"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

czwartek, 10 marca 2016

PRZEDPREMIEROWO: "Raven" Sylvain Reinard





Raven: kruk. Piękny, nieustraszony czarny ptak.” str. 497


W książce poznajemy losy Raven (Jane) Wood, szarej myszki, która nie należy do smukłych i pięknych kobiet, posiada raczej przeciętny typ urody, jest krępej budowy ciała oraz ma zdeformowaną i niepełnosprawną nogę. Doktorantka historii sztuki oraz konserwacji i rekonstrukcji zabytków. We Florencji zajmuje się renowacją starych obrazów w Galerii Uffizzi. Pewnej nocy wracając z przyjęcia jest świadkiem brutalnej napaści na bezdomnego. Pomimo kalectwa próbuje interweniować, i w ten sposób sama zostaje napadnięta, traci przytomności. Kiedy się budzi we własnym domu okazuje się, że ma zaniki pamięci. Jej wygląd uległ radykalnej zmianie, odzyskała zdolność chodzenia i poprawił jej się wzrok. Jak się okazuje od tygodnia nie była w pracy, a w tym czasie ktoś ukradł z Uffizi kolekcję bezcennych ilustracji Botticellego i całe podejrzenie pada na nią. Wkrótce dochodzi do jej spotkania z Williamem, który jest Księciem podziemnej Florencji. W krótkim czasie między Raven i Williamem -pomiędzy człowiekiem a wampirem- rodzi się uczucie.

Był wspaniały. Był potężny. Był… niebezpieczny.” str. 87

Kiedy dostałam propozycję zrecenzowania Raven, to niewiele o tej książce wiedziałam. Moją uwagę zwróciła przede wszystkim piękna okładka dzięki, której skusiłam się na lekturę. Nawet nie zdajecie sobie sprawy z tego jakie było moje zdziwienie, kiedy zorientowałam się, że jest to paranormal romans. Muszę się przyznać, iż nie pamiętam kiedy ostatni raz czytałam książkę o wampirach, z pewnością było to dobrych kilka lat temu. Niemniej jednak nie żałuję i bardzo się cieszę, że miałam okazję zapoznać się z Raven, tym bardziej, że było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autora.

Jesteś moją największą zaletą i największą wadą.” str. 239

Czytelnik bardzo szybko przenosi się w wykreowany przez autora świat, gdzie wraz z bohaterami przemieszcza się uliczkami Florencji i poznaje klimat tego miasta. Co do kreacji bohaterów, to Reynard nieco ominął powtarzający się w lekturach schemat, bowiem główna bohaterka nie jest kobietą o posągowej urodzie, jest raczej pospolita, o Rubensowskich kształtach, i jakby tego było mało jest kaleką.

Jestem potworem kryjącym się w ciemności.” str. 177

W książce został połączony romans paranormalny z intrygą. Rozwój akcji jest na tyle dynamiczny, że czytelnik nie ma czasu na nudę. Charakterystyka postaci jest absolutnie doskonała, ponieważ zyskały ciała, mocne charaktery, a przede wszystkim są urozmaiceni. Przyglądanie się ich zmaganiom jak również zmianom w nich zachodzącym było bardzo ciekawe. Warstwa językowa nie jest skomplikowana, ale w tym przypadku prostota wyszła książce na plus, i pomimo jej objętości czyta się zaskakująco dobrze i szybko. Co ciekawe autor przywołuje cytaty z Pisma Świętego, którymi posługuje się nie kto inny jak William, czyli wampir. Co takiego znajdziecie w publikacji oprócz romansu kobiety z wampirem, otóż dowiecie się wielu ciekawostek odnośnie dzieł Botticellego czy Michała Anioła. Autor tworzy malownicze obrazy, które podziwiamy oczyma wyobraźni. Sztuka, sztuka i jeszcze raz sztuka, która jest integralną częścią całej historii.

Ciekawostka. Można rzec, że cała przygoda Raven Wood zaczęła się od Gabriela oraz jego żony Julii, głównych bohaterów serii Piekło Gabriela. Ponieważ skradziony obraz należał do profesora, dlatego bohaterowie wcześniejszego cyklu również występują w Raven, co prawda w niewielkich epizodach ale jednak. Myślę, że na tym się nie kończy przygoda z nimi i jeszcze o nich przeczytamy.

Ty jesteś jedynym promykiem nadziei, jaki ujrzałem (…) Jesteś jedyną, dzięki której serce mi znowu zabiło.” str. 315

Sylvain Reynard zdecydowanie stanął na wysokości zadania. Jeśli szukacie publikacji, w której zostały przełamane utarte schematy książek o podobnej tematyce, to właśnie ją znaleźliście. Wartka akcja, doskonale nakreśleni bohaterowie oraz nietuzinkowa fabuła, wszystko to powoduje, że lekturę czyta się szybko i z nieustającym zaciekawieniem, natomiast samo zakończenie zmusza czytelnika do chwycenia po kolejny tom. Ta książka jest skazana na sukces.

Polecam tę lekturę nie tylko zwolennikom gatunku i fanom twórczości Sylvaina Reynarda, ale przede wszystkim osobom zainteresowanym dobrą i niebanalną lekturą. Polecam.

Tytuł: Raven
Seria: The Florentine (Tom 1)
Autor: Sylvain Reynard
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 16 marca 2016
Liczba stron: 512
Gatunek: romans, fantastyka
Moja ocena: 5/6


Za przedpremierowy egzemplarz recenzencki książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Akurat oraz Business & Culture.



8 komentarzy:

  1. Myślę, że ty dobrze wiesz, że ja nie mogę się już doczekać tej pozycji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama okładka również zachęca mnie do sięgnięcia po tę książkę ;)
    Jednak po recenzji muszę stwierdzić, że nie jest to już tak pilna sprawa, że muszę natychmiast przeczytać, ale w późniejszym czasie czemu by nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie jest właśnie konkurs z tą lekturą <3 Wspaniała <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tak nie do końca za paranormal...

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie jestem przekonana czy to książka dla mnie. Nie za bardzo przepadam za tego typu wampirami. Dlatego raczej daruje sobie tę powieść. Pozdrawiam :)
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta tematyka nie należy do moich ulubiony i mimo wielu pozytywnych słów w Twojej recenzji raczej nie sięgnę po nią w najbliższym czasie. Nie przepadam za wampirami w literaturze... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Raczej nie moja tematyka, ale jeśli wpadnie mi w ręce to chętnie przeczytam ;)
    Pozdrawiam
    krainaksiazkazwana.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem świeżo po lekturze, dlatego chciałam zasięgnąć Twojej opinii. Mi również książka się podobała i czasem nie mogłam się oderwać dzięki naprawdę dobrym stylu, w jakim jest napisana, ale związek Williama i Raven określiłabym zbyt dramatycznym. Trochę przypominało mi telenowele. Rozumiem, że Raven ma obawy, ale nie bez przesady.

    OdpowiedzUsuń