"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

piątek, 16 września 2016

"Jedyny pirat na imprezie" Lindsey Stirling, Brooke S. Passey [RECENZJA]


Dobry generał jest w okopach ze swoimi żołnierzami, czyż nie?”. Str. 188

Niejednokrotnie wspominałam, że uwielbiam czytać biografie. Jeżeli tylko nadarza się okazja, to bez wahania sięgam po ten typ literatury. Tutaj dodatkowym bodźcem, który zachęcił mnie do poznania książki Jedyny pirat na imprezie jest to, że bardzo lubię repertuar Lindsey Stirling, lubię nie tylko słuchać, ale przede wszystkim oglądać jej występy. Wcześniej nie znałam żadnych szczegółów z jej życia prywatnego. Tak jak większość z Was podziwiam jej talent na kanale YouTube. Może kiedyś będzie mi dane zobaczyć jej występ na żywo, kto wie?


Od czasu do czasu chciałabym nie być jedyną dziewczyną w jednoczęściowym kostiumie na basenie, jedyną która ma sukienkę z długimi rękawami na czerwonym dywanie, jedyną trzeźwą występującą na koncercie, jedynym piratem na imprezie. Nie dlatego, że nie postrzegam tych postaw jako wartościowe, ale dlatego, że czasem bycie innym ma wiele wspólnego z byciem samotnym, a bycie samotnym jest męczące”. Str. 243

Do rzeczy! Kim jest Lindsey Stirling większość osób czytających tę recenzję z pewnością wie kim jest ta młoda kobieta. Tym którzy wcześniej nie słyszeli o artystce, to pokrótce napiszę, że to bardzo utalentowana dziewczyna, przez większość nazywana tańczącą skrzypaczką, która pisze i gra własne piosenki. Swoją przygodę z nauką gry na skrzypcach zaczęła w wieku 6 lat. Z czasem, gdy dorastała, sama gra jej nie zadowalała, dlatego zaczęła grać hip-hop i przy okazji… tańczyć. Na scenie tworzy niesamowite show. Lindsey to drobna dziewczyna z charakterystycznymi włosami, których nigdy nie może ujarzmić, z ubiorem scenicznym własnego wykonania, i pozytywną energią powodującą, że kiedy oglądam jej występy, mam wrażenie jakbym patrzyła na elfa biegającego na scenie. Każdy widzi ją uśmiechnięta, ale mało kto wie, że Lindsey musiała wiele poświęcić, aby stać się tym, kim jest obecnie. Również niewiele osób wie, że choruje na zaburzenia odżywiania.

(…) gdyby ktoś się zastanawiał, tworzę sztukę dla samej sztuki… i dla własnej satysfakcji, bo jestem artystycznym potworem”. Str. 254

Wracając do książki, podzielona jest na trzy części. W pierwszej autorka opisuje swoje dzieciństwo i dorastanie, w drugiej jak stopniowo wspinała się po szczeblach kariery zawodowej, natomiast w trzeciej przeczytacie o karierze muzycznej, fanach, zespole, po prostu o byciu sławnym. Książka wzbogacona jest o liczne zdjęcia z prywatnej kolekcji Lindsey, napisana jest bardzo lekkim językiem, tak że czytając, nawet nie zauważamy, jak szybko przebiegamy przez kolejne strony i docieramy do końca. Lektura jako swego rodzaju pamiętnik opisuje jedne z najważniejszych momentów w życiu artystki, które miały wpływ na to kim jest obecnie. Nie są to jakieś brednie, lecz bardzo interesujące spostrzeżenia i wspomnienia.

Hej, zwolnisz, jak umrzesz, na razie jest czas, żeby przyspieszyć!”. Str. 66

Ta książka niesie ze sobą również wiele emocji. Niejednokrotnie podczas lektury uśmiechnęłam się, czułam również współczucie, czasami łza się zakręciła w oku. Ta książka jest jak sama artystka – przepełniona pozytywną energią. Dzięki niej zobaczycie, że Lindsey jest zwykłą dziewczyną, szczerą i bardzo otwartą, wiecznie uśmiechnięta, pełną determinacji, walczącą z całych sił o swoje marzenia, kochająca to, co robi, a swoją pasję cały czas stara się rozwijać. Niejednokrotnie ktoś rzucał jej kłody pod nogi, ale ona ciągle się podnosił i stawała się tylko silniejsza, tak jakby mówiła „ja wam wszystkim pokażę, jeszcze o mnie usłyszycie!” – i pokazała.

(…) kocham to, co robię, ale są takie chwile, gdy nawet ja czuję się wypalona”. Str. 76

Jedyny pirat na imprezie to bardzo dobra lektura, w której Lindsey otworzyła się nie tylko przed czytelnikami, ale przed swoimi fanami. Pokazała, że należy walczyć o swoje marzenie i nie poddawać się. Mimo że jest filigranowa, to udowodniła, że ma ogromne pokłady energii i jest osobą charakterną. To lektura o determinacji, odwadze, wierze i marzeniach. Zdecydowanie jest to książka godna polecenia. Opowiada o życiu zwykłej dziewczyny, a nie gwiazdy show-biznesu. Polecam fanon twórczości Lindsey oraz osobom, które podobnie jak ja lubią sięgać po autobiografie.

Moje pierwsze skrzypce były zrobione z kartonu – nie miały mostka ani strun i nie wydawały żadnego dźwięku – było to po prostu pudełko po płatkach z rolką po papierze toaletowym przyczepioną do jednego końca”. Str. 51


Tytuł: Jedyny pirat na imprezie
Autor: Lindsey Stirling, Brooke S. Passey
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 2 czerwca 2016
Liczba stron: 296
Gatunek: biografia/autobiografia
Moja ocena: 6/6

Dziękuję Wydawnictwu Feeria Young za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego!


1 komentarz: