"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

wtorek, 17 listopada 2015

Wywiad(ownia) - Joanna Sykat - WYNIKI


Źródło: archiwum autorki

Zapraszam wszystkich na wywiad z Joanną Sykat, a także na wyczekiwane przez Was wyniki konkursu, w którym mogliście zdobyć najnowszą powieść autorki pt. Jutro zaświeci słońce. Jak zwykle serdecznie Wam dziękuję za zaangażowanie. Dziękuję Joannie Sykat za to, że zgodziła się wziąć udział w zabawie, mam nadzieję, że w przyszłości to powtórzymy. :)


Beata Lewandowska

1. Jakie jest pani największe marzenie?

Chociaż to pytanie pojawia się w każdym wywiadzie, lubię na nie odpowiadać. Wierzę, że gdy często myślimy i mówimy o naszych marzeniach, „produkujemy” dobrą energię, która przybliża nas do celu. Marzeń nie można zakopywać, nie można o nich nie mówić. Ponad dziesięć lat temu powtarzałam, że ja będę pisać i będę wydawać. Nie powiem, ile osób pukało się w głowę i mówiło, że bez pieniędzy i pleców to „se moge”. Okazało się, że jednak się da :) Sześć książek jest tego najlepszym przykładem. To teraz do marzenia. Jedno już się spełniło, a na realizację czeka drewniany dom z werandą, na której staną fotele i zawiśnie hamak. Właśnie w nim leżę i patrzę na zielone wzgórza. Kot szwenda się wokoło domu i miauczy. W ogrodzie jest lipa, są brzozy. A w domu – koce, piece i zapach drewna. Obstalunek złożony :)

Melisa Anonim

2. Czy wierzy Pani w to, że dla każdego może jeszcze zaświecić słońce?…

Wiem na pewno, że zależy to tylko od nas. Jeśli oczekujemy, że ktoś je dla nas zapali, to ono nie zaświeci dla nas nigdy. Nie uzależniajmy naszego szczęścia od faceta, od zasobnego konta. Guzik. Tylko my sami jesteśmy motorem pozytywnych zmian i jeśli dojrzeliśmy do tego, aby coś zmienić, musimy tego dokonać najpierw w sobie. Poza tym, wszystko zależy od postrzegania. Jednego nie uszczęśliwi wór pieniędzy, dla innego właśnie to cudne słonko będzie aż nadto. Tego ostatniego podejścia Wam życzę :)

Jola

3. Kiedy pani zdaniem człowiek osiąga szczęście-w tym czy tamtym świecie?

Nie wiem i tego się nie dowiem, póki nie przejdę na drugą stronę. Nie znam recepty i wątpię, czy ktokolwiek ją zna. Jeśli już, nie jest to recepta, którą można przepisać każdemu. Każdy z nas musi znaleźć swoją drogę, swój przepis na szczęście. Problem chyba leży w tym, żeby odważyć się pójść własną drogą. Żeby się nie bać, że podjęło się złą decyzję. Ja, niestety, boję się cały czas. Ciągle odwracam głowę, bo może jednak trzeba by było inaczej…? Nie wiem, czy kiedyś nie usłyszę, że cholernie się pomyliłam. Ale z drugiej strony całe życie tak…? Też bez sensu.

Agusia

4. Jeśliby można powtórzyć jeden dzień swojego życia to który dzień Pani by wybrała?

Chyba ten, w którym dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Teraz już bym się nie bała. Byłaby tyko radość, bo przecież wiedziałabym, że młody urodzi się zdrowy i cudny. Nie byłoby we mnie tych wszystkich lęków, że nie podołam. Tak, ten czas jest najcudniejszy i najłatwiejszy :)

Grażyna Wróbel

5. Jak chciałaby Pani być widziana w oczach czytelników?

Na pewno, jako autorka, która pisze książki prawdziwe. Podczas tegorocznych targów w Krakowie jedna z czytelniczek podziękowała mi za to, że moje bohaterki i ich problemy nie są wydumane. Że można się z nimi utożsamić. Że są prawdziwe właśnie. Chciałabym, żeby moje książki niosły człowiekowi spokój ducha, ale nie ten wywołany lekką literaturą. Chciałabym, aby czytelnik wraz z moimi bohaterami coś przemyślał, przeszedł przemianę. Pomógł sobie. Taka jest moja ostatnia książka. Wiele osób przyznaje się, że miało podobne problemy jak główna bohaterka i jeśli już są w stanie się do tego przyznać, to połowa sukcesu. Mam nadzieję, że tacy ludzie pójdą tropem Anity i poukładają siebie na nowo. Wreszcie prawdziwie.

Musza K.

6. Czy czerpie pani inspiracje głównie ze swojego życia, z otoczenia, czy raczej z własnej wyobraźni?

Zależy głównie od książki. Dotychczas napisałam pięć powieści. Dwie z nich to głównie wyobraźnia, trzy oparte są na prawdziwych historiach. Ale nawet te prawie całkiem fikcyjne mają w sobie choćby ułamek, choćby ziarenko prawdy. Może to być sen, przypadkowo zobaczone zdarzenie czy obraz. Jestem zdania, że aby pisać prawdziwie, trzeba czerpać z otaczającej rzeczywistości. Bo tylko wtedy można nazwać rzeczy po imieniu. Jeśli chcę osadzić fabułę w jakimś miejscu, muszę to miejsce znać. Wiedzieć, jakie emocje dla mnie wywołuje. Tu nie chodzi tylko o encyklopedyczny opis, bo w taki sposób mogę być i na Grenlandii i chwilę potem w Australii. Książka zawsze pokazuje, co chce sobie ze mnie wydobyć i podkrada mi sny, dziwaczne wydarzenia. Zgadzam się, bo widocznie jest to potrzebne do całości.

Kasia Piwoda

7. Do której swojej książki ma Pani największy sentyment, czy do pierwszej debiutanckiej, bo była wielką niewiadomą, jak zareagują na nią czytelnicy, czy do ostatniej, pewnie najbardziej dojrzałej literacko, czy może do którejś pomiędzy?

Do każdej mam sentyment… w trakcie pisania. Losy bohaterów i historia pochłaniają mnie tak bardzo, że zawsze mam wrażenie, że piszę bardzo ważną i dobrą rzecz :). Gdybym jednak miała wskazać koniecznie, to byłyby to „Macierzynki”– zapis pierwszych, najcudowniejszych lat własnego dziecka. Zachomikowałam w niej wspomnienia, żeby nie uleciała. Dla własnego użytku mam wersję książeczki ze zdjęciami synka. Cudowna pamiątka.

Ewa Udała

8. Czy wierzy Pani w przeznaczenie?

Wydaje mi się, że rzeczywiście mamy odgórnie zaplanowane nasze życie i wystarczyłoby tylko słuchać intuicji, a byłoby dobrze. Każdy z nas doskonale wie, co jest dla niego dobre, a co nie. Co chciałby w życiu robić, a czego na pewno nie. Ale zbyt często idziemy sobie na przekór. Życie, owszem, daje nam kolejne szanse wyprostowania swoich ścieżek i wyborów, ale są to szanse coraz trudniejsze. Dla przykładu. Nie rozwodzimy się z mężem, chociaż czujemy, że ten związek to nie dla nas. Potem przychodzą dzieci i dopiero trudno podjąć taką decyzję, bo nie decydujemy już tylko o sobie.

Molek Molek

9. Wyczytałam, że lubi Pani zwiedzać i podkradać życiu smaczki. Które miejsce na Ziemi jest tym najchętniej i najmilej wspominanym przez Panią?

Zwiedzane przeze mnie miejsca zostawiają ślad. Powiedzmy, że w miejscach mam swoje ulubione miejsca :), które tworzą moją osobistą mapę. Uwielbiam jesienny Żegiestów, kocham Kowary, ciągle wspominam dom w Jodłowniku, którego nie udało mi się kupić. Miejsce musi mnie do siebie przywiązać przyrodą, architekturą i historią. Muszę je widzieć i słyszeć. I jeśli te odczucia są tak mocne, wpisuję je w książkę. W jesiennym Żegiestowie osadziłam fragment akcji „Jesteś tylko mój”, w domu z Jodłownika kazałam zamieszkać głównej bohaterce „Wszystko dla ciebie”. Kowary dopiero zostaną opisane. Jestem też pewna, że to moje miejsce na ziemi jeszcze nie dało mi się poznać. Gdzieś na mnie czeka mój dom w górach. To będzie ta największa miłość.



Książka trafia do Melisa Anonim. Serdecznie gratuluję. Proszę w wiadomości prywatnej podać adres do wysyłki nagrody.



Na koniec kilka słów od autorki:
Dziewczyny, dziękuję za tak liczne pytania. Niestety, wybrać mogłam tylko dziewięć;/ Ale myślę, że jeszcze nie jeden konkurs i wywiad przed nami. Serdecznie Was pozdrawiam. Niech się wiedzie! Klaudia, bardzo dziękuję za zaproszenie do wywiadowni :)


Przypominam, iż więcej informacji odnośnie twórczości autorki znajdziecie TUTAJ.



4 komentarze:

  1. Ja również wierzę w przeznaczenie :) Fajny wywiad :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy wywiad, ja też wierzę, że nasze działania są w pewnym sensie z góry zaplanowane. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dziękuję za wybór mojego pytania :))) Dziękuję Klaudii za zorganizowanie tego konkursu i Pani Joannie za odpowiedź, która podniosła mnie na duchu :) I oczywiście dziękuję Wam za książkę! :D Pozdrawiam serdecznie :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń