"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

poniedziałek, 10 października 2016

"I tu jest bies pogrzebany" Karina Bonowicz [RECENZJA]



I tu jest bies pogrzebany to moje pierwsze spotkanie z twórczością Kariny Bonowicz. Wiele osób się zachwycało tą lekturą, liczni twierdzili, że płakali ze śmiechu. Chciałam poczuć to samo, chciałam się rozluźnić i wybuchać gromkim śmiechem, tym bardziej, że w ostatnim czasie potrzebowałam czegoś, co poprawi mi nastrój. Jak ostatecznie odebrałam tę lekturę?

Akcja I tu jest bies pogrzebany, toczy się w niewielkiej miejscowości, wokół piątki bohaterów, którzy w mniejszy lub większy sposób są powiązani ze sobą i zakładem pogrzebowym pana Eugeniusza. Jedną z pracownic zakładu jest jego córka Maria, panicznie bojąca się starości. Maria to żona Edwara, pisarza romansideł, któremu w ostatnim czasie brakuje weny twórczej, na to, by cokolwiek napisać. Jego szwagierka, Nina to hipochondryczka, obsesyjnie myśli o swoim zdrowiu, codziennie posiada jakąś urojoną chorobę. Nina każdego dnia, o stałej porze chodzi do tego samego lekarza, Jakuba, bardzo wstydliwego mężczyzny po uszy zakochanego w swojej pacjentce i cierpiącego na bezsenność. No i jest jeszcze Tłusty Albert, prowadzący konkurencyjny dom pogrzebowy.


W tej książce czytelnik widzi przedstawione wydarzenia z perspektywy wszystkich bohaterów, których poznajmy poprzez ich dogłębną autoanalizę, toteż bohaterowie zyskali własny portret literacki, co wyszło na plus. Dużym atutem jest pomysł na książkę i osadzenie fabuły w domu pogrzebowym, co przecież rzadko się zdarza. Kolejną mocną stroną jest lekki styl autorki, która umiejętnie bawi się słowem poprzez porównania, metafory, barwne opisy i potrafi spojrzeć na podjęte temat z przymrużeniem oka.

Powieść mimo osadzenia akcji w dużej części związanej z domem pogrzebowym i podejmowanym przy tym motywie śmierci – napisana jest z humorem. Muszę jednak napisać, że nie do końca przemawiał do mnie dowcip zawarty w utworze, czasami mnie męczył, innym razem czułam, że jest wymuszony, krótko mówiąc nie powaliło mnie na kolana i nie wybuchałam gromkim śmiechem, a zakładałam, że tak właśnie będzie. Nie podobało mi się jeszcze to, że autorka stanowczo za często używała wielkich liter (za pomocą caps locka), ponieważ potrafię wyłapać w tekście ironię i bez takiego zabiegu.

Książkę należy traktować jako lekturę przyjemną i niezobowiązującą. Z pewnością się rozluźnicie i odstresujecie, czyta się ją lekko i bardzo szybko, przeczytacie ją dosłownie w jeden wieczór. Raczej nie zapadnie w mej pamięci na dłużej, niemniej polecam ten utwór fanatykom komedii.


Tytuł: I tu jest bies pogrzebany
Autor: Karina Bonowicz
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 3 marca 2016
Liczba stron: 288
Gatunek: Literatura współczesna, komedia
Moja ocena: 4/6

Dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego!


3 komentarze:

  1. Interesuje mnie ta książka, może kiedyś uda mi się ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę dokładnie to samo. Zabrałam się za czytanie z wielkim entuzjazmem, a początki okazały się dość ciężkie. Za dużo degresji, wyjaśnień żartów i porównań danej sytuacji w nawiasach, w razie gdyby czytelnik nie zrozumiał. Pomysł naprawdę dobry. W trakcie czytania przyzwyczaiłam się do stylu autorki i ostatecznie nie byłam rozczarowana, ale zachwytu też nie poczułam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja przy tej książce nie odpoczęłam, zmęczyła mnie... Miało być zabawnie… Moim zdaniem było tylko kilka komicznych sytuacji. Reszta to bardzo popularne, często używane zwroty i opowiadane dowcipy. Nie poturlałam się ze śmiechu :D

    OdpowiedzUsuń