"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

wtorek, 23 sierpnia 2016

"Hormonia" Natasza Socha [RECENZJA]



Dojrzewanie, wkraczanie w dorosłość, poród, menopauza i towarzyszące przy tym wszystkim zmiany hormonalne to nieodłączna cześć kobiecego życia. Wiele z nas boi się przekwitania i zmian zachodzących w organizmie. Zapewne dlatego, że zaczynamy rozmyślać nad swoim wiekiem, wyglądem oraz uświadamiamy sobie, że kończy się pewien etap w naszym życiu i zaczyna kolejny. Przed menopauzą nie da się uciec. Choć Kalina – bohaterka Hormonii postanowiła, że spróbuje. Do czego ją to doprowadziło? Przecież starość prędzej, czy później dopadnie każdego z nas i wypadałoby się z tym pogodzić.


To, czego nam wszystkim brakuje, to hormonia. Harmonijne hormony. Zgoda na to, że czas płynie, że zmarszczki mają prawo wygnieść nam twarz, że czasem masz ochotę wykąpać się nago w jeziorze, a innym razem się zabić.”. str. 257

Uwielbiam książki Nataszy Sochy. Moja przygoda z jej twórczością zaczęła się od Maminsynka, później czytałam Rosół z kury domowej, a w ostatnim czasie sięgnęła po najnowszą powieść Hormonię. Książki Sochy mają to do siebie, że w dosadny sposób, owiany dozą humoru opisują prawdziwe życie. Co oznacza, że autorka jest doskonałym obserwatorem. Ciekawa jestem, czym pisarka jeszcze mnie zaskoczy?

Czterdziestosześcioletnia Kalina mieszka pod jednym dachem z córką oraz zaborczą, nadopiekuńczą i roszczeniową matką – matką idealną. Rodzicielka traktuje ją, jak przedszkolaka, przy którym wszystko trzeba zrobić. Kalina zaczyna się dusić, dlatego rozkłada swoje życie na czynniki pierwsze. Pod wpływem impulsu odpowiada na dość nietypowe ogłoszenie znalezione w lokalnej prasie. Tak zaczyna się jej podróż z nieznanym mężczyzną, o którym wie jedynie, jak ma na imię – Kosma.

Podobno kiedy dziecku usuwa się kamienie spod nóg, w przyszłości potknie się o ziarnko piasku”. Str. 9

Hormonia skłania czytelnika do przemyśleń na różne tematy, między innymi: pozwala się zastanowić nad własnymi relacjami z matką. Czy są takie, jak powinny być? A może są toksyczne, jak było w przypadku Kaliny? Budzi do refleksji na temat przemijania, zastanowienia się nad własnym życiem. Pozwoli również lepiej zrozumieć i zaakceptować to, co nieuniknione. W pewien sposób zwraca uwagę na to, czego matka nie powinna robić przy wychowaniu dziecka. Mam syna i oczywiście w pewien sposób jestem o niego zaborcza, także dbam o niego, troszczę się, szykuję mu posiłki itd. Jednak on ma zaledwie cztery lata, wiec wiem, że mogę sobie jeszcze pozwolić na swego rodzaju nadopiekuńczość. Z każdym dniem staram się dziecku dawać jakąś cząstkę samodzielności, chociażby niech sam się wykąpie, zdecyduje, jaką chce książeczkę do czytania na dobranoc, wybierze koszulkę – to małe rzeczy, ale on czuje w pewien sposób, że ma prawo wybierać. Wracając do książki, to nie wszystko jest dziedziczne, natomiast córki nie muszą być takie same jak matki i żyć według ich zasad. Należy dokonywać własnych wyborów, a także brać za nie odpowiedzialność. Brak niezależności i natarczywość matki mogą spowodować, że podobnie jak Kalina zapragniecie zmian w swoim życiu.

Natasza Socha udowodniła, że potrafi świetnie pisać. Ponieważ w nasze ręce oddała bardzo dobrą powieść obyczajową, okraszoną ciętym językiem, nie do końca banalną treścią, życiowymi obserwacjami i sporą dawką humoru. Bohaterowie są wielowymiarowi, a ich zachowanie i wewnętrzne wątpliwości wzbudzają w czytelniku różne emocje: irytację, śmiech, niedowierzanie, zaskoczenie. Niektórzy wzbudzają niechęć, inni dadzą się lubić, a dzięki temu, że poznajemy ich wady i zalety, wszyscy wydają się bardzo realni.

Lektura Hormonii sprawiła mi dużo przyjemności. To lekka, ciepła, interesująca, napisana z dystansem książka o prawdziwym życiu. Książka otwiera cykl Matki, czyli córki. Już niebawem, bo we wrześniu premierę będzie miała kontynuacja Dziecko last minute, w której powinniśmy uzyskać odpowiedzi na kilka pytań. Hormonia jest bowiem zakończona w takim momencie, że dosłownie wszystko może się zdarzyć. Książkę polecam wiernym fanom twórczości Sochy. Jednakże w dużej mierze kobietom, które wkraczają w ten „okrutny” czas przekwitania, z pewnością łatwo przyjdzie Wam się utożsamić z główną bohaterką powieści. Proponuję również, aby do książki zajrzeli mężczyźni, może bardziej nas – kobiety – zrozumiecie i dostrzeżecie, że w późniejszym etapie naszego życia, zmianie ulega nie tylko ciało, ale także psychika. Zrozumiecie, że dojrzała kobieta też może – a nawet powinna – z życia tak jak z cytryny wyciskać, jak najwięcej, aby na starość nie żałować, że czegoś się nie zrobiło, bo…

Życie trzeba przeżyć, a nie przesiedzieć w poczekalni”. Str. 293


Tytuł: Hormonia
Seria: Matki, czyli córki (tom 1)
Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Pascal
Data wydania: 25 maja 2016
Liczba stron: 352
Gatunek: literatura obyczajowa i romans
Moja ocena: 5/6



Za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego dziękuję autorce i Wydawnictwu Pascal.

2 komentarze:

  1. Piękne to zdjęcie Ci wyszło. Powoli przekonuję się do polskich autorek, pewnie przyjdzie też czas i na tą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z pewnością przeczytam, książka czeka już od Targów Warszawskich. Uwielbiam prozę Sochy i jej spojrzenie na świat oraz ludzi.

    OdpowiedzUsuń