"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

wtorek, 16 lutego 2016

PRZEDPREMIEROWO: "Klaśnięcie jednej dłoni" Richard Flanagan



Bo wydarzyło się to dawno, dawno temu w świecie, który sczezł potem w torfie, w zapomnianą zimę na wyspie, o której niewielu słyszało. Zaczęło się przed tą porą, kiedy śnieg całkowicie i nieodwołalnie pokrywa ślady. Jak czarne chmury przesłaniają gwiazdy i rozświetlone księżycem niebo, jak najgęściejszy mrok otula szepczącą krainę. Dokładnie w tej chwili, w której czas się przełamał.” str. 364


Akcja powieści rozpoczyna się w roku 1954 w obozowisku robotników budujących hydroelektrownię zwanym Butlers Gorge. Pewnej zimowej nocy podczas gwałtownej śnieżycy Maria Buloh pakuje małych rozmiarów walizkę, i wychodzi z domu nie zostawiając żadnej wiadomości, ślad po niej ginie, nikt nie wie dokąd się udała i dlaczego. Zostawiając trzyletnią córeczkę Sonję i męża Bojana nawet nie zdawała sobie sprawy z tego jakie będzie to niosło ze sobą konsekwencje. Córkę skazuje na opiekę w rodzinach zastępczych, a mąż popada w alkoholizm, by ostatecznie znęcać się nad nieletnią córką. Sonja po kilkunastu latach wraca w rodzinne strony, gdzie po cichutku liczy na pogodzenie się z ojcem, którego ostatni raz widziała mając 16 lat. Teraz trzydziestoośmioletnia Sonja nadal nie rozumie co skłoniło matkę do odejścia, skazując ją na zaniedbania oraz brak miłości rodzicielskiej. Sonja ukrywa przed ojcem, że jest w ciąży bowiem zdecydowana jest na aborcję, w dodatku już nie pierwszą. Przypadkiem spotyka Helvi, która przychodzi jej z pomocą.

Imbryk i dzbanuszek, spodek i filiżanka na betonie. Porcelana, perłowo gładka z zewnątrz, ostra jak szkło i sucha jak śmierć, gdy stłuczona. Czy oni też się tak potłukli? Potłukli? Rozbity imbryk i dzbanuszek. Śpiew matki. Szloch ojca. Strzaskany spodek i filiżanka. Czy oni też się tak potłukli? W głowie wycie, które za nic nie chciało ucichnąć.” str. 345

Nawet nie wyobrażacie sobie jaką autor przedstawił smutną, pełną cierpienia historię. Tutaj emocje są tak gwałtowne, że podczas czytania nie raz uroniłam łzę, a serce boleśnie się ściskało. Kolejny raz byłam świadkiem tego, jak wielkie znaczenie ma dzieciństwo na dalsze kształtowanie człowieka. To w jaki sposób była traktowana Sonja przeniosło się na jej uczucia do innych ludzi, kobieta nie potrafi nikomu zaufać, boi się macierzyństwa w obawie przed tym, że może być matką jak jej matka, która ją opuściła, bądź jak jej ojciec zacznie się wyżywać na dziecku. Spotkała mężczyznę, który ją kochał, jednak Sonja ciągle wmawia sobie, że nie zasługuje na miłość i dobro ze strony drugiego człowieka.

Daje mi faken popalić. Kombinuje, cobym chciał ją uderzyć, jak faken mysza, nigdy nie odpowiada, jak do niej mówię. Cholera za nic nie słucha, dopiero jak, no, ją uderzę. Ale nie mocno. Nie pięściami, nie mocno. Tylko wierzchem ręki. Najczęściej. Ale musi się nauczyć. Pójdzie jej w życiu jak mnie, jak się nie nauczy. Pójdzie na dno. Przyginam ją do dołu, żeby rosła do góry.” str. 238

Od samego początku zadawałam sobie pytanie co takiego stało się z Marią? Ostatecznie uzyskałam na to pytanie odpowiedź i przyznam, że nadal ciężko jest mi to pojąć. Chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że decydujące znaczenie miała tutaj wojna, i to co podczas wojny spotkało młodziutką wtedy Marię. Przeszłość znowu nie dała o sobie zapomnieć.

Miłość to most. A bywają ciężary, co most pod nimi pęka.” str. 157

W książce autor połączył chwile obecne ze wspomnieniami Sonji z jej dzieciństwa oraz przejściami Bojana z czasów wojny, gdzie na własne oczy widział śmierć niewinnych ludzi. W dużej mierze jest to książka w której zostały przedstawione niełatwe relacje ojca z córką, alkoholizm, brak dzieciństwa, znęcanie fizyczne nad dzieckiem, los emigrantów oraz wojna.

Były narodziny, była miłość i była śmierć, a w życiu są tylko te trzy historie, nic innego, jeszcze ten hałas, ten ciągły hałas, co ogłupia ludzi, przez co zapominają, że są tylko narodziny i miłość i że każdy z nich umrze.” str. 44

Reasumując: Ta książka była pierwszą powieścią autora, którą miałam przyjemność przeczytać i tutaj mogę z całą pewnością napisać, że nie ostatnią. Jestem w pełni usatysfakcjonowana z lektury. Jest to trudna historia, po brzegi wypełniona ludzkimi emocjami, dlatego czuję, że zaskarbi sobie niejednego zwolennika, aczkolwiek zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest to lektura dla każdego. Szalenie emocjonalna, chwilami wstrząsająca i bolesna, skłaniająca czytelnika do refleksji. Fabuła nietuzinkowa i doskonale skrojeni bohaterowie to wszystko sprawia, że książkę czyta się z ogromnym zainteresowaniem. Pomimo, że nie jest ona łatwa w odbiorze, polecam ją każdemu, nie wahajcie się ani chwili, z pewnością nie pożałujecie. Polecam.


Tytuł: Klaśnięcie jednej dłoni
Autor: Richard Flanagan
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania: 18 lutego 2016
Liczba stron: 364
Gatunek: literatura współczesna
Moja ocena: 6/6

Za możliwość przedpremierowego przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.



10 komentarzy:

  1. Uwielbiam takie emocjonalne książki! Mam nadzieję, że ją kiedyś przeczytam :)
    Subiektywne recenzje

    OdpowiedzUsuń
  2. Widać, że książka potrafi bardzo poruszyć, z dużą chęcią ją przeczytam. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię książki które ściskają za gardło

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam takie książki, które potrafią poruszyć czytelnika i z dużą chęcią sięgnę po tą pozycje ! :D
    http://sebastianczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. No! Tymi emocjami to mnie przekonałaś! Uwielbiam książki, które gwarantują lawinę uczuć ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale ciszę się, że książka aż tak ci się spodobała, bo ja też niedługo będę ją czytać. Wcześniej czytałam Ścieżki północy tego autora i pokochałam tę książkę, dlatego spodziewałam się, że ta powieść będzie równie genialna.

    OdpowiedzUsuń
  7. Na początku myślałam, że ta książka nie dla mnie. Ale im więcej czytałam Twojej recenzji, tym bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że muszę kiedyś po nią sięgnąć. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Może się na nią skuszę, wydaje się całkiem w moich klimatach.

    OdpowiedzUsuń
  9. Coś czuję, że i ja niebawem sięgnę po tę pozycję!

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię książki, które przepełnione są uczuciami, a nie sztucznymi zachowaniami, więc myślę, że to idealna pozycja dla mnie. Ale nie na teraz, na później, bo stres spowodowany zbliżającą się maturą zapewne pogłębiłby się po przeczytaniu tej książki :)

    OdpowiedzUsuń