"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

sobota, 11 czerwca 2016

[WYWIAD] z Natalią Sońską + [WYNIKI]



Źródło: Natalia Sońska

W książkach bowiem najpiękniejsze jest to, że czytając sami w głowie możemy stworzyć sobie pewien obraz, dopasować postaci, nikt nam tego nie narzuca.”
Zapraszam na wywiad z Natalią Sońską.


Susan Kelley

1

Czy pod koniec książki chciała pani napisać ją jak najszybciej do końca i w końcu móc krzyknąć "Koniec!", czy do ostatniego słowa pisała pani na spokojnie?

Z jednej strony bardzo chciałam ją napisać jak najszybciej, ale tylko dlatego, że chciałam zamknąć historię. Pragnęłam, by Hania była w końcu szczęśliwa i nie mogłam doczekać się właśnie takiego zakończenia. Z drugiej zaś strony było mi bardzo ciężko rozstać się z bohaterami, gdyż bardzo się z nimi zżyłam. Towarzyszyli mi przez bardzo długi czas, więc pożegnanie było tym trudniejsze. Traktowałam ich niemal jak przyjaciół.

2

Skąd czerpie pani inspiracje? Czy poleca pani jakieś inspirujące miejsca?

Inspiracje czerpię niemal ze wszystkiego co mnie otacza. Przypadkowe sytuacje na ulicy, w sklepie, w towarzystwie znajomych często pozwalają na wiele przemyśleń, a wnioski są zazwyczaj tak różnorodne, że nie sposób ich nie opisać. Niejednokrotnie jedno zdanie, zauważona przypadkowo wymiana zdań czy sytuacja obrastała w mojej głowie w całą historię, którą przeżywali później moi bohaterowie. Jeśli natomiast chodzi o szczególne miejsca, myślę, że jest ich na tyle dużo, że trudno byłoby wymienić wszystkie. Uwielbiam pisać w spokoju, gdy towarzyszy mi jakiś piękny krajobraz, dzieje się coś niecodziennego. Ale inspirują mnie także zupełnie zwykłe miejsca, gdzie mogę czuć się zupełnie swobodnie, gdzie wszystko nasycone jest codziennością.

Izabela81

3

W "Garść pierników, szczypta miłości" porusza Pani bardzo ważny temat przemocy domowej. Co było najtrudniejsze w przedstawieniu tego wątku?

Najbardziej bałam się odbioru tego wątku przez czytelnika. Jest to dość trudny temat w ogóle, nie tylko przy jego opisywaniu, a bardzo chciałam, by został odebrany w jak najlepszy sposób. Chodzi mi oczywiście o to, by wywołał przemyślenia, być może pchnął kogoś do zainteresowania się przemocą w większym stopniu, nie sprowadzając wszystkiego do oglądania takich przypadków w telewizji. Chciałam w pewien sposób wskazać czytelnikowi, że każdy z nas może zapobiegać takim tragediom, że wystarczy jedynie się zainteresować, nawet gdy kierują nami jedynie podejrzenia. Jeśli natomiast chodzi o samo opisanie wątku, byłam tak zdeterminowana, by zwrócić uwagę na ten problem społeczny, że pisało mi się go bardzo szybko i bardzo płynnie.

4

"Garść pierników, szczypta miłości" i wkrótce "Mniej złości, więcej miłości". W Pani życiu więcej tej miłości, złości, a może tych pierników?

Wydaje mi się, że w moim życiu jest pewna równowaga. Kiedy mniej jest miłości, pierniki wszystko równoważą, pozwalają nie myśleć o tym czego brakuje. Kiedy zaś pojawia się więcej miłości, nigdy nie jest tak słodko, by było aż za dobrze. Uważam, że takie rozwiązanie wcale nie jest złe, wręcz przeciwnie, pozwala twardo stąpać po ziemi, ale przynosi też chwile uniesienia. :)

5

"Garść pierników, szczypta miłości" to opowieść o miłości, która może nam stanąć na drodze w najmniej oczekiwanym momencie. A czy Pani wierzy, że wszystko w naszym życiu jest dziełem przypadku, czy może to my sami mamy na wszystko wpływ?

Według mnie wiele spraw toczy się za przyczyną przypadku albo zrządzenia losu, mniej lub bardziej szczęśliwego. Nie wszystko bowiem da się przewidzieć, nie na wszystko możemy zareagować. Jednak zawsze będę obstawać przy zdaniu, że na większość zdarzeń, jakie nam towarzyszą, to my mamy bezpośredni wpływ. Nasze postępowanie, zachowanie, nawet charakter kształtują wszelkie relacje z ludźmi, z otoczeniem. To co się dzieje w naszym życiu to wypadkowa wielu czynników, a zdecydowana większość z nich to efekt właśnie naszego działania. Co oczywiście nie oznacza, ze nie jest przyjemnie być mile zaskakiwanym przez życie ;).

Kasia Piwoda

6

Którą powieść pisało się Pani trudniej, czy "Garść pierników, szczyptę miłości", bo była debiutancką książką i wiązała się z nią niepewność, jak przyjmą ją czytelnicy, czy "Mniej złości, więcej miłości", bo po sukcesie pierwszej książki ta druga w oczach czytelników powinna być równie dobra, albo i lepsza?

Jeśli przyjemy kryterium oceny czytelników zdecydowanie trudniej pisało mi się "Mniej złości, więcej miłości" właśnie dlatego, że będzie ona porównywana do tej pierwszej pod niemal każdym względem. I to będzie prawdziwa weryfikacja twórczości. Do premiery został jeszcze ponad miesiąc, a ja już drżę w obawie, jak książka zostanie odebrana, czy czytelnicy nie stwierdzą, że osiadłam na laurach; czy nie powiedzą, że "Pierniki" były o wiele przyjemniejsze. Ale z takimi obawami zmaga się chyba każdy początkujący autor, więc pozostaje mi zacisnąć pięści i cierpliwie czekać na pierwsze recenzje :).

7

Czy zanim Pani zacznie pisać powieść, wie Pani jak się potoczą losy bohaterów od początku do końca, i nie chce Pani nic zmienić, czy jednak dopuszcza Pani, że mogą się zbuntować i wybrać własną drogę i wtedy powieść wygląda całkiem inaczej, niż wcześniej Pani sobie zaplanowała?

Zazwyczaj zaczynając książkę mam już zarys całej fabuły, wiem jak książka się zacznie, gdzie będzie punkt kulminacyjny i jakie będzie miała zakończenie. Przyznam szczerze, że zdarzyło mi się zaczynać pisanie właśnie od zakończenia! Ale nie jest absolutnie powiedziane, że zawsze trzymam się wcześniej ustalonych wytycznych. Często zmieniam treść, zdarza się usuwać całe akapity, a nawet rozdziały. Zazwyczaj pomysły pojawiają się w trakcie pisania i trzeba im wtedy podporządkować resztę treści, by całość miała ręce i nogi. A zdarza się i tak, że pewne niuanse wychwytuje się dopiero podczas redakcji! Dlatego staram się zawsze nakreślić pewien plan, ale daję wyznaczam sobie dość szerokie granice zmian.

8

Jakie są negatywne strony pisania i wydawania książek (o ile w ogóle są jakieś) z punktu widzenia autora (bo pozytywne, to przede wszystkim my, czytelnicy, odbieramy ciesząc się z każdej kolejnej wydanej książki!) Pozdrawiam cieplutko :-)

Terminy! "Deadline" to chyba definicja znienawidzona przez wszystkich autorów. Mimo że niejednokrotnie motywuje, zdecydowanie częściej przysparza wielu nerwowych chwil. I jest to chyba jedyna negatywna ( oczywiście z przymrużeniem oka ;) ) strona pisania i wydawania. Cała reszta, a głównie właśnie Czytelnicy, to jedna wielka przyjemność!

Patrycja Fornal

9

Gdyby ktoś wynalazł wehikuł czasu to w której epoce chciałaby się Pani znaleźć i dlaczego akurat w tej ? :)

Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale chyba byłaby to nowożytność, klasycyzm, ponieważ sztuka, architektura, literatura tego okresu jest według mnie bardzo ciekawa i inspirująca. Samo nawiązanie do starożytności, wszelka harmonia i ład to coś co bardzo mi się podoba, nie tylko w sztuce. Poza tym, już od czasów szkolnych bardzo ciekawiła mnie postać Stanisława Augusta Poniatowskiego, podejmowane przez niego decyzje, wpływ jaki jego postać miała nawet na sam nurt klasycystyczny i myślę, że byłoby ciekawym doświadczeniem żyć w tych samych czasach co on, a nawet poznać tegoż właśnie króla ;).

