"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

czwartek, 26 listopada 2015

Wywiad(ownia) - Magdalena Witkiewicz - WYNIKI



Dzisiaj będzie szybciutko i na temat...przeziębienie mnie złapało :(
Zapraszam Was na długo wyczekiwany wywiad z Panią Magdaleną Witkiewicz. Dziękuję autorce za ufundowanie nagrody oraz poświęcony czas. Wszystkim uczestnikom konkursu dziękuję za bardzo dobrą frekwencję.



Izabela8

1. Nazywana jest Pani specjalistką od szczęśliwych zakończeń swoich książek. A czy czytuje Pani książki, które nie kończą się szczęśliwie? Które Pani woli?
Pozdrawiam :)

Nigdy nie czytam książek, które się źle kończą! Mogą się kończyć niejednoznacznie, ale… Zawsze lubię, gdy jest Epilog „Trzy lata później” i wszystko się wyjaśnia wtedy. No i żyją długo i szczęśliwie. Bardzo często biorąc książkę do ręki zaglądam, jak się skończy. Mogę znać koniec, ciekawa jest droga do tego końca. Może dlatego kryminały nie należą do mojego ulubionego gatunku? Bo nie interesuje mnie naprawdę, kto zabił.

Marta

2. Ma Pani do wyboru skok na bungee lub spływ kajakiem, co pani wybiera? Jest Pani ryzykantką?

Absolutnie nie! Jestem bardzo spokojna. Czasem lubię imponować. Stąd 2 razy w życiu kąpałam się w Bałtyku w lutym (było jakieś minus pięć). Cały czas się do tego przymierzam, ale jakoś mi zimno. Nie mogę tego pokonać!

Z rzeczy ekstremalnych – w moich kryteriach, kilka lat temu zrobiłam patent nurka. Chyba jeszcze o tym nie opowiadałam! Nurkowanie było cudowną przygodą. Bałam się oczywiście strasznie (jestem okropnym tchórzem) i zużywałam dużo więcej powietrza niż moi nurkujący znajomi.

Na bungee nie skoczę nigdy w życiu. Natomiast bardzo lubię obserwować jak skaczą i wtedy się cieszę, że nie jestem na ich miejscu! Ostatnio zastanawiałam się ile musieliby mi zapłacić, bym skoczyła. I naprawdę chyba nie ma takich pieniędzy!

Aniela M

3. Jako czytelniczka - podczas lektury Pani książek doświadczałam wiele uczuć, przeżyć i emocji, m.in. rosnące napięcie, ciekawość, smutek i /lub tęsknotę, radość czy rozbawienie. Jakich emocji doświadcza Pani podczas pisania? Czy opowieść powstaje wśród emocji, czy w wyniku metodycznej pracy i planu, w którym nie ma miejsca na przeżywanie?

Jest plan, są emocje i jest przeżywanie!
Tu uwaga – ci co nie przeczytali jeszcze „Po prostu bądź” niech nie czytają!
Gdy zaczynałam pisać, wiedziałam, że Aleks umrze. I naprawdę strasznie trudno mi było ich w sobie rozkochać, no bo jak to tak? Taka miłość? I on umiera? I dopiero, gdy zapomniałam o tym, co dla niego zaplanowałam, mogłam w spokoju uwierzyć w tę miłość. No, ale potem bardzo trudno było mi go uśmiercić. Tylko w tym wypadku nie byłoby fabuły… Przeżywałam wraz z bohaterką jego śmierć i znowu… Wymagało czasu bym wraz z nią pokochała Łukasza. I tutaj dobrze, że był plan, który pokazywał, w którą stronę iść… Ciężko, ciężko. Gdy czytam swoje książki – wzruszam się. Te emocje są we mnie…

4. Czy zdarzyło się kiedyś, że zmieniła Pani zakończenie książki lub jakiś jej wątek pod wpływem rozmowy z czytelnikami czy silnych emocji związanymi z jakimś aktualnym wydarzeniem czy innym dziełem: książką, filmem, obrazem?

Moi bohaterowie czasem idą swoimi własnymi drogami i się mnie nie słuchają… Czasem chodzą własnymi drogami i dyktują warunki. Moją fabułę często konsultuje z moją przyjaciółką psychologiem. I w przypadku, gdybym zrobiła jakąś niewiarygodnie psychologiczną rzecz, na pewno pod wpływem rozmów z nią, bym zmieniła. Na szczęście mam intuicję. Ale mój nastrój też wpływa na fabułę. Ciekawe zdarzenia, śmieszne przypadki, czy wzruszające chwile…

Sylwka S.

5. Do dziś pamiętam zapach ... ?

Domu mojej babci Jadzi. Wchodziło się tam i pachniało pudrem. Taki zapach tylko był u niej. Kiedyś, gdzieś go poczułam. Zamknęłam oczy i ją zobaczyłam. Zawsze piękną, z makijażem i wypielęgnowanymi paznokciami. Ten zapach pudru. Zapach damy!

Oblicza Rozy

6. Nie ma marzeń lepszych czy gorszych, bo są po prostu własne. Ale zwłaszcza w dzieciństwie miewa się zaskakujące i pomysłowe, a przy tym zabawne marzenia. Czy przypomina sobie Pani takie właśnie marzenie z okresu, gdy była Pani małą dziewczynką?

Zawsze marzyłam, by być aktorką. Zawsze. I przyznam, że teraz też o tym marzę! Ostatnio był w Gdańsku casting do programów telewizyjnych, do takich dokumentalnych seriali. Och, jak żałowałam, że go przegapiłam. Bardzo, bardzo chciałabym chociaż raz zagrać w filmie. W przedstawieniach szkolnych dzieci grywam, więc tu trochę się realizuję, ale wciąż mi mało! O czym jeszcze marzyłam? O miłości! O dzieciach rodzinie i to mam. I kocham. I zawsze marzyłam by być piękna i chuda. Niestety w dalszym ciągu o tym marzę!


Książka trafia do Pani Anieli M. Serdecznie gratuluje. W wiadomości prywatnej proszę podać adres do wysyłki książki.

Kilka słów od autorki:
Na koniec bardzo chciałam przeprosić czytelników bloga za ogromną zwłokę w odpowiedzi na te pytania. Skończyłam pisać Awarię małżeńską i jak zawsze po skończeniu książki mam awersję do wszystkiego. Napisanie kilku słów wymaga ode mnie olbrzymiego wysiłku. :) Przepraszam!


Mam nadzieję, że nikt nie ma za złe Pani Magdalenie za mały poślizg w udzieleniu odpowiedzi? :) Wszystkich zapraszam na fanpage autorki <klik>



1 komentarz:

  1. Uwielbiam autorkę. I sporo ciekawego się z tego wywiadu dowiedziałam :)

    OdpowiedzUsuń