"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

poniedziałek, 21 listopada 2016

[ZAPOWIEDŹ]: Druga wojna światowa widziana z kokpitu.


Początek jutra, Świt zwycięstwa