"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

poniedziałek, 11 stycznia 2016

"Zima koloru turkusu" Carina Bartsh




Dopiero kiedy człowiek przeżyje piekło, może docenić piękno nieba. A moje niebo było o tyle piękniejsze, że dobrze wiedziałam, jak głęboko mogą sięgać fundamenty piekła.” str. 451

Zima koloru turkusu, to druga część serii, w której przedstawione zostały dalsze losy młodych studentów z Berlina. Emely, kiedy była nastolatką zakochała się w Elyasie, ten jednak wyjechał na staż zostawiając ją z rozbitym sercem, a także rodząca się nienawiścią do wszystkich mężczyzn. Kiedy na jej drodze ponownie staje Elyas, to dziewczyna z początku go ignoruje, jednak z każdym dniem stają się sobie bardziej bliscy. Nie zapominajmy, że w tym samym czasie Emely nawiązuje internetową znajomość, w końcu podejmuje decyzje, którego z mężczyzn wybiera, ale w tym samym czasie Elyas zrywa kontakt z Emely. W takim punkcie zostawia czytelnika pierwsza część serii o Emely i Elyasie. W zimie koloru turkusu czytelnik otrzymuje odpowiedzi na zadane pytania z pierwszego tomu. Kiedy Elyas postanawia się odseparować od Emely, ta szuka ciągłych pretekstów aby się z nim spotkać i porozmawiać.

Z kontynuacjami serii jest tak, że nie zawsze utrzymują poziom pierwszego tomu. I tak było w tym przypadku. Nie mówię, że książka jest słaba, bo tak nie jest, jednakże zabrakło mi w niej tej zadziorności i charakteru Emely jaki był przedstawiony w Lecie koloru wiśni, tutaj dziewczyna stała się bardziej potulna, niezdecydowana, z ciągłymi dylematami. Jak również jest mniejsza dawka humoru, która zastąpiona jest raczej rozterkami. Co do reszty nie mam żadnych zastrzeżeń, bowiem historia jest nieco bardziej skomplikowana. Fabuła jest nadal utrzymana w środowisku akademickim. Styl oraz język jest poprawny, bez błędów. Jeżeli miałabym napisać coś o okładce Zimy koloru turkusu czy Lata koloru wiśni, to moim zdanie w obu przypadkach jest dopracowana i przyjazna dla oka. Bohaterowie są dobrze wykreowani, ale tak jak wspominałam wcześniej mam małe zastrzeżenia do Emely, jednak tak się zastanawiam, że może był to zamierzony cel autorki, która chciała przedstawić jakąś metamorfozę w zachowaniu głównej bohaterki, no nie wiem, sami musicie ocenić. Natomiast Elyas nadal jest tym chłopakiem, który z zewnątrz wydaje się być cynicznym do granic możliwości, a w środku skrywa się dusza romantyka, który lubi słuchać dobrej muzyki i czytać klasykę.

Życie może być krótkie. Cała nadzieja w tym, że kiedy spojrzymy wstecz, zobaczymy, że wykorzystaliśmy nasz czas sensownie dla nas samych i dla innych ludzi.” str. 131

Najlepszą częścią książki są końcowe rozdziały, w których to Elyas opowiada o swoich motywach postępowania, opowiada jak krok po kroku skradał serce Emely. Przedstawia również jakie uczucia towarzyszyły mu w przeszłości, kiedy to jako zakochany nastolatek musiał wyjechać za granicę zostawiając w kraju cząstkę swego serca.

Podsumowując, książka podobała mi się i spędziłam z nią miłe chwile ale nie ukrywam, że po zakończeniu pierwszego tomu miałam większe oczekiwania do drugiej części. Lektura posiada niemalże 500 tron, ale przeczytałam ja w dwa popołudnia. Jedni mogą zadawać sobie pytanie, po co czytać historię, w której zostały przedstawione dylematy młodych ludzi, którzy nie znają odpowiedzi na wiele pytań, które sami sobie zadają, a nam czytelnikom te odpowiedzi nasuwają się momentalnie? Otóż to jest tak, że autorka nie ubarwiła całej historii, a tym samym z bohaterów nie zrobiła najpiękniejszych i najmądrzejszych i w ogóle och i ach jak w większości książek bywa, bowiem przedstawiła nam historię ludzi zwyczajnych nawet można napisać że ludzi którzy zmagają się z trudami dnia codziennego. Autorka postarała się, aby w Emely każda dziewczyna dostrzegła cząstkę siebie, bo Emely może siedzieć obok ciebie w tramwaju, możesz ją minąć gdzieś na przejściu dla pieszych. Jest to historia o zwykłych ludziach takich jak ja czy ty i to powoduje, że lektura jest na swój sposób nietuzinkowa. Książka jest przypisana do literatury młodzieżowej, ale generalnie polecam ja wszystkim kobietom bez żadnych ograniczeń wiekowych, wszystkim tym, które lubią w powieściach motyw miłosny bez rozbieranych scen. Polecam nie tylko zimę koloru turkusu, a całą serię z przygodami Emely i Alyasa. Polecam.


Tytuł: Zima koloru turkusu
Seria: Lato koloru wiśni (tom 2)
Autor: Carina Bartsch
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data wydania: 9 października 2015
Liczba stron: 456
Gatunek: literatura współczesna
Moja ocena: 5/6

Źródło okładki: https://mediarodzina.pl/

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Media Rodzina. Dziękuję!

11 komentarzy:

  1. Szkoda, że bohaterka nie jest już tak zadziorna jak wcześniej, ale wierzę, że książka i tak warta jest zainteresowania. Z chęcią sięgnę, choć najpierw po pierwszą część. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest warta uwagi, naprawdę spędziłam z nią miłe chwile. :)

      Usuń
  2. No pieknie... Książka przede mna. Pierwzza część srednio mi sie podobala. Książka ma 500stron a nic tam sie nie wyjaśnia, no dobra niewiele sie wyjaśnia, ale autorka rozciągnęła fabułę do granic możliwości. Ty piszesz, że w drugiej czesci zabrakło zadziorności Emely, a tylko te dialogi trzymały mnie przy lekturze pierwszego tomu. Chyba po raz kolejny potwierdza sie moje przypuszczenie, że nie pasują mi niemieckie książki :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emely nadal pokazuje pazurki, jednak nie jest już to w takiej ilości jak przy pierwszej części. :)

      Usuń
  3. Musiałabym oczywiście najpierw poznać pierwszy tom. Bez tego ani rusz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam "Lato koloru wiśni" jak również drugi tom ;)

      Usuń
  4. Mamy ją w planach :)

    Pozdrawiamy i zapraszamy do nas :)
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Od razu zwróciłam uwagę na okładkę, choć o tej serii słyszę po raz pierwszy. Mimo to... pierwszy tom bez wątpienia mam w planach :)

    Pozdrawiam
    ksiazki-inna-rzeczywistosc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam szczerze, że dzięki okładce sięgnęłam po pierwszy tom. Czyli jednak czasami można wybrać książkę po okładce i będzie to udany wybór ;)

      Usuń
  6. Mi "Zima koloru turkusu" podobała się bardziej niż pierwszy tom, ale cała dylogia jest świetna :D
    Pozdrawiam serdecznie.
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń