"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

piątek, 24 czerwca 2016

[ZAPOWIEDŹ]: „Wyznanie. Prawdziwa historia polskiej prostytutki”






Tytuł: Wyznanie. Prawdziwa historia polskiej prostytutki
Autor: Janka Szczęsna
Projekt okładki: Arthur Friday
Seria: Czytam
Cena: 32,50 zł
Format: 13,5 x 20,2 cm
Wydawca: Promocja
ISBN: 978-83-7820-114-4
Data wydania: 15 czerwca 2016
Oprawa: miękka
Liczba stron: 256
Papier: offset 90 g


Opis:
Wyznanie to powieść biograficzna, opowiadająca historię dojrzałej, wykształconej kobiety, mieszkanki Małopolski, która w następstwie nieszczęśliwego wypadku, porzucenia przez męża oraz bezdusznego orzeczenia ZUS-u o zdolności do pracy mimo kalectwa, w czterdziestym roku życia podejmuje rozpaczliwą decyzję o wyjeździe do niemieckiego domu publicznego.

Nie zna języka – ale zna swoją wartość. Nie zna specyfiki zawodu – ale mimo wszelkich przeciwności, dzięki dążeniu do perfekcji w każdej dziedzinie życia – staje się profesjonalną prostytutką. A kiedy już osiąga cel i pracując w nowym zawodzie, jest w stanie utrzymać rodzinę, pojawia się On – miłość życia, a wraz z Nim największa egzystencjalna rozterka: mieć czy być

Mieć pieniądze czy być kochaną?
Wyznanie to pasjonująca powieść, pełna niezwykłych postaci i zdarzeń. Wątek biograficzny staje się punktem wyjścia do wielkiej literatury. Jesteśmy świadkami do bólu autentycznej spowiedzi, próby oczyszczenia się po upadku kobiety, której szczerość, inteligencja i zmysł obserwacji wywołują nasz podziw. Zarysowujący się w tle obraz tajemniczego świata zachodnioeuropejskiej prostytucji w dobie globalizacji zaskakuje swoimi mechanizmami i szerokością zasięgu. Dotyka postacie z wielu środowisk, w tym polityki, które obnażają przed nami swoje ukryte oblicze w fascynujących epizodach i dialogach.


Wybrane fragmenty książki:
Jestem w pokoju, który mi przydzielono. Jest całkiem do zniesienia. Chociaż wydaje się trochę pusty. Pusty, bo surowy. Łóżk , komoda, szafa. Lampka z czerwoną żarówką i obowiązkowo zegar. Jak się za chwilę okaże – najważniejszy. Jestem przygotowana do pracy, to znaczy wedle tutejszych reguł: wykąpana, pomalowana i mimo wszystko uśmiechnięta. Mimo wszystko, bo przecież nigdy nie byłam prostytutką! Nie wiem, jak nią być. Ale wiem, że nikt mi tutaj tego nie powie. Konkurencja… Muszę zdać się sama na siebie. Na swoją intuicję. W każdym pokoju jest dzwonek! Informuje dziewczynę o tym, że to właśnie ona została wybrana. Nie wiem, jak dzwoni jego serce, ale ufam, że jest to łagodne brzmienie. Coś na kształt dźwięków klarnetu lub fletu. Myślę tak, gdyż seks kojarzę z wyższym ducha uniesieniem. Z miłością. Tymczasem siedzę na skraju łóżka i czekam. Czekam na dzwonek. Tym samym na swój upadek! Chcąc nie chcąc pogrążam się w myślach, które są czarne jak ręce palacza. Po raz setny zastanawiam się, jak to się stało, że w wieku lat czterdziestu zostałam kurwą? Ja, niewzruszona dotychczas jak skała? Głucha jak pień i ślepa na wszelkiego rodzaju przejawy prostytucji? Niełasa na propozycje sponsorów i obietnice lepszego, łatwiejszego życia? Ja, z pogardą i przesadną wyższością patrząca na te, które uległy. Które się poddały. „Co takiego musi się wydarzyć”, myślałam wtedy, „żeby upaść tak nisko?” Na poziom zero, jakim jest prostytucja. Oczywiście są niższe poziomy upadków, bo przecież można na przykład zabijać ludzi dla przyjemności czy pieniędzy. Można sprzedawać dzieci lub je gwałcić. Można robić różne obrzydliwe rzeczy, ale nie o tym tu mowa. Jednak tak wtedy myślałam, a teraz myślę po stokroć, że kurewstwo jest wyjątkową obrzydliwością. Jestem zatem wyjątkowo obrzydliwa!
Kurwą zostaje się przede wszystkim dla pieniędzy. Może znajdzie się kilka osobliwych przypadków kobiet, które zostały kurwami dla przyjemności. Słyszałam też o takich kobietach, które robią to z zemsty na mężczyznach. Bo przestano je kochać. Bo miały niedobrego męża, który je poniżał i bił. Bo są zarażone i swoją chorobę chcą przekazać dalej. Straszne to i okrutne. Samo życie. Różni ludzie chodzą po świecie i różne kurwy pracują w burdelach, o czym zapewne sama niedługo się przekonam, bo przecież nie jestem tu sama. Ile kurew, tyle historii. Jaka jest moja? Nieosobliwa, banalna, prozaiczna. Jestem tu dla pieniędzy. I to właśnie jest najgorsze.


– Byłaś kiedyś z muzułmaninem? – pyta, a w jej oczach widzę jakiegoś figlika.
– Myślę, że tak. Na pewno, i to nie z jednym – odpowiadam. A kiedy próbuję sobie przypomnieć, ilu ich było, tych dziwnych, którzy nie pozwalali na siebie patrzeć podczas ejakulacji, tych, którzy po wszystkim wychodzili się umyć, nic nie mówiąc, ona wybucha gromkim śmiechem i krzyczy:
– No to witaj siostro. Jesteś zarażona.
– Czym? Iman, jesteś obłąkana? Co ma piernik do wiatraka?
Zanim się wyśmieje, puszcza mi oczko. Wiem, że to jakiś żart.
– Muzułmanie wierzą, że podczas kontaktu z niewierną przekazują jej swoją wiarę, rozumiesz?
„Rozumiem, ale czy to jest aż takie śmieszne”, zastanawiam się. „Jak to poprzez stosunek?” No tak, dociera do mnie.
Pijemy za przesądy, wierzenia i głupotę ludzką. Ale nie śmieję się w głos, bo naprawdę mnie przestraszyła. Chichoczę cicho i zastanawiam się, co by było, gdybym w to uwierzyła?


Wstają od stołu, na koniec Emma mówi mi jeszcze, że w Monachium seks oralny robi się tylko w prezerwatywie. Bezwzględnie. Za niedostosowanie się grozi 48-godzinny areszt oraz utrata przywileju bycia prostytutką…


Stojąc pod prysznicem, już wiem, że kurewstwa nie da się z siebie zmyć, niczym. Ani wodą, ani detergentami, ani żadnym drapakiem. Mimo wszystko szoruję się aż do bólu. Nie da się jednak umyć duszy. Boję się, bo wiem, że to brzemię będę nosiła aż do śmierci. I wiem, że to jest najbrzydsza z sukienek, w jaką przyoblekłam dotychczas swoje ciało.


Joanna nie miała ochoty na rozmowy o niczym. Dlatego przytuliła go i delikatnie głaskała po głowie. Wiedziała, że ten tu oto, upodlony, tego potrzebuje. Może nawet był to główny powód, dla którego tu zawitał? „Przecież to tylko człowiek”, taka myśl zrodziła się w jej głowie. „Nie żaden potwór, wróg, psychopata. Człowiek!”
K. zaczął szlochać, co jakiś czas próbując się oswobodzić z uścisku. Ale uścisk Joanny był silny, stanowczy, więc w końcu mu się poddał. Pan dyrektor, przystojny, męski, i jeszcze parę godzin temu władczy, płakał jak małe dziecko, przytulony do kurewskiej piersi. Całkowicie bezradny. Jak straceniec.
Joanna pozwoliła mu się wypłakać do końca. Była pewna, że to pozwoli odzyskać mu równowagę.
Nie robiła tego z litości, lecz zwyczajnie, po ludzku, z dobroci serca.


I w tym momencie nasze dwa niezależne byty przyciągają się. P.O.S.O. dzwoni i pyta, czy może przyjechać wcześniej? Tak za godzinkę albo już teraz, natychmiast. Słyszę w Jego głosie niepewność, tak jakby bał się, że odmówię. Czuję też Jego pożądanie. Moje jawi się już zwilgotnieniem na sam tembr jego głosu. Po co mam tu tkwić? Dla Emmy? Po niej ani słychu, ani widu. Przepadła jak kamień w wodę, gdzieś w nikomu nieznanym szpitalu. Żadna nie zapytała, dlaczego jej tu nie ma. Nie zastanowiła się, nie zmartwiła. Po co mam tu tkwić? Czy dla tych dziwadeł z cyckami i penisami w jednym ciele? Czy w końcu dla owych nieznających mnie osóbek z doklejanymi rzęsami? Dlaczego mam Mu odmówić? I z jakiej przyczyny On ma czuć się niepewny tego, że za Nim tęsknię? I co tam, że przysięgałam sobie, że nigdy więcej? Pieprzę to wszystko, co było!
– Oczywiście – odpowiadam, ponieważ chcę być z Nim, zamiast zakłamywać się tu uśmiechami i pozorną normalnością, która nijak taką nie jest. Jakbym sobie jej obecnie nie życzyła. W te moje przeklęte czterdzieste urodziny. Przyglądając się temu wszystkiemu, zastanawiam się nad tym, czy nie urażę tych tu, wychodząc po angielsku. Ale samo się dzieje, dzwoni dzwonek i światełko zapala się na moim imieniu. Tylko, czy aby na pewno jest ono moje? Bo przecież ja jestem Joanna, nie Johanna. Nie ma różnicy? Dla mnie ma. Wracam do realu. Na zawsze! A one i ci inni biją brawo. Tak jakbym wygrała konkurs w recytowaniu wierszy. Z udawanym spokojem nakładam te cholerne, zbyt wysokie szpilki. Oczywiście drżą mi nogi. Stać mnie jeszcze na tyle, aby pomachać im na pożegnanie. Czuję się tak, jakbym uciekała z więzienia.
Otwieram drzwi. Stoi piękny, trochę zawstydzony. Bez słowa chwytam go za rękę i prowadzę przez hol do mojego pokoju. Nie stawia oporu, ale wiem, że nie lubi tego typu miejsc. Brzydzi się nimi. Rozmawialiśmy o tym ostatnim razem. Ale Jego ciekawość jest silniejsza. Podobnie jak pożądanie. Gdy zamykam drzwi, jestem zachwycona. Kochamy się szybko i bardzo mocno. Bez granic. Po wszystkim zabiera walizkę i wychodzi, a ja idę zapłacić za czas. Luisa nie robi mi awantury! Spogląda na mnie tym swoim dziwnym wzrokiem. Wiem, o co jej chodzi. Teraz ja kiwam na nią, wychodzi za mną z salonu, a moi goście bawią się w najlepsze na moich najokropniejszych urodzinach w życiu. Nikt poza Sofią nie zwraca na to uwagi.
– Przepraszam Cię, Johanko – przemawia do mnie ludzkim głosem. – Ja nie chciałam cię skrzywdzić. Nie lubię takich kobiet jak ty, bo… – chwilę się waha.
– Bo co? – pytam zniecierpliwiona. Przecież On na mnie czeka. A ja jadę windą na górę. – Jesteś bardzo podobna do mojej matki, która zostawiła nas, gdy byłam małą dziewczynką… I od tego czasu mój ojciec prowadzi ten biznes, bo wierzy, że ją odnajdzie. I sypia z takimi jak ty, żeby przypomnieć sobie o niej. A ja wtedy czuję się podwójnie zdradzona… Przypomina teraz skrzywdzoną dziewczynkę. A więc może po niewielkiej części mają rację ci, którzy głowią się nad pytaniem, dlaczego zostaje się kurwą? Patologia, przemoc, molestowanie w dzieciństwie. Ja daję tym przyczynom 20 procent! A uczeni 90. Ciekawe, kto ma rację?
– Luiso, postaram się o tym zapomnieć, ale pod jednym warunkiem – odpowiadam jej.
Nigdy nie zapomnij o Emmie i dowiedz się, w jakim jest stanie, w którym szpitalu, i daj mi znać.
– Przytula się do mnie, więc odsuwam ją. I prawie czuję się wolna, gdy zbiegam po schodach.

P.O.S.O. nie ociąga się z pakowaniem. Podczas gdy szeptam z Luisą o naszej tajemnicy, jest gotowy do podróży. Wie, że chcę zniknąć z tego przeklętego miejsca na ziemi jak najszybciej. I na zawsze. Nic nie mówi i o nic nie pyta, kiedy wsiadam do auta. A ja prawie czuję się wyzwolona. Prawie. Jednak byłoby to zbyt proste. A tutaj nic takie nie jest. Wszystko musi się gmatwać. Zanim zobaczę ją w lusterku, słyszę kroki. Nie musiałabym w nie spoglądać, aby wiedzieć, że to właśnie ona biegnie za autem. Ale ciekawość wygrywa. Komicznie wygląda w butach na zbyt wysokich obcasach. Jednak nie śmieję się. Jest mi jej żal. „Gdybym to ja chciała dogonić swoje marzenia, biegłabym boso”, pomyślałam. Jednak Sofii nie przyszło to do głowy. On zatrzymuje się, choć wcale o to nie proszę. Uchylam okno, bo tak wypada. Wciska mi w rękę małe, kolorowe puzderko – mój prezent urodzinowy. Zapomniałam zabrać go z komody. Jest mi trochę wstyd. Tym bardziej pod ciężarem jej spojrzenia pełnego wyrzutów. Nie musi nic mówić, wiem – zraniłam jej uczucia. Ale to nie jest mój problem, do niczego się przecież nie zobowiązałam. A ona postawiła mnie przed faktem dokonanym. I to ja powinnam czuć się przytłoczona, zaatakowana, ponieważ nigdy w życiu nie pomyślałabym, że może pokochać mnie kobieta. Nic też, wedle mojego mniemania, nie uczyniłam, aby mogła tak pomyśleć. To całkowicie sprzeczne z moim postrzeganiem świata. Przytrzymuje moją dłoń, tak jakby chciała mnie zatrzymać albo przedłużyć chwilę rozstania, jednak zarówno moja jak i jego cierpliwość się kończą. Kiedy odjeżdżamy, ona ma oczy pełne łez. Ściskam w dłoni to coś od niej aż do bólu. Uwiera mnie, pali. Na jego pytanie, czy nie jestem ciekawa, co zawiera, nie odpowiadam. Wyrzucam owo ostentacyjnie za okno. Niech je pochłonie ciemność M.M.U. Robię to bardziej dla siebie niż dla niego – po to, aby wszystko było jasne, co się tyczy mojej orientacji seksualnej! Nie muszę na niego patrzeć, bo widzę sercem, że się uśmiecha. Ta moja bratnia dusza, którą odnalazłam 800 km od mojego właściwego życia. Moje wybawienie i szczęście. Ale zanim to sobie w pełni uświadomię, zanim pojmę do końca, upłynie dużo czasu…


4 komentarze:

  1. Jestem zainteresowana :) Mam nadzieję, że to będzie coś konkretnego, ale z przesłaniem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tragiczna historia, zwrócę na nią uwagę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie lubie autobiografii, ale jestem ciekawa, jak potoczyły się losy bohaterki, bo świadomie w burdelu mało kto się zatrudnia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo chętnie przeczytam, zważywszy na biograficzny charakter tej pozycji. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń