jak najszybciej zmienić, bo wszyscy ją strasznie chwalą.

    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię książki z nurtu New Adult, a skoro książka jest wartościowa, a bohaterowie dobrze wykreowani, to z przyjemnością po nią sięgnę :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie czekam, aż książka do mnie dotrze i jestem bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  6. recenzja bardzo fajna, jednak jakoś mnie nie ciągnie do tej książki, chyba mam przesyt takimi książkami, muszę odpocząć od klimatu New Adult. Poczytam jakieś inne gatunki, a później wrócę i nadrobię zaległości ;)

    OdpowiedzUsuń