10

Czy chciała by Pani, aby Pani książka została zekranizowana? Jeśli tak, to kto miałby zagrać główne role ?:)

Z jednej strony chciałabym zobaczyć "na żywo" historię Hani i Wiktora, to z pewnością byłoby bardzo ciekawe, ale też całkiem różne od mojego wyobrażenia. Z drugiej zaś strony, niejednokrotnie słysząc negatywne opinie na temat ekranizacji różnych powieści, bałabym się, że mogłoby to zaburzyć wyobrażenie czytelników co do książki, zmienić zupełnie to, co sami widzieli czytając ją. W książkach bowiem najpiękniejsze jest to, że czytając sami w głowie możemy stworzyć sobie pewien obraz, dopasować postaci, nikt nam tego nie narzuca. Ekranizacja w pewien sposób ogranicza naszą wyobraźnię, bo nie musimy wysilać się, by samemu tworzyć obrazy, sytuacje. Ale nie mówię stanowczego "nie", gdyby pojawiła się taka propozycja... kto wie :). Jeśli natomiast chodzi o główne role... mam pewne typy, ale nie będę ich ujawniać właśnie dlatego, by czytelnicy nie przypisywali ich do postaci. Chociaż... fajnie byłoby też posłuchać, jakich aktorów to Czytelnicy widzą w rolach bohaterów :).

11

Komu ze współczesnych ludzi pióra podarowała by Pani swoją książkę i dlaczego ?:)

Z chęcią podarowałabym książkę Pani Magdzie Witkiewicz, specjalistce od pięknych historii i szczęśliwych zakończeń. Jako że jest jednym z moich autorytetów, bardzo chciałabym poznać jej zdanie na temat mojej książki, a nawet przeczytać jej recenzję! (marzenie!). To samo tyczy się Pani Katarzyny Michalak, kobiety niezwykle płodnej w opowieściach, z których każda jest tak inna! Ponadto, egzemplarz mojej książki chciałabym też podarować Pani Lilianie Fabisińskiej, by podziękować jej za "Bezsenniki", książki, które czytałam jednym tchem jeszcze w podstawówce :).

Katarzyna P-k

12

Jak zareagowali Pani znajomi, przyjaciele, gdy dowiedzieli się, że wydaje Pani jeszcze wtedy pierwszą książkę, czy nie zazdrościli Pani chociaż troszeczkę?

Nie było chyba osoby, która nie byłaby w szoku. Ja sama byłam zszokowana, gdy dowiedziałam się, że moja książka zostanie wydana, więc w ogóle nie dziwiła mnie ich reakcja. Gdy jednak pierwsze emocje opadły, każda bliska osoba bardzo mnie wspierała, cieszyła się razem ze mną i tak jest do tej pory. Nigdy też nie usłyszałam od bliskich słowa krytyki ani nie odczułam zazdrości. To może świadczyć tylko o tym, że mam wspaniałych przyjaciół i cudowną rodzinę. I bardzo im dziękuję za to, że przy mnie są :).

13

Przyznam, że okładki do Pani książek są tak urocze, że nie sposób przejść obok nich obojętnie! Czy Pani sama je projektowała, albo przedstawiła wydawcy swoją wizję, co na nich powinno się znaleźć i jak powinny mniej więcej wyglądać, czy to raczej zadanie wydawcy, który przedstawił Pani od razu gotowe wersje?

Wydawca zaproponował okładki zarówno do pierwszej, jak i do drugiej książki. Są to jednak tak piękne okładki (przepraszam za delikatny narcyzm), że ani chwili nie wątpiłam w to, czy zostaną pozytywnie odebrane przez czytelników. Wydawnictwo zrobiło bardzo dobrą robotę!

14

Jak Pani uważa, czy łatwo jest pozyskać nowych czytelników, gdy
ciągle pojawiają się na rynku wydawniczym nowi autorzy, czy wystarczy tylko piękna okładka, która od razu zachęca do czytania, czy jednak trzeba nas zachęcić do siebie niebanalną fabułą, ciekawymi, czasami może i irytującymi bohaterami i ich problemami, by zachęcić nas do czytania i wkraść się sprytnie do naszych serc i tam pozostać?

Uważam, że okładka jest ważna, ale jest to głównie pierwsze wrażenie. Najważniejsze jest wnętrze. Nie bez powodu bardzo trafnym jest powiedzenie "Nie oceniaj książki po okładce", które nie musi być jedynie metaforą. Bo tak naprawdę to historia zapada w pamięć, to ona buduje napięcie, pozwala odczuwać najrozmaitsze emocje, sprawia, że Czytelnik albo zyskuje zaufanie do autora, albo nie i gdy sama powieść nie zaciekawi, nawet okładka nie pomoże. Z drugiej strony, jeśli okładka nie zachęci, a książka w rzeczywistości jest naprawdę dobra, pozostaje liczyć jedynie na recenzje innych czytelników :). Oczywiście, gdy okładka odpowiada urodą i urzeka podobnie jak historia opisana w książce, zapada w pamięci równie mocno jak i sama powieść. Uważam jednak, że okładki są ważne, bardzo ważne, bo to one tak naprawdę w dużej mierze zachęcają czytelników do sięgnięcia po książkę, szczególnie, gdy jest to książka nieznanego dotychczas autora.

Anna Szczurek

15

Kto jest głównym krytykiem Pani książek? Chodzi mi o to czy jest to najbliższa osoba, ktoś obcy. Komu dostępuje zaszczytu przeczytać rękopis jako pierwszy?

Głównymi krytykami są moje przyjaciółki i rodzina. To oni otrzymują egzemplarze jako pierwsi i to ich opinia jest dla mnie najważniejsza. Z jednej strony często korci mnie, by pokazać im "rękopis" zanim ukaże się książka, z drugiej wolę, by otrzymali oni prawdziwy egzemplarz do ręki, ten pachnący jeszcze drukiem. Dlatego staram się nie pokazywać nikomu książki przed jej wydaniem, ale zdarza mi się uchylić rąbka tajemnicy i dać przyjaciółkom do przeczytania jakiś krótki fragment :).

16

Jaka była Pani ulubiona książka z dzieciństwa (może być kilka)?

"Dzieci z Bullerbyn" - przeczytałam kilka razy, "O psie, który jeździł koleją" - pierwsza książka, przy której płakałam jak bóbr ( a nie zdarza mi się często płakać przy książkach) i wspomniana wcześniej seria "Bezsenników", które czytałam na zmianę z koleżanką, dzień po dniu :).

17

Jaka jest Pani ulubiona książka/autor, dzięki któremu postanowiła Pani pisać książki?

Nie ma chyba szczególnego autora, czy książki, która pchnęłaby mnie do napisania własnej. Zaczynając przygodę z pisaniem czułam po prostu potrzebę przeniesienia z głowy na papier i utrwalenia tego, co mi w niej siedziało. Tak właśnie powstały "Pierniki". W zakamarkach pamięci mogę jedynie wygrzebać jedną sytuację, którą zapamiętałam i być może był to pośredni impuls do tego, by napisać własną powieść. Oglądałam jakiś program czy reportaż z Panią Katarzyną Grocholą, wówczas było głośno o niej chociażby ze względu na ekranizację jej książek. Pomyślałam wtedy, jakie to uczucie pisać książki i czy ja sama potrafiłabym coś takiego zrobić. Ale nie było też tak, że tuż po obejrzeniu tego wywiadu usiadłam i zaczęłam pisać, ta myśl wówczas dopiero kiełkowała w mojej głowie.


Nagroda w postaci książki „Garść pierników, szczypta miłości” wędruje do osoby, która zadała jedyne pytanie niezwiązane z książką :) - Patrycji Fornal. Serdecznie gratuluję i czekam na adres do wysyłki nagrody. Dziękuję autorce za udział w cyklu i przekazanie nagrody na konkurs. Dziękuję również za poświęcony czas na udzielenie interesujących odpowiedzi.



Moi Drodzy!
To była już ostatnia odsłona Wywiadowni. Bardzo dziękuję, że braliście udział w konkursie i zadawaliście niekiedy naprawdę bardzo niebanalne pytania. Dziękuję autorom, którzy zechcieli wziąć udział w cyklu i przeznaczyli nagrody na konkurs. Dziękuję również Wydawcom, którzy niejednokrotnie byli sponsorami nagród. Tak jak kiedyś Wam wspominałam, wyszły małe nieporozumienia związane z Wywiadownią. Osobiście jest mi szkoda czasu i nerwów na branie udziału w blogerskich przepychankach, dlatego postanowiłam zrezygnować. Jednak konkursy nadal będą organizowane, a w miejsce Wywiadowni planuję wstawić coś „innego”.
Pozdrawiam,
NH

4 komentarze:

  1. Gratulacje dla Patrycji :) Wywiad bardzo interesujący. Ja również zaczytywałam się w "Dzieciach z Bullerbyn" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Patrycja gratuluję! A wywiad świetny! Spisaliście się na medal ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale super!!;) Tak bardzo chciałam te książeczkę:D
    Dziękuję!
    A wywiad wspaniały!!;);)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje. Dziękuję za odpowiedzi na moje pytania. Wywiad bardzo interesujący

    OdpowiedzUsuń