"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

wtorek, 8 listopada 2016

[RECENZJA]: "Spełnione sny" Edyta Fiutek


Każdy, kto zagląda na mojego bloga, zapewne zauważył, że czytam różne gatunki książek i w każdej staram się szukać jakichś plusów. Zwykle je wyłapuję, bo wyznaję zasadę, że nie ma książek tak złych, żeby nie znaleźć w nich czegoś wartościowego. I wtedy dostaję książkę: Spełnione sny” Edyty Fiutek.


Od pierwszej strony zostajemy przeniesieni do Nowego Jorku, gdzie toczy się cała akcja. Diana po stracie rodziców ma tylko siostrę i wujka, z którym widuje się bardzo rzadko. Dlatego korzystając z tego, że są wakacje, postanawia odwiedzić jego rodzinę – żonę, córkę oraz przybranego syna Iana. Jednak nie są to tylko zwykłe odwiedziny, bowiem Diana od kilku lat jest zakochana w Ianie i ma nadzieję, że ten w końcu dostrzeże w niej kobietę. Wie jednak, że szanse są znikome, bo Ian jest sławnym aktorem, a o jego nowych podbojach miłosnych Diana czyta w każdym tabloidzie.

Myślę, że autorka miała dobry pomysł na książkę, ale niestety go nie wykorzystała. Nad czym ubolewam. Gdyby ta powieść została bardziej dopracowana i rozbudowana o wątki poboczne, a bohaterowie otrzymali dużo lepszą kreację, byłoby o wiele lepiej, a tym samym moja ocena byłaby wyższa. Nasuwa się pytanie: czego można się spodziewać po lekturze zawartej na 112 stronach? Otóż spodziewałam się, że dostanę lekturę, której warto poświęcić zarówno czas, jak i uwagę. Dlatego, że w życiu miałam przyjemność czytać książki o skromnej objętości i było w nich wszystko: było krótko, zwięźle i na temat, ale wzbudzały w czytelniku emocje, były lepiej dopracowane, wątek fabularny bardziej rozbudowany, bohaterowie wiarygodni, dialogi żywe. Tutaj tego zabrakło.

Treść krótka, fabuła prosta i bardzo szybka, a autorka kurczowo trzyma się utartych schematów. Mamy beztroski początek, jakąś intrygę oraz oczywiste, idylliczne i przesłodzone do granic możliwości zakończenie. Pisarka stworzyła książkę bardzo romantyczną, jednak ani historia przedstawiona w niej, ani bohaterowie nie wywołali we mnie żadnych emocji. A musicie mi uwierzyć, że jestem osobą, która posiada ogromne pokłady empatii i wzruszam się na każdym kroku, w dodatku bardzo lubię romanse. Zastrzeżenie mam również do dialogów, które były powierzchowne, czasami wymuszone i powiedzmy to sobie szczerze – nudne.

Reasumując: Sięgając po Spełnione sny, miałam nadzieję, że otrzymam historię romantyczną, ale nie sądziłam, że będzie ona tak płytką i pozbawioną jakiejkolwiek głębi. Spełnione sny to książka, którą powinno się przeczytać w dwie godziny, ja czytałam ją 3 dni. Nie dlatego, że brakowało mi czasu, albo byłam zmuszona odłożyć książkę. Nie. Odkładałam ją dobrowolnie, bowiem strasznie mnie nudziła i nie zdołała mnie zaciekawić. Czy ta książka wniosła do mojego życia jakieś wartości? Kolejny raz piszę, nie. Nawet nie wybrałam godnego uwagi cytatu, co naprawdę rzadko się zdarza. Publikacja nie spełniła pokładanych w niej oczekiwań i myślę, że bardzo szybko o niej zapomnę i jest mi z tego powodu bardzo przykro.


Tytuł: Spełnione sny
Autor: Edyta Fiutek
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 1 września 2016
Liczba stron: 112
Gatunek: Literatura obyczajowa i romans
Moja ocena: 3/6

Dziękuję Wydawnictwu Novae Res za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego!

10 komentarzy:

  1. Po tym co napisałaś to raczej podziękuję za tą książkę. Szukam czegoś innego i bardziej... wartościowego? :)

    Buziaczki! ♥
    Zapraszam do nas :)
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również szukam książek wartościowych, jednak w tym przypadku, ta książka według mojej subiektywnej oceny jest kiepściutka.

      Usuń
  2. To dobrze, że jednak nie dokonałam jej wyboru do recenzji. A nie ukrywam, że początkowo chciałam ja przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zaintrygował opis, jak i okładka. Jednak nie ukrywajmy, iż czasami tak bywa, że trafimy w książkę, która do nas nie trafia. Tak było w tym przypadku.

      Usuń
  3. To dobrze, że jednak nie dokonałam jej wyboru do recenzji. A nie ukrywam, że początkowo chciałam ja przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że aż tak się nią rozczarowałaś. Czasami tak bywa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki za recenzję i ostrzeżenie, przynajmniej zaoszczędzę czas, bo to nie książka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Być może następna książka autorki będzie lepsza. Zawsze warto spełniać swoje marzenia, ale należy przy tym eliminować błędy i brać pod uwagę wskazówki innych. Mam nadzieję, że autorka nie obrazi się za kilka słów krytyki i wyciągnie odpowiednie wnioski.

    OdpowiedzUsuń
  7. Duża szkoda, że fabuła pozbawiona jest tak ważnej emocjonalności... Może kiedyś się sama przekonam. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak ja nie lubię krótkich powieści! I takich niedopracowanych...

    OdpowiedzUsuń