"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

wtorek, 4 października 2016

"Nocny recepcjonista" John Le Carre [RECENZJA]



Do sięgnięcia po Nocnego recepcjonistę zachęciła mnie reklama ekranizacji tego tytułu. Oczywiście jeszcze nie oglądałam serialu, bo zwyczajnie wyznaję zasadę, że wpierw sięgam po książkę. Podoba mi się okładka książki, która jest minimalistyczna i ukazuje aktorów grających głównych bohaterów w serialu. Książka przeczytana, teraz kolej na ekranizację.


Jonathan Pine były żołnierz brytyjskiej armii, obecnie pracuje na stanowisku kierownika nocnej zmiany w luksusowym hotelu w Zurychu, zawsze nienagannie ubrany, przesadnie grzeczny z nieodpartym urokiem osobistym. Pewnego dnia w hotelu pojawia się bardzo zamożny i znany biznesmen – Richard Onslow Roper, który jak się okazuje, jest jednym z najbardziej niebezpiecznych i nieobliczalnych ludzi na świecie, bardzo przebiegły i zdolny do wszystkiego – zajmuje się przemytem i handlem broni. Pine jest bardzo uważanym obserwatorem i dzięki umiejętnościom zdobytym w armii, zostaje wmieszany w ściśle tajną operację prowadzoną przez brytyjskie służby specjalne, które mają na celu schwytanie Ropera. Zadaniem Pine jest dostanie się do szeregów Roopera i zostać tzw. wtyczką.

Czasem najgorsze chwile są najlepsze”. Str. 111

Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Johna Le Carre. Przyznam, że styl autora jest dosyć ciężki i początkowo trudno było mi się porwać lekturze, ale z kolejnymi kartkami było lepiej. Książka posiada barwne i wyraziste postaci, przemyślaną i dokładną intrygę, mistrzowsko wykreowany czarny charakter oraz skrupulatnie opisane otoczenie i zbudowaną atmosferę. Dostajemy mnóstwo przepychu w postaci luksusowych posiadłości, czy jachtów, jest piękna kobieta, zawsze elegancko ubrana i zadbana, gangsterzy i skorumpowani wysoko postawieni urzędnicy. Fabuła Nocnego recepcjonisty jest bardzo interesująca i wciągająca. Z każdym rozdziałem budowane jest napięcie i stopniowo zwiększa się tempo akcji. Historia ani na chwilę nie nudzi czytelnika. Mimo wszystko zakończenie rozczarowało mnie, a przyznam, że mało kiedy końcówka utworu mnie nie zadowala.

Autor stworzył naprawdę dobrej kreacji postaci. Na uwagę zasługuje nie tylko sam Jonathan, który zostaje wplątany w środek intrygi i staje się idealnym szpiegiem, czy Roper, który jest bezwzględnym kryminalista, ale również szef Pine – Leonardo Burr, nadzorujący całą sprawę związaną z Roperem, chcący go dopaść za wszelką cenę. To twardy typ, niejedno widział w życiu i raczej mało co może go jeszcze zdziwić. Dla niektórych może kojarzyć się z nieogarniętym pięćdziesięciolatkiem, jednak to bardzo sprytny mężczyzna. Nie boi się ludzi, którzy są postawieni wyżej od niego.

Reasumując. Dostajemy skomplikowaną intrygę bogatą w szczegóły i charyzmatycznego głównego bohatera. Ostatecznie Nocny recepcjonista tworzy bardzo przyjemną i spójną całość, jednak muszę zaznaczyć, że książka nie jest łatwa w odbiorze i należy poświęcić jej kilka wieczorów. Z pewnością nie jest to lektura dla każdego. Książkę polecam fanatykom książek szpiegowskich.


Tytuł: Nocny recepcjonista
Autor: John Le Carre
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 15 czerwca 2016
Liczba stron: 616
Gatunek: thriller, sensacja, kryminał
Moja ocena: 5/6


Dziękuję Wydawnictwu Sonia Draga za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego!

2 komentarze:

  1. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej książce, ani o serialu na jej podstawie :O
    Wydaje mi się, że spodobałaby mi się ta pozycja, dlatego pomyślę nad zakupem tego tytulu!
    Pozdrawiam,
    PYSZNE BUKI

    OdpowiedzUsuń
  2. Niedawno oglądałem serial z Tomem Hiddlestonem i zapewne w najbliższym czasie sięgnę również po książkę. Serial porwał mnie bez reszty, więc mam nadzieję, że lektura również mnie zaciekawi, mimo że nie wiem, w jakim stopniu ekranizacja odbiega od powieści.
    "Książkę polecam fanatykom książek szpiegowskich" - no, może fanatykiem nie jestem, raczej wielbicielem, ale jak tylko znajdę chwilę z pewnością sięgnę po książkę. :)

    Pozdrawiam
    Nikodem

    OdpowiedzUsuń