"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

niedziela, 24 stycznia 2016

"Grey. Pięćdziesiąt twarzy Greya oczami Christiana" E.L. James




Tym razem miałam możliwość zagłębić się w lekturze Greya. Historii, która jest dosyć kontrowersyjna, bowiem znalazła rzesze swych fanek, ale są też osoby, które twierdzą, że nikomu by jej nie polecili, a jeszcze inni przeczytali serię Pięćdziesiąt odcieni, książka im się podobała lecz wstydzą się do tego przyznać.

Każdy zna historię Any i Christiana. Jednak pozwólcie, że Wam przypomnę nieco zarys fabuły. Ana to szara myszka, skromna dziewczyna, która ukończyła studia. Christian młody, przystojny biznesmen, chłodny i nieprzystępny, kobiety traktuje jako zabawki do zaspokojenia swoich potrzeb. Jego życie odmienia się diametralnie w dniu kiedy poznaje Anastasię, która burzy jego poukładane życie. Wkrótce Ana ma możliwość przekonania się czym jest pokój zabaw, pełen perwersyjnych gadżetów erotycznych, i jak zachowuje się w nim Christian oraz do czego ona sama jest zdolna się posunąć.

Otwieram drzwi i wchodzę za nią do pokoju zabaw. Mojego azylu. Jedynego miejsca, w którym jestem naprawdę sobą.” str. 117

W lekturze ponownie wkraczamy w świat Any i Christiana jednak widzimy wszystko z punktu widzenia mężczyzny. Czy dobrym posunięciem było powtórne wskrzeszenie historii? Może jednak lepiej byłoby zostawić wszystko tak jak było, zamykając ją w trylogii? W trzecim tomie pt. Nowe oblicze Greya, końcowe rozdziały były przedstawione z punktu widzenia głównego bohatera, wtedy pomyślałam sobie, że ciekawa sprawa i mogłabym przeczytać historię widzianą jego szarymi oczami. Zapewne już wtedy u autorki klarował się pomysł, aby napisać Greya. A ja nadal zadaję sobie pytanie, czy był to dobry pomysł, bowiem mam mieszane uczucia...

Narratorem powieści jest Christian i odbiorca czuje się tak jakby czytał mu w myślach, dlatego że autorka często przytacza, to o czym w danej chwili myśli mężczyzna. Rozczarowało mnie to, że ta książka nie stanowi większego uzupełnienia do swoich poprzedniczek, bowiem w większości są tutaj przedstawione dialogi (przepisane) z trylogii, a jedynie dopisane wcześniej wspomniane przemyślenia Christiana oraz opis jego koszmarów. Mało. Sądziłam, że dostanę więcej faktów. Aczkolwiek nadal przyjemnie czytało mi się wymianę e-maili między głównymi bohaterami.

W każdej książce szukam czegoś wartego uwagi. W przypadku Greya tak naprawdę nie chodzi o samą erotyczną stronę książki. Bowiem ukazane jest również partnerstwo dwojga ludzi, którzy mają całkiem inne podejście do życia. Tłumaczy, że w związku ważny jest kompromis, że należy dawać, a nie tylko brać. Ukazuje jak należy odkrywać potrzeby swojego partnera oraz gdzie kończy się granica między bólem zadawanym podczas aktu, który niesie ze sobą przyjemność, a bólem który krzywdzi.

Ludzie tacy jak ja lubią zadawać ból.” str. 619

Plus mogę dać za opis koszmarów, które nękają głównego bohatera, co ubarwia całą historię. Wspomniane koszmary są chyba najbardziej emocjonującą częścią książki, to z nich dowiadujemy się o przeszłości i wczesnym dzieciństwie Christaina. Wychowywany przez matkę narkomankę, bity przez jej konkubenta, często głodzony i przypalany papierosami- stał się zamkniętym w sobie mężczyzną, lubiącym wszystko kontrolować i nie obdarzać nikogo głębszym uczuciem, traktować wszystkich z dystansem. I tutaj w jego życie z impetem wpada Anastasia, która wprowadza zamęt w jego życiu.

Mamusiu! Mamusiu! Mamusia śpi na podłodze. Bardzo długo śpi. Potrząsam nią. Nie budzi się. Jego już nie ma, ale mamusia dalej się nie budzi. Pić mi się chce. W kuchni przystawiam krzesło do zlewu i piję wodę. Ochlapuję sobie sweterek. Mój sweterek jest brudny. Mamusia wciąż śpi. Mamusiu, obudź się! Leży nieruchomo. Jest zimna. Idę po swój kocyk, przykrywam mamusię i kładę się obok niej na lepkim zielonym dywanie. Brzuszek mnie boli. Jestem głodny, ale mamusia wciąż śpi.” str. 670

Z wielkim żalem to piszę, ale czuję ogromny niedosyt. Żałuję, że autorka nie postarała się o wiele bardziej, jako że czytałam wcześniejsze książki z serii, to zdawałam sobie sprawę, że będę znała wszystkie posunięcia bohaterów, ale James mogła czymś zaskoczyć czytelnika, a tu nic, jedynie przypomnienie tego co już znałam. Zastanawiam się czy, ta książka wprowadza coś nowego do serii? Aczkolwiek miło spędziłam czas podczas lektury, przypomniałam sobie perypetie Any i Christiana. Niemniej jednak namawiam do poznanie tej lektury, bowiem może być tak, że Wam przypadnie do gustu o wiele bardziej niż mnie. Osoby, które nie czytały trylogii mogą być zadowolone z przeczytania Greya. Natomiast Ci którzy mają już za sobą serię Pięćdziesiąt odcieni, tę lekturę mogą przeczytać w ramach przypomnienia. Polecam.

Tytuł: Grey. Pięćdziesiąt twarzy Greya oczami Christiana
Seria: Pięćdziesiąt odcieni
Autor: E.L. James
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 10 września 2015
Liczba stron: 689
Gatunek: erotyk/romans
Moja ocena: 4/6

Źródło okładki: http://www.soniadraga.pl/

Książka jest dostępna <tutaj>

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Księgarni Matras.

21 komentarzy:

  1. Przeczytałam trylogię, ale po wersję Christiana jednak nie sięgnę, szkoda mi na nią czasu, po prostu. Do tej pory nie mogę uwierzyć, jak takie coś mogło zdobyć aż taki rozgłos i popularność :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak wspomniałam, książka budzi kontrowersję, jednym się podoba drugim mniej. Miłośnicy tego gatunku śmiało mogą sięgnąć po tę pozycję :)

      Usuń
  2. Czytałam i dla mnie był to przede wszystkim powrót do znanych mi bohaterów, przypomnienie sobie całego początku ich znajomości. Również zwróciłam uwagę na wartości, które są lekko przemycone, jak chociażby fakt, że w związku ogromie ważną rolę stanowi kompromis. Przyznaję też rację, że książka zawiodła mnie pod względem samej treści, myślałam, że wyjdą na jaw jakieś ukryte sekrety Christiana :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za ten komentarz! Przyznam, że ulżyło mi, że nie jestem sama i, że mamy podobne odczucia po lekturze. Długo zastanawiałam się co napisać w opinii.

      Usuń
  3. Mnie książka, w ogóle się nie podobała. Dałam jej dwójkę i to też ze względu na sentyment. Pani E.L James nie poradziła sobie z pisaniem, z męskiej perspektywy. Mogłaby wziąć przykład z C. Hoover, ta pani wie jak pisać z każdej perspektywy!
    Ja jestem na NIE! :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że masz rację, iż sentyment tutaj zadziałał...

      Usuń
  4. Przeczytałam całą serię, więc nie mogłam nie przeczytać tej książki. Dla mnie było to bardziej przypomnienie treści. Naprawdę szkoda, że nie było więcej nowych informacji
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie było zupełnie jak u mnie. Żałuję, że tak się to skończyło. Naprawdę pokładałam duże nadzieje w tej książce.

      Usuń
  5. Czytałam całą trylogię i mam w planach także tę książkę. Chcę ją poznać po prostu z czystej ciekawości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze. Jestem zdania, że ile ludzi tyle opinii. Wierzę, że znajdziesz coś wartościowego w tej książce :)

      Usuń
  6. hmm... mnie nie podobało się i to bardzo. tłumaczenie leży i kwiczy na podłodze. w dodatku głębokie rozważania Greya i jego penisa mnie nie przekonały. jedynie, jak wspomniałaś, historia jego dzieciństwa sprawiła, że mogłabym uwierzyć, że takie wydarzenia potrafią ukształtować to, kim jest Christian. polecam obejrzeć cykl Złe Książki Zombie Samuraia [https://www.facebook.com/zleksiazki]. ale szanuje, że Tobie się podobało. chciałam się tylko podzielić moją osobistą opinią ;)

    pozdrawiam ciepło,
    Ania z kraina-bezsennosci.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za wyrażenie zdania :) Tak jak wspomniałam, zadziałał tutaj raczej sentyment do trylogii, bowiem historia widziana oczami Any bardziej przypadła mi do gustu (i w ogóle się tego nie wstydzę) :)
      Dziękuję za linki już zaglądam :)

      Usuń
  7. To ma prawie 700 stron? Nie przeczytam, czytałam pierwszą część i w naszym języku i oryginale i dla mnie to jedna z gorszych książek, jakie przyszło mi czytać. Nie wiem, jak ktoś to dopuścił do druku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, jest to dosyć obszerna książka. Nawet obszerniejsza jak "Pięćdziesiąt twarzy Greya" ;)

      Usuń
  8. Przeczytałam trylogię i tę książkę także. Chciałam się na niej skupić od strony psychiki Christiana i pod tym kątem, nie jest najgorszą lekturą, jednak w ogólnym rozrachunku strasznie mnie nudziła, co może wydawać się dziwne, bo trylogia była dla nie lekką, "odmóżdżającą", ale przyjemną serią :)
    Apteka Literacka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak samo podeszłam do trylogii. Niemniej jednak sądziłam, że "Grey" będzie lepszy niż ostatecznie się okazał. I zgadzam się z tobą, że czasami ziewałam z nudów.

      Usuń
  9. Nie lubię tzw. odgrzewanych kotletów, dlatego nie mam ochoty ponownie poznawać znanej mi już historii, mimo iż jest poprowadzona z punktu widzenia Christiana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam ciekawa o co tyle szumu i przekonałam się. Teraz raczej nie będę już ruszać jak sama nazwałaś "odgrzewanych kotletów" ;)

      Usuń
  10. Jak biblioteka zakupi powyższą pozycję, to przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwne, że jeszcze jej nie ma w bibliotece. "Grey" nie jest aż taką świeżynką ;)

      Usuń
  11. U mnie w bibliotece (piszę u mnie bo kiedyś tam pracowałam) do dzisiaj są kolejki po trylogię. Szczerze powiem, że przeczytałam trzy części z ciekawości. O ile cz.1 jako tako mnie zainteresowała, to dalszy ciąg czytałam z pewnym przymusem... Niestety to nie jest literatura dla mnie. Gdyby wyrzucić te wszystkie sceny seksualne zostało by może 30 stron historii do rozwinięcia, która mogłaby porwać jeszcze większe grono czytelników. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń