"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

czwartek, 12 maja 2016

"Czarownica" Anna Litwinek [RECENZJA]




Człowiek na pewnym etapie rozwoju powinien kontrolować własny wygląd i zachowanie, aby nikt nie podejrzewał go o roznoszenie tej choroby przenoszonej drogą płciową, jaką jest życie.”. str. 224


Kiedy rzucę hasło: czarownica lub wiedźma, to każdy z pewnością pierwsze co pomyśli, to bardzo stara kobieta, z reguły o odrażającym wyglądzie, zielonkawym zabarwieniu skóry, ubrana na czarno, praktykująca magię, latająca na miotle itd. Tak przedstawiana jest w bajkach. W dawnych czasach miano czarownic otrzymywały w większości kobiety (mężczyźni też), które według innych zajmowały się magią, znachorstwem i zielarstwem, obrzędami i zaklęciami, którym przypisano spółkowanie z samym szatanem. Również te, które swoim wyglądem odstawały od większości, miały długie rude włosy, były ciemnoskóre, bądź miały rzadko spotykany kolor oczu. Były to przede wszystkim kobiety bardzo mądre, które miały dużą wiedzę w szczególności dotyczącą natury, zwierząt czy uzdrawiania. Wystarczył jeden zły ruch bądź gest by zostały skazane na stos.

Czarownicy – pisał Trithemius – to wstrętni ludzie. A zwłaszcza kobiety pośród nich. Wyrządzają one rodzajowi ludzkiemu nieobliczalne szkody, uciekające się do pomocy złych duchów i czarodziejskich napojów. Najczęściej przyprawiają ludzi o opętanie, rzucając ich na pastwę demonów, które ich dręczą wśród nieopisanych katuszy. (…) Przez złośliwość tych kobiet umierają ludzie i bydło, a nikt nie pomyśli o tym, że dzieje się to przez te wiedźmy.”. str. 43

Sonia, główna bohaterka powieści Anny Litwinek pracuje w redakcji „Życie Miasta”. W momencie, kiedy ją poznajemy, kończy 30 lat. Zaczynają się z nią dziać dziwne do opisania rzeczy. W nocy dręczą ją bardzo realne sny z mrocznymi historiami, w których nie rzadko dzieje jej się krzywda lub jest obserwatorem cierpienia innych osób. Jej ciotka, twierdzi, że to samo spotkało jej matkę, kiedy ta skończyła 30 lat, a siedem dni później zniknęła i ślad po niej zaginął. Czy to samo spotka Sonię?

Rude kobiety są inne. To wiadomo już od setek lat. Te prawdziwie rude, bo teraz trudno poznać. A natura przecież wiedziała, co tworzy, i tylko człowiek zawsze próbuje kłamać. Zakłada maski i używając sprawdzonych schematów, wypacza kierunki ewolucji. Ale może oszukiwanie natury to właśnie ewolucja”. Str. 27

Iwo Petrarka, doktor archeologii i kierownik badań wykopaliskowych prowadzonych w obrębie nieistniejących już murów średniowiecznego miasta. Jego ekipa odnalazła zachowane w dobrym stanie wampirze pochówki z XVI wieku. Ten temat bardzo intryguje Sonię, która z pewnością nie odpuści i będzie dociekać prawdy, ponieważ chce napisać ciekawy artykuł. Tym bardziej że Iwo nie chce udzielić na ten temat żadnych informacji. Znajdą się również inni, którzy będą chcieli za wszelką cenę przeszkodzić Soni.

Homo est animal rationale. Łac. Człowiek jest istotą rozumną.”. str. 204

Ta historia jest tak interesująca, że książka czyta się sama i nie wiadomo, kiedy docieramy do końca. Uwielbiam takie powieści! Wątek fabularny jest nader interesujący i nieszablonowy, co też się chwali. Książka pochłonęła moją uwagę od samego początku, a wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji i nurtujących pytań towarzyszyło mi do końca lektury.

Bohaterowie są dobrze wykreowani i tutaj autorka również ominęła schematy, ponieważ czytając książkę nie dostrzeżemy podobieństwa do postaci z innych powieści. Wyczuwalny jest charakterek Soni, która ma równie ognisty temperament, jak kolor jej włosów (płomienny rudy) jej cięty język i dobre poczucie humoru nie nudzą czytelnika. Jest, jak na dziennikarkę przystało dociekliwa i pewna siebie. Natomiast dialogi między bohaterami są dobrze skonstruowane i adekwatne do sytuacji.

Zakończenie książki. Szczerze mówiąc jest mi mało i sądząc po ostatnich zdaniach autorka zapewne pociągnie historię Soni w innym tomie, przynajmniej mam taką nadzieję. Jeżeli ukaże się kontynuacja, to z pewnością po nią sięgnę.

Książka stanowi połączenie romansu z literaturą współczesną, ale smaczku dodaje również wątek fantastyczny i sensacyjny. Taka kombinacja bardzo dobrze się sprawdziła i wielkie brawa należą się za to Annie Litwinek. Wszystko jest idealnie wyważone, a romans nie wychodzi na pierwszy plan. W książce znajdziecie mnóstwo tajemnic, obrzędy, magię i zaklęcia oraz amulety strzegące bezpieczeństwa bohaterów. To powieść o dziewczynie, która z dnia na dzień dowiaduje się, że nie jest zwyczajną trzydziestolatką, a czarownicą. O jej determinacji w dążeniu do prawdy i odkryciu własnego „ja”, o niepoddawaniu się i stawianiu na swoim. To prawda, dużo się dzieje, ale wyszło to na plus. Nie sądziłam, że autorka umieścić, aż tyle magii i różnego rodzaju „zaklęć”. Na początku raczej stawiałam na to, że będzie to zwykła obyczajówka, a tytułowa czarownica będzie tylko figurą retoryczną. Tutaj czarownica jest „prawdziwą” czarownicą, której towarzyszą obrzędy. Niemniej podobało mi się, ale wiem, że fabuła może zostać różnie odebrana przez innych.

W nowym porządku człowiek nie jest już trybikiem w machinie natury, tylko jej mistrzem i zwierzchnikiem.”. str. 303

Mimo że w książce ukazana jest sama fikcja, to autorka swoją powieścią z pewnością daje do myślenia. Palenie na stosie za to, że się posiadało rude włosy? Cuchnie mi to nietolerancją mniejszości, rasizmem. Dalej przedstawia, jakie podejście kiedyś i dziś mają księża do „czarownic”, to musicie przeczytać sami, za dużo by opowiadać, a tym samy zdradzać z fabuły.

Urzekająca okładka, interesująca treść, barwni bohaterowie, lekki styl autorki oraz bogate słownictwo wszystko to powoduje, że książka jest bardzo dobrze dopracowana. Nigdy nie pomyślałabym, że Litwinek jest debiutującą pisarką, a tak właśnie jest. Z takim startem wróżę – ja czarownica – że autorkę czeka pomyślna przyszłość powieściopisarska. Mam nadzieję, że nie spocznie na laurach i jeszcze nam – czytelnikom pokaże, na co ją stać. Dowiodła, że ma bardzo bujną wyobraźnię, ale również wykazała się wiedzą na temat czarownic i różnego rodzaju wierzeń.

Podsumowując: lekturę czyta się wyjątkowo przyjemnie. Czarownica to idealna pozycja na nadchodzące letnie wieczory, gdzie możecie usiąść na tarasie i w towarzystwie natury czytać przygody Soni i jej towarzyszy, którzy notabene są w dużym stopniu z naturą związani. Książkę polecam kobietom, które lubią w powieściach poczytać o magii i obrzędach. Jest to zdecydowanie udany debiut, o którym długo będę pamiętać. Polecam.


Tytuł: Czarownica
Seria: ?
Autor: Anna Litwinek
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 14 marca 2016
Liczba stron: 400
Gatunek: Literatura współczesna
Moja ocena: 5/6


Za egzemplarz powieści dziękuję Wydawnictwu Znak.


1 komentarz:

  1. No ładnie, książka zamienia czytelniczki w czarownice. Też tak chcę :)

    OdpowiedzUsuń