"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

czwartek, 25 sierpnia 2016

"Ugly love" Colleen Hoover [RECENZJA]


Wydaje mi się, że chyba wszyscy znają Colleen Hoover, autorkę, której książki w dużej mierze obracają się w gatunkach New Adult i literatury młodzieżowej. Czytałam wiele zachęcających opinii na jej temat i zaczęłam się zastanawiać: co takiego jest w twórczości pisarki, że jej książki są jednymi z najczęściej czytanych i praktycznie wszystkie stają się bestsellerami? Przyznam, że na półce posiadam dwie powieści: Pułapka uczuć i Nieprzekraczalna granica, kupiłam je jakiś czas temu i jak dotąd jeszcze nie czytałam. Ugly love jest moim pierwszym spotkanie z twórczością Colleen Hoover. Czy udanym? Zapraszam do recenzji.


Różnica między brudną a czystą stroną miłości polega na tym, że czysta strona jest o wiele lżejsza. Sprawia, że masz wrażenie, że szybujesz. Unosi cię i niesie. (…) Brudna strona miłości jest zbyta ciężka (…) nie może cię unieść. Ciągnie cię w DÓŁ”. Str. 295

Książka zaczyna się w momencie, kiedy początkująca pielęgniarka – Tate, wprowadza się do mieszkania swojego brata – Corbina. Po wyjściu z windy zmierza do apartamentu, gdzie pod jego drzwiami leży pijany do nieprzytomności mężczyzna – Miles. Jak się okazuje to sąsiad Corbina z naprzeciwka. Między Milesem a Tate wybucha pożądanie, jednak mężczyzna stawia pewne warunki: nie rozmawiamy o przeszłości i przyszłości, jest tylko tu i teraz i obopólna przyjemność. Wydawałoby się, że jedyne, co ich połączyło to zwykła przygoda erotyczna. Czy na pewno?

Czasami milczenie jest bardziej wymowne niż wszystkie słowa świata”. Str. 104

Wyścig trwa. W ostatnim czasie wydawnictwa prześcigają się w wydawaniu książek, w których głównym motywem jest miłość pod różnymi postaciami – najczęściej między młodymi ludźmi, którzy w swoim życiu mają traumę z przeszłości. Autorzy składają w nasze ręce książki, które mają nas poruszyć do tego stopnia, że będziemy czytać przez łzy, wraz z bohaterami będziemy przeżywać ich rozterki sercowe, a o książce długo nie zapomnimy. Odkąd trwa ten wyścig szczurów zawsze, zastanawiam się, czy dana pozycja podoła moim oczekiwaniom, bo przyznam, że one rosną z każdą przeczytaną lekturą.

(…) Bóg zsyła na nas trudne chwile po to, żebyśmy docenili te piękne”. Str. 151

Czytam opinie innych, którzy twierdzą, że w trakcie lektury wylali morze łez, więc się przygotowuję na te niezapomniane wrażenia z lektury. I co dostaję? Książkę, która jest dobra, ale nie doskonała. Lekturę, która wyzwoliła pewne emocje, ale przy której nie uroniłam ani jednej łzy. Pytam sama siebie, gdzie ta emocjonalna miazga, może na następnej stronie, może na kolejnej i tak docieram do końca książki.

Łatwo wziąć złudzenia za prawdziwe uczucia, zwłaszcza gdy patrzy się drugiej osobie w oczy”. Str. 220

Książka może nie do końca spełnia moje oczekiwania, ale posiadam jeszcze dwie autorstwa Hoover, wiec z pewnością je przeczytam, aby przekonać się, czy utrzymują poziom Ugly love, czy – być może – są lepsze. Okaże się.

Wracając do Ugly love. Nie mówię, że lektura jest zła, bo tak nie jest. Zwyczajnie oczekiwałam więcej. Bohaterowie powieści zostali przedstawieni powierzchownie, no może z wyjątkiem Milesa, który miał pecha w przeszłości, przez co całkowicie zamknął się w sobie. Pozycja nie wywołała we mnie praktycznie żadnych emocji, a naprawdę należę do osób, które z łatwością się wzruszają. Język, jakim napisana jest powieść, jest prosty, lekki i doskonale zrozumiały. Akcja toczy się w dwóch płaszczyznach czasowych: obecnie oraz sześć lat wcześniej. Wątek w czasach obecnych jest opowiadany z perspektywy Tate, natomiast narratorem retrospekcji z przeszłości jest Milesa.

Reasumując Ugly love do wybitnych dzieł nie należy. Moim zdaniem jest to niezobowiązująca lektura, którą czyta się błyskawicznie, ale bez szybszych uderzeń serca. Niemniej spędziłam z nią przyjemne chwile, jednak nie sądzę, aby została w mojej pamięci na długo. Być może na końcową ocenę wpłynął również fakt, ze wcześniej przeczytałam książkę, która totalnie zakłóciła moją sferę emocjonalną? Przeczytajcie Ugly love być może się nie zawiedziecie i książka w pełni spełni Wasze wymagania czytelnicze?


Tytuł: Ugly love
Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 13 kwietnia 2016
Liczba stron: 344
Gatunek: Literatura młodzieżowa, romans, New Adult
Moja ocena: 4/6

Dziękuję Księgarni Tania Książka za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego! Książkę w bardzo atrakcyjnej cenie kupisz <TUTAJ>.

8 komentarzy:

  1. Ugly love jest zdecydowanie jedną z prostszych historii napisanych przez Colleen Hoover. Nie polecałabym ją na pierwszy raz, ale to już za Tobą ;) Pułapki uczuć nie lubię, to debiut i niestety to widać... Polecę Ci Maybe someday oraz Hopeless - są zdecydowanie bardziej rozbudowane, szczegółowe i bardziej emocjonalne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hopeless uwielbiam. Co prawda czytałam dawno temu, ale pamiętam, że wyryła mi się w sercu i głowie do tego stopnia, że chcę sobie odświeżyć pamięć i sięgnąć po nią jeszcze raz ;))
      Pozdrawiam i zapraszam na bloga, Jula.
      http://supergirlnieplacze.blogspot.com/

      Usuń
  2. Jeśli spodziewałaś się wzruszeń oraz emocji, to polecam Ci "Maybe someday" - ich tam jest aż przesadnie ;) "Ugly love" mi się podobała, ale dla mnie emocjonalne było tylko zakończenie, które swoją drogą było dość przewidywalne, ale i tak świetne :)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam jeszcze książek tej autorki, jednak bardzo ciekawi mnie jej twórczość, więc myślę że to tylko kwestia czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Milczenie jest przecież zlotem, a rozumienie sie bez słów przychodzi z czasem. Niedługo będę czytać inną powieść tej autorki - "Never, never". Młoda mi ją pożyczyła ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jest... ciągle w kolejce do przeczytania :) Różne już opinie o tej książce czytałam, więc w końcu mogłabym wyrobić sobie własne zdanie :) Wszystko przede mną!

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam trochę inne spojrzenie na tę powieść, ale nie uroniłam przy niej ani jednej łzy. Inaczej mnie zmiażdżyła. ;) Wiem jednak, ę nie jesteś jedyną czytelniczką, którą UL trochę rozczarowało. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam prawie wszystkie książki Hoover, z wyjątkiem tej i Never never. Planuję jak najszybciej się za nie zabrać :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    SZELEST STRON

    OdpowiedzUsuń