"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

poniedziałek, 9 listopada 2015

Wywiad(ownia) - Anna Kasiuk - WYNIKI



Wieczorową porą zapraszam wszystkich na wywiad z Anną Kasiuk. Dziękuję autorce, że przyjęła zaproszenie i wzięła udział w zabawie, jak również za podarowanie zwycięskiego egzemplarza swojej najnowszej powieści „Lewy brzeg”. Czytelnikom bloga dziękuję za udział w Wywiad(owni), jak również za zadawanie ciekawych pytań.



Izabela81

1. W "Lewym brzegu" skupiła się Pani również na tajemniczej klątwie. Czy wierzy Pani w tego typu rzeczy/przesądy?

Wierzę, że ludzie zdolni są do wypowiadania słów, które mogą zranić. Może nie jest to dosłownie rzucona na kogoś klątwa, ale zawiść i złośliwość potrafią przyciągać złą energię. Są wśród nas egzorcyści, ludzie chorzy mentalnie, słabi psychicznie, opętani. My, jesteśmy słabi a siła sugestii to bardzo silne narzędzie do stymulowania ludzkiego umysłu.

Anonimowy

2. Opowie Pani o "swoim miejscu na ziemi"?

Moje miejsce na ziemi… Mój dom jest moim miejscem na ziemi. Ogród wiosną i jesienią, kiedy kolejno wszystko budzi się do życia albo chyli się ku śmierci. Choćbym nie wiem, jak zły dzień miała, wracam do domu, a moje smutki i kłopoty zostawiam za furtką. Do domu nie mają wstępu. Oczywiście, to taka przenośnia, nie jestem ignorantką, ale w domu nabieram innego spojrzenia na sprawy związane z pracą zawodową, kłopotami związanymi z życiem codziennym. Mój dom znaczy dla mnie tyle samo, co Łowiska dla Ławczuków…

Anonimowy

3. Jaka jest Pani prywatna definicja szczęścia?

Chyba nie ma czegoś takiego jak definicja szczęścia. Gdybyśmy znali takie definicje, wszyscy bylibyśmy zadowoleni, spełnieni i szczęśliwi. Ale należy próbować i wierzyć, że to, co robimy zbliża nas do arkadii. Ja wierzę, że podstawą jest szczerość. Nawet najlepsze kłamstwo jest gorsze niż najokrutniejsza prawda. Może szczęścia to nie da, ale pozwoli w porę zareagować i z pewnością uchroni przed ewentualnymi porażkami. I pisanie, to mnie uszczęśliwia. :)

Anonimowy

4. Jak odkryłaś talent pisarza?

Nie wiem, czy określenie odkryłaś jest w moim przypadku trafne. Z natury jestem lepszym obserwatorem niż rozmówcą. Mogę usiąść gdzieś pośród ludzi i po prostu przyglądać im się, słuchać tego, co mówią. Zastanawiam się wtedy, kim są, czym się zajmują i co daje im największą radość albo jak daleko są w stanie posunąć się, gdyby spotkało ich coś okropnego. Najzabawniejsze jest to, że czasem zapomnę się i odparuję jakieś pytanie, które mnie wydaje się całkiem naturalne a dziwnym trafem mój rozmówca myśli inaczej. Konsternacja to chyba najzabawniejsze zjawisko. I tak sobie przechowuję te moje obserwacje. Pamiętam. Bo pamiętliwa ze mnie istota. Potem, kiedy w mojej głowie rodzi się pomysł, moje przemyślenia wracają i wykorzystuję to, co widziałam, słyszałam. Zawsze ciągnęło mnie do pisania, ale nigdy nie sądziłam, że pójdę krok dalej i zdecyduję się na wydanie moich prac. Jednak zrobiłam to. W momencie, kiedy na pewnym etapie mojego życia zawisły nade mną chmury. Art never comes from happiness, coś w tym musi być.


5. Co inspiruje Panią do tworzenia literatury?

Już wspomniałam w tym wywiadzie i przy innych okazjach, że tworzenie literatury stało się dla mnie lekarstwem na pewnego rodzaju problemy, które w pewnym momencie zawładnęły życiem moim i mojej rodziny. Szukając odskoczni, czegoś, co pozwoli mi zachować spokój i równowagę zajęłam się pisaniem. To była taka terapia mająca za zadanie utrzymać mnie na powierzchni. Kocham to i nie zamierzam z tego zrezygnować, bo czuję się spełniona, uspokaja mnie to i wprowadza harmonię do mojego życia. Na tym etapie to codzienność jest moją inspiracją i zjawiska, które w niej zachodzą, a z którymi niekoniecznie mogę i chcę się pogodzić.

Kasia Piwoda 

6. Czy lubi Pani kończyć pisać książki, czy może wręcz przeciwnie, odwleka Pani moment postawienia ostatniej kropki, bo podczas powstawania powieści związała się Pani na tyle z bohaterami, ich historiami, relacjami, uczuciami, że aż żal ich opuścić? 

To okropne uczucie. Osobiście przywiązuję się do ludzi, którzy wnoszą do mojego życia jakieś przyjazne fluidy i dzielą się dobrą energią. Nie mam kłopotów zerwać znajomości, jeśli kłóci się ona z zasadami, które przyświecają mi. Jestem matką, odpowiadam za życie i szczęście mojej rodziny, a to stanowi dla mnie wartość nadrzędną. I tak też traktuję moich bohaterów. Przez cały czas powstawania powieści jestem z nimi, śnią mi się. Czasem, idąc ulicami Pragi zastanawiałam się, czy minęłam może taką moją Majeczkę. Czy przystojny mężczyzna z nieprzystępnym spojrzeniem może być właśnie Pawłem? Przywiązałam się do nich. Pokochałam ich i teraz, kiedy zbliża się nieuchronny koniec trzeciego tomu, rzeczywiście myślę o tym, że nasz „związek” będzie musiał się zakończyć. Smutno mi oczywiście, bo oni wszyscy stanowią moją codzienność już od dwóch lat! Podejrzewam, że jeszcze przez chwilę będę zastanawiała się nad tym, co tam ciekawego dzieje się w Łowiskach, czy wszyscy są zdrowi, czy układa im się. Możliwe, że zajrzę do nich jeszcze, sięgając po książki, kiedy w końcu wszystkie trzy staną u mnie na półce. 

Izabella Gaudyńska 

7.Jakie jest Pani najpiękniejsze (albo najbardziej inspirujące) wspomnienie związane ze zwykłą, codzienną chwilą? 

Zwykła codzienna chwila kojarzy mi się właśnie ze szczegółem, który wyrósł ponad inne i dzięki przekazowi został na trwałe wpisany w moje pojęcie piękna. Mam takich chwil całą masę! Pierwszą taką chwilą był moment, kiedy moja nowo narodzona córka spojrzała na mnie swoimi czarnymi jak noc oczętami. Odpowiedzialność usiadła wtedy na moich ramionach okrakiem i do tej pory nie opuściła. Pamiętam ten moment do dziś, a było to trzynaście lat temu! Pamiętam, kiedy mój mąż pocałował mnie po raz pierwszy. Ziemia zadrżała wtedy, a ja odpłynęłam… Nigdy nie przeżyłam czegoś podobnego :) Pierwsza noc w moim domu, śmierć mojego Taty, który miał żyć przecież wiecznie i odpowiedź Repliki, że są zainteresowani wydaniem mojej powieści… 

Grażyna Wróbel 

8. Co chce Pani przekazać czytelnikowi poprzez swoje książki? Zastanawiała się Pani nad tym kiedykolwiek? 

Oczywiście, że zastanawiam się nad tym, co chciałabym przekazać. Nadrzędną kwestią wydają mi się być szczegóły. To jest tak, jak z układaniem puzzli. Jeśli wszystko w życiu jest zaplanowane, przemyślane, możemy uniknąć większych spustoszeń. Oczywiście proszę nie myśleć, że siedzę w domu i analizuję każdy swój krok z największą precyzją. Nic z tych rzeczy. Ale uważam, że to bardzo istotne w życiu, by zwracać uwagę na szczegóły i analizować kroki, które zamierzamy przedsięwziąć. Szczegóły, czyli kawa, którą pijemy z tatą, może okazać się wspaniałą pamiątką, kiedy na przykład zmienimy miejsce zamieszkania. Poparłabym moje słowa przykładami na podstawie Łowisk, ale musiałabym zdradzić koleje losów moich bohaterów :) Szczegóły składają się na całość naszego życia, a czasem jeden krok, który w gruncie rzeczy może wydawać się słuszny, w dalszej perspektywie pociąga za sobą poważne i bywa przykre konsekwencje. 

Beata Lewandowska 

9.Co pani znajdzie na końcu tęczy? 

To pytanie kojarzy mi się ze złotą rybką. Jakie trzy życzenia miałabym, gdybym spotkała złotą rybkę. Nie mam wyjątkowo wyszukanych pragnień, choć może właśnie to, co życzyłabym sobie znaleźć na końcu tęczy jest dobrem nieosiągalnym? Ja chciałabym bardzo znaleźć na końcu tęczy spokój i stabilizację. Życie byłoby zdecydowanie przyjemniejsze, gdybyśmy uświadomili sobie, że nasza pogoń zakończy się bez względu na nasze noty w ten sam sposób. Ale goniąc, tracimy wiele istotnych drobiazgów po drodze. A może właśnie one uczyniłyby nasze życie wartościowszym, pełniejszym? 

Beata Lewandowska 

10. Jaka lubi pani porę roku i dlaczego akurat ona? 

Wiosna i jesień są moimi ulubionymi porami roku. Wiosna dlatego, bo przypomina mi o cudzie narodzin, odradzaniu się i dźwiganiu po porażce. Wszystko jest w niej cudem, harmonią i równowagą. Jesień natomiast dlatego, bo jest piękna, spokojna i napawa mnie refleksją nad tym, co minęło, a co jeszcze przede mną. I mimo, że kojarzy mi się ze schyłkiem i przemijaniem, cieszy. 


Książkę wygrywa Izabella Gaudyńska. Serdecznie gratuluję i czekam na adres do wysyłki nagrody.


Wszystkich zapraszam do odwiedzenia autorskigo fanpage Anny Kasiuk KLIK. Zainteresowanych zapraszam na recenzję książki „Lewy brzeg” KLIK.





*została zachowana oryginalna pisownia



4 komentarze:

  1. Bardzo podoba mi się definicja szczęścia autorki. Fajny wywiad :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo, dziękuję. I za wygraną (to jest właśnie jedna z takich chwil, kiedy można cieszyć się jak dziecko :D) i za piękną odpowiedź. :) Jak mogę podać adres?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę się ze mną skontaktować przez e-mail bądź wiadomość na fanpage.

      Usuń
    2. Dziękuję za informację. :) wysłałam e-mail.Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru :D (nocy?)

      Usuń