"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

poniedziałek, 12 października 2015

Wywiad(ownia)- Joanna Kupniewska - WYNIKI



Czas aby ogłosić wyniki Wywiad(owni) z udziałem Pani Joanny Kupniewskiej. Dziękuję autorce za udział w zabawie oraz za poświęcony czas na udzielenie odpowiedzi. Wszystkim uczestnikom konkursu dziękuję za aktywność.



Mariola Mężek rezygnuje z pracy i rozpoczyna życie na nowo w „Rapsodii” wśród natury i kóz. A czy Pani wyobraża siebie na takiej polskiej wsi?

Jak najbardziej. Zamiast jazdy samochodem wolę jazdę konną, na spacer wybieram się do lasu lub nad jezioro i czasami zamiast towarzystwa ludzi wybieram towarzystwo zwierząt. Pod względem wygody, dzisiejsza wieś nie różni się aż tak bardzo od miasta, a moja dusza zawsze „ciągnęła” do natury.

„Dysonanse i harmonie”- tytuł kojarzy mi się z tym, że nigdy nie jest tylko czarno lub tylko różowo. A czym dla Pani jest dysonans i harmonia?

Tak też miał się kojarzyć tytuł mojej powieści ;) „Dysonanse i harmonie” to powieść o życiu. A życie jest bardzo skomplikowaną melodią. Czasami płynie gładko i skocznie, pełne pięknych dźwięków, zgrabnych akordów i wesołych harmonii. Raz jest romantycznym walcem, raz skoczną polką lub rytmicznym marszem, a innym razem kakofonią zgrzytów, jęków i dysonansów. Raz jest muzyką, która podnosi nam włoski na przedramionach i wywołuje ekscytujące ciarki, a za chwilę ciarki zamieniają się w łzy i zgrzytanie zębów. Ranek, który zaczął się pięknym świergotem ptaków, może skończyć się gwałtowną burzą. Na całe szczęście, może być również odwrotnie. Jednym słowem- dysonanse i harmonie to właśnie życie.


''Cokolwiek zamierzasz zrobić, o czymkolwiek marzysz, zacznij działać. Śmiałość zawiera w sobie geniusz, siłę i magię. ' Jest to jeden z moich ulubionych cytatów :) W Pani książce Mariola próbuje dogonić swoje niespełnione marzenia. A czy Pani, ma jakieś marzenia które się niespełniły? Czy może są takie które są w trakcie realizacji, proszę zdradzić coś więcej :)

Marzę oczywiście o POKOJU NA ŚWIECIE ;)) A jeszcze lepiej o czterech pokojach, dużym podwórku i kawałku ogrodu ;) Wiele moich marzeń się spełniło, wiele czeka na spełnienie, a wielu jeszcze nie wymyśliłam. Nie wszystkie marzenia muszą się spełnić, bo jakże nudne byłoby wtedy życie. Cała zabawa polega na dążeniu do celu. Na pokonywaniu trudności, czasem wymyślaniu trudności, przechodzeniu kolejnych etapów i radości z ich ukończenia. Na szczycie bowiem, nie zawsze czeka na nas to, o czym tak gorąco marzyłyśmy. Na dzisiaj i jutro największym moim marzeniem jest widok zadowolonych i usatysfakcjonowanych czytelników;)

Czy lubi Pani Podróże ? Bo ja osobiście uwielbiam. Jeśli miałaby pani możliwość rzucenia wszystkiego i zwiedzenia całego świata w ciągu miesiąca. Jakie miejsca by Pani wybrała oraz z kim wybrała się w tą podróż? Proszę podać 5 miejsc i 2 ludzi i oczywiście uzasadnić :)

Po pierwsze- Mongolia. To kraj o bogatej kulturze i imponującej historii. Najcenniejszym skarbem Mongolii jest przyroda. Nieskażona cywilizacją i niezwykle różnorodna (trawiaste stepy, pokryte lodowcami góry, dzikie limbowe lasy i pustynie z ogromnymi wydmami). Obok zapasów i łucznictwa, do narodowych sportów należy jazda konna. I właśnie z siodła zwiedziłabym mongolskie stepy. Na wyprawę zabrałabym moją trenerkę jazdy konnej, ponieważ bardzo chciałabym zobaczyć jej minę podczas degustacji kumysu w mongolskie jurcie ;)

Nowa Zelandia. Kraj, w którym mieszka dwa razy więcej owiec niż ludzi. Najbardziej odizolowany i pewnie dlatego najczystszy kraj świata. Mieszkańcy Nowej Zelandii jako pierwsi na świecie witają każdy nowy dzień. Na północy kraju zwiedziłabym gejzery, pomoczyłbym się w gorących źródłach i zajrzałabym w trzewia wulkanów. Na południu natomiast pozachwycałabym się majestatycznymi szczytami, głębokimi fiordami i rwącymi rzekami. W podróż ruszyłabym w towarzystwie mojej siostrzenicy, która uwielbia elfy i gnomy, kocha Niziołków, a wiadomo przecież, że w Nowej Zelandii żyje ich najwięcej ;) A może spotkałybyśmy samego Gandalfa?

Wyspa Wielkanocna- czyli Rapa Nui. Znana przede wszystkim ze znajdujących się tam wielkich, kamiennych posągów przedstawiających głowy- moai. Po wizycie u tajemniczych posągów wybrałabym się na Anakenę, gdzie można ponurkować z instruktorem i gdzie podobno często udaje się spotkać dziko żyjące delfiny.

Australia. A dokładniej mówiąc jakaś australijska farma, gdzie mogłabym, niczym prawdziwy drovers (kowboj) wykazać się (albo raczej nie wykazać się) umiejętnościami pędzenia bydła, rzucania lassem i żłopania tequili przy wieczornym ognisku, klepiąc się po plecach z miejscowymi Aborygenami. Podejrzewam, że to ostatnie wyszłoby mi najlepiej ;)

No i na koniec Las Vegas- najbardziej zaludnione miasto w amerykańskim stanie Nevada. Do Vegas zabrałabym męża. On niech idzie na obchód kasyn i innych „jaskiń grzechu”, aby zarobić kupę kasy, bo wiadomo, że po moich podróżach spłukani jesteśmy kompletnie. A ja pójdę na koncert muzyki, wody i światła, czyli na pokaz fontann przed hotelem Belagio. No, parę razy zakręciłabym też ruletką. W końcu raz się
żyje ;)

Anonimowy

Co sprawia Pani największą trudność w pisaniu? Tworzenie fabuły, kreowanie bohaterów a może coś innego?

Powieść pisała się sama. Mimo iż moje palce tańczyły po klawiaturze laptopa z prędkością skrzydeł kolibra, ledwo nadążałam z przelewaniem galopujących myśli na ekran komputera. Miałam oczywiście w głowie koncepcję i zarys powieści, ale dialogi, sceny i relacje pomiędzy bohaterami tworzyły się spontanicznie. Największą trudność sprawiły mi chyba sceny o zabarwieniu erotycznym. Uważam, że momenty takie powinny wzbudzać u czytelnika adekwatne uczucia, czyli lekkie podniecenie, czy motyle w brzuchu. Niestety moje odczucia podczas lektury tego co napisałam, prowokowały mnie do hm... śmiechu ;)

Ma Pani swoje miejsce na ziemi?

Tak, mam swoje miejsce na ziemi. Nieważna jest tu szerokość czy długość geograficzna, ale obecność bliskich mi osób. Z moją rodziną (łącznie z mamą, siostrami, szwagrami, itp.) mogę mieszkać w każdym miejscu i na każdej planecie.


Wydaje mi się, że całe nasze życie jest pełne dysonansów... Chciałabym zatem dowiedzieć się, czy wierzy Pani w przeznaczenie? A może człowiek jest kowalem własnego losu i przeznaczenie nie ma tutaj żadnego znaczenia?

Czasem wystarczy zmienić jedną nutkę i z dysonansu robi się cudowna harmonia. Wystarczy chcieć, popróbować, dodać bemol czy krzyżyk. Zmienić metrum. Wierzę w przeznaczenie, ale nie wierzę w fatum. Łatwo jest poddać się i powiedzieć, że to los tak chciał. Łatwo wszelkie niepowodzenia zrzucić na zrządzenie losu, wzruszyć ramionami i odwrócić się od problemu. A przecież nie jesteśmy bezwolnymi listkami, krążącymi bezwładnie z porywami wiatru. Wyrzucają nas drzwiami? Wejdźmy przez okno. Życie sypie piachem po oczach? Załóżmy okulary. Najlepiej różowe ;) W moim życiu zawodowym spotkałam bardzo wielu ludzi pokrzywdzonych przez los. Na wózkach, sparaliżowanych, bez rąk czy nóg. Jedni się poddali, inni nie. I życie tych drugich, mimo nieodwracalnego kalectwa jest naprawdę dobre. Potrafili, choć czasem ogromnym wysiłkiem, koszmarny dysonans zmienić w harmonię i namówić na to samo innych. I chwała im za to!

Co sprowokowało Panią do napisania książki - własna potrzeba czy sugestia rodziny bądź znajomych?

Jestem książkoholiczką. Moją największą miłością są książki fantasy. Od elfów i smoków, po potwory i demony. Od Tolkiena i Sapkowskiego, przez Ann Maccafrej i Robin Hobb po Rogera Zeleznego i Franka Herberta. Lubię również poczytać innego typu literaturę. Uwielbiam Joannę Chmielewską, Monikę Szwaję czy wczesną Grocholę. W takich książkach szukam ucieczki od nudy i szarości czy po prostu dobrej zabawy. I od tej zabawy właśnie się zaczęło. Szukałam lekkiej, zabawnej, ale nie głupiej lektury na urlopowe plażowanie. Z biblioteki pożyczyłam kilka pozycji. Przez jedną książkę ledwo przebrnęłam, drugą przeczytałam do połowy, trzeciej też nie zmogłam... Poskarżyłam się później w bibliotece, a pani bibliotekarka, pół żartem, pół chyba serio, zaproponowała mi, że „skoro jestem taka wybredna, to może sama sobie książkę napiszę?” No to napisałam... ;)


Z przeczytanych recenzji wynika, że "Dysonanse i harmonie" to książka napisana z dużą dozą humoru, a do tego życiowa i mądra. Skąd czerpie Pani inspirację? Czy to prawda, że tematy do napisania powieści można znaleźć na ulicy, wystarczy się tylko pochylić? :)

Inspiracją może być wszystko. Od zdarzenia czy osoby, poprzez słowo, wspomnienie i melodię, aż do zapachu, czy smaku na języku. Każda osoba ma swoją opowieść. Każda rzecz ma swoją historię. Lecz niekoniecznie każda z nich musi, lub nawet powinna, ujrzeć światło dzienne.

"Ty jesteś tak skomplikowaną kobietą, a masz taki prosty sposób na życie. Kochać i przyjmować wszystko, jakie jest. A ja jestem taki prosty, a wszystko komplikuję. Wszędzie szukam problemów, we wszystkim wietrzę jakiś spisek albo interes. Nikomu nie wierzę ani nie ufam..." - to cytat z Pani książki i w związku z nim chciałam zapytać, jaki Pani ma sposób na życie? Czy zbliżony do bohaterki "Dysonansów i harmonii"?
Pozdrawiam serdecznie!

Tak, Mariolka to w pewnym stopniu ja, mimo że w życiu nie usmażyłam ani jednego słoika dżemu a piekarnik mnie nienawidzi. Z wzajemnością. Choć twaróg robiłam trzykrotnie. Dwa razy nie wyszedł... Biorę życie jak leci i nie zastanawiam się za bardzo czy to wypada. Lubię ludzi i jestem beznadziejnie naiwną optymistką. Sporo razy oberwałam już po tyłku, ale widocznie oprócz naiwności dodatkowo mam jeszcze galopującą sklerozę, ewentualnie początki Alzheimera, bo następnym razem równie łatwo daję się wpędzić w maliny. Na szczęście mój partner twardo stąpa po ziemi i ściąga mnie z powrotem, gdy za daleko odfrunę ;)



Zwyciężczynią konkursu zostaje Agnieszka Wójcik, za pytanie o podróże, przy którym bardzo dobrze się bawiłam. Całe szczęście, że zapytałaś tylko o pięć miejsc, bo gdybym się rozpędziła, to pewnie powstałaby kolejna książka ;)
Dziękuję wszystkim za udział w zabawie. Pozdrawiam i zapraszam do lektury „Dysonansów i harmonii”- Joanna Kupniewska


Zwyciężczyni gratuluję, proszę o kontakt w sprawie wysyłki nagrody.


*została zachowana oryginalna pisownia







2 komentarze:

  1. Świetny wywiad, świetne odpowiedzi :) Bardzo cieszę się, że moje pytanie się spodobało :) Dziękuję za wyróznienie i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje! A wywiad bardzo interesujący, przeczytałam go z ogromną przyjemnością.

    OdpowiedzUsuń