"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

niedziela, 1 maja 2016

[WYWIAD] z Grzegorzem Żurkiem + [WYNIKI]




„Weź se dziołcha załóż bryle i poczytej o breweryjach, kere wyczynio pewien karlus, co może jest i gryfny, ale durś łazi łożarty. Dużo sam bojki i bamoncenio, ale trocha tyż prowdy jak i w kożdy bojce.”.
Zapraszam na wywiad z Grzegorzem Żurkiem, autorem „Wódy i bali”, recenzję książki znajdziecie <tutaj>.


Sylwka S.

1

Gdyby miał Pan opisać mi swoją książkę w paru słowach i zawrzeć mi w nich wszystko co w niej znajdę, aby jeszcze bardziej zachęciło mnie to szybszego sięgnięcia po nią?

W książce znajdzie Pani z pewnością dość nietypowe podejście do tworzywa literackiego. Moim celem było sprowokowanie czytelnika do wyjścia poza pewien lekturowy schemat, poza pewien krąg oczekiwań stawianych literaturze w zakresie gatunku, stylu, sposobu prowadzenia narracji, kreacji bohatera itd. Uważam, że jest tu wiele rozwiązań, które, dla czytelnika karmiącego się na co dzień literaturą o ściśle określonej kwalifikacji genologicznej, mogą okazać się nieco ekscentryczne bądź kontestatorskie. Dla jednych będzie to stanowić zacną próbę wprowadzenia jakiegoś novum, dla innych okaże się przejawem pretensjonalności, błazeństwa czy swoistego rodzaju nihilizmu. Kwestia podejścia, nawyków i poczucia dystansu. Znajdzie Pani ponadto sporo dawką humoru, ironii, sarkazmu, zjadliwości i złośliwości. Koniec końców jednak i w ostatecznym rozrachunku zwycięża tu umiłowanie bliźniego oraz akceptacja tego „najlepszego ze światów”.

Grażyna Wróbel

2

Z głównym bohaterem powieści podobno łączy Pana wszystko. Czy zatem ta książka jest o Panu?

W jakimś stopniu na pewno jest o mnie, ale moja megalomania oraz miłość własna znają granice, toteż mam świadomość, że nie stanowię aż tak interesującego obiektu obserwacji, żeby moja osobista wiwisekcja zajęła uwagę czytelnika podczas brnięcia przez ponad 340 stron tekstu. Druga sprawa jest taka, że nie sposób w skali jeden do jeden przenieść jakiegoś rzeczywistego bytu w sferę literatury, która przecież rządzi się zupełnie innymi prawami. Książka to świat sztuczny, konstruowany, imaginowany, mozaikowy, tkany z różnych okrawków rzeczywistości i przede wszystkim w całości podporządkowany dyscyplinie języka. „Życiopisanie” w stanie czystym raczej nie istnieje, a jeśli istnieje, to ja go nie uprawiam. Ale nie. Z całą pewnością nie istnieje.

3

Jak w maksymalnie trzech zdaniach opisałby Pan zawód – piłkarz?

Nie opisałbym. Nigdy nie byłem zawodowym piłkarzem. Grałem amatorsko.

4

Po wydaniu "Wóda i bala", jakich reakcji spodziewał się Pan po czytelnikach? Czy pisząc tę książkę, pragnął Pan, by czytelnicy wyciągali z niej jakieś wnioski, a może refleksje?

Oczekiwałem przede wszystkim jakiejś rzeczowej polemiki. Marzył mi się spór literacki z jakimś innym autorem bądź krytykiem, który prezentowałby zupełnie odmienną od mojej koncepcję literatury. Jeśli zaś chodzi o reakcję czytelników… Cóż… Chciałem żeby się dobrze bawili. I dużo i głośno się śmiali podczas lektury. Wszak to przykład literatury sowizdrzalskiej.

Gab riela

5

Doczytałam się o Panu bardzo ciekawego stwierdzenia, a mianowicie: "Grzegorz Żurek – zawód wyuczony: nauczyciel języka polskiego, zawód wykonywany: co popadnie i gdzie go zechcą". Zastanawiam się więc, jakie zawody i stanowiska już Pan odbywał. Czy było ich wiele? Pamięta Pan jakieś szczególne wspomnienia związane z nimi?

Byłem copywriterem w agencji reklamowej. Przez jakiś czas wykonywałem również zawód nauczyciela języka polskiego w liceum. Ostatnimi czasy pracowałem w Wielkiej Brytanii, gdzie parałem się typową „gastarbajterką”: operator wózka widłowego, lokaj w hotelu na wybrzeżu. Obecnie doradzam ludziom, jak najlepiej zadbać o swój ogród. Wszystkie prace przynosiły mi wiele udręki, choć zdarzały się i jaśniejsze momenty, głównie za sprawą interesujących ludzi, których dzięki pracy, szczególnie zagranicznej, udało mi się poznać. No i jest jeszcze cały bagaż przeróżnych doświadczeń, a to rzecz nie do przecenienia.

6

"Woda i biała" to Pana debiutancka powieść. Skąd zaczerpnął Pan pomysł na tą książkę - z własnych doświadczeń? I jak poczuł się Pan, kiedy ujrzał swoją książkę na półce w księgarni?

Pomysł, zalążek koncepcji nosiłem już w głowie od dłuższego czasu. Czekałem jedynie aż nadarzy się okazja, żeby móc ten pomysł zrealizować. Taka okazja się nadarzyła, kiedy wskutek piłkarskiej kontuzji i konieczności rehabilitacji po zabiegu zostałem unieruchomiony w domu i dysponowałem morzem wolnego czasu. Wtedy na poważnie zasiadłem do pisania. Punktem wyjścia rzeczywiście były moje osobiste doświadczenia, ale później, z każdą stroną akcja nabierała rozmachu, a bohater zaczął żyć własnym życiem, nad którym sprawowałem kontrolę w ograniczonym zakresie. Gdy książka powstała i pojawiła się w druku, czułem ulgę, że wreszcie udało mi się to z siebie wyrzucić. Prawdziwie katarktyczne doznanie.

7

Jak dawno temu postanowił Pan przestać grać w piłkę na podwórku z kolegami, a zaczął grać zawodowo?

Nigdy nie grałem zawodowo. Zaszło jakieś nieporozumienie.

Katarzyna Kwiatkowska

8

Pana książka to chyba jedyna -jak na razie - powieść, której akcja dzieje się w Mysłowicach. Co skłoniło Pana do osadzenia akcji właśnie w rodzinnym mieście i czy nie bał się Pan, jak przez to odbiorą książkę Pana znajomi i rodzina?

Do osadzenia akcji w moim rodzinnym mieście skłoniło mnie to, że w zasadzie nie znałem innego życia, a mysłowicka tkanka miejska wrosła we mnie tak mocno, że stała się integralną częścią mojego organizmu. Z przyczyn poznawczych nie byłem w stanie osadzić akcji gdzie indziej, nie tracąc przy tym autentyczności. Czy obawiałem się reakcji otoczenia? A jak Pani myśli, dlaczego wyjechałem do Wielkiej Brytanii? :)

9

Czy planuje Pan napisanie powieści w gwarze śląskiej?

Nie znam jej na tyle, by móc w niej pisać. Poza tym mam poważne wątpliwości co do tego, czy gwara śląska jest systemem na tyle rozwiniętym, by móc unieść ciężar powieści. Były co prawda jakieś próby na tym polu, chociażby <Biblia Ślązoka>, czyli tłumaczenie <Biblii> na gwarę, ale nie sądzę by wyszło to kiedykolwiek poza sferę ciekawostki i pewnej zabawy lingwistyczno – etnologicznej.

Patrycja Fornal

10

Każdy z nas w dzieciństwie lubił czytać bajki, Pana ulubiona bajka?

Miałem taki ilustrowany tom baśni braci Grimm zatytułowany <Ptak straszydło>. Pomieszczone tam były najbardziej przerażające utwory w dorobku autorów. Prawdę mówiąc wątpię, żeby było to przeznaczone dla dzieci. Raczej stanowiło materiał dla zwolenników psychoanalizy, i to takich twardych freudowskich ortodoksów. Pamiętam sporo seksualnych aluzji i gęsto ścielącego się trupa. W pamięci szczególnie utkwiła mi historia niegrzecznego chłopca, który mimo śmierci nadal był niegrzeczny i wystawiał ręce z grobu strasząc ludzi. Żeby położyć temu kres, wezwano matkę. Ta obiła ręce wystające z grobu kijem i się skończyło. Do tego te ilustracje! Makabra w czystej postaci.

11

Prawie każdy z nas ma ulubionego autora/autorkę. Czy taki istnieje również u Pana?

Lubię Michela Houellebecqa. Ostatnia powieść <Uległość> odrobinę mnie rozczarowała. Czekam na kolejną zwyżkę formy.

Iwona Pietrucha

12

Jest pan polonistą z wykształcenia. Jaki jest Pana sposób na "zarażanie" uczniów miłością do książek?

Kiedy pracowałem w zawodzie, zmuszony byłem do bazowania na materiale z tzw. kanonu lektur, który moim zdaniem nie jest najlepszy i wymaga głębokiej rewizji. Niemniej jednak nawet i z tego da się wydestylować jakąś esencję, która będzie w stanie zafrapować młodego człowieka. Przede wszystkim warto zwracać uwagę uczniów na kontekst kulturowy, w którym dany twórca żył i pisał, tak aby uchwycić pewien klimat epoki, poczuć tchnienie ducha dziejów, ożywić to wszystko, wyrwać z letargu. Należy być trochę takim narratorem z Discovery albo innego kanału popularnonaukowego, czyli sprawę mocno upraszczać i mocno uatrakcyjniać. A to dykteryjka, a to podtekst jakiś o posmaku skandalu: Mickiewicz palił opium i był buchaj litewski, a Miłosz i Andrzejewski na czterech łapach chodzili po Paryżu śpiewając <Przybyli ułani>. Na koniec natomiast należy oddać głos uczniom. Niech gadają, niech plotą trzy po trzy, niech się przekomarzają, żartują. Byle tylko pozostali żywo zainteresowani. Więc tak to u mnie właśnie wyglądało. Pewnie dlatego już nie pracuję w zawodzie :)

13

Book-talking - o ile pamiętam to rodzaj zachęty do książki. Poproszę o taki book-talking w paru słowach po śląsku.

Pewnie się wygłupię, ale spróbuję. Weź se dziołcha załóż bryle i poczytej o breweryjach, kere wyczynio pewien karlus, co może jest i gryfny, ale durś łazi łożarty. Dużo sam bojki i bamoncenio, ale trocha tyż prowdy jak i w kożdy bojce.

Book Monster

14

Jak było u Pana z czytaniem książek w dzieciństwie?

Słabo. Nie lubiłem. Mniej więcej do czasów licealnych nie czytałem prawie w ogóle. Byłem dzieckiem telewizji, kreskówek, cartoon network. Śledzenie liter było dla mnie czynnością zbyt żmudną. Moja uwaga potrzebowała znacznie intensywniejszych bodźców. Potem miałem polonistę, który stanowił dla mnie podówczas jakiś tam autorytet i stopniowo zacząłem nadrabiać zaległości lekturowe. Do dziś jednak nie jestem jakimś <megaczytelnikiem>, który ślęczy godzinami nad książkami. Całymi tygodniami potrafię nie czytać w ogóle i nie czuć z tego tytułu żadnego dyskomfortu.

15

Szczęście to pojęcie względne. Dla jednych to duża suma pieniędzy na koncie, dla innych zdrowie bliskich... A czym dla Pana jest szczęście? Czymś konkretnym, czy zlepkiem wielu niepowtarzalnych momentów?

Znajdźcie mi szczęśliwego człowieka, a udowodnię mu, że jest nieszczęśliwy. Wątpię w istnienie szczęścia jako stanu. Przynajmniej w ramach tej rzeczywistości. Może kiedyś, zupełnie gdzie indziej...




Od Autora:
Wszystkim pytającym pragnę podziękować za zainteresowanie mną i moją książką. Bardzo przepraszam, że nie odpowiedziałem na kilka pytań, ale uznałem, że niektóre dotyczą podobnych kwestii, toteż nie ma sensu się powtarzać. Po przeanalizowaniu sytuacji, zdecydowałem, że książka powędruje do Pani Patrycji Fornal, dzięki której przypomniałem sobie o <Ptaku straszydle>, czyli o książce, którą całkowicie wyparłem ze świadomości, a która tak wiele skrajnych emocji niegdyś we mnie budziła.


Mnie nie pozostaje nic innego, jak podziękować wszystkim uczestnikom konkursu za udział oraz pytania. W imieniu swoim oraz czytelników bloga dziękuję Panu Grzegorzowi za poświęcony czas i za udzielenie bardzo interesujących odpowiedzi. Patrycji serdecznie gratuluję i czekam na adres do wysyłki nagrody.
Pozdrawiam,
NH


3 komentarze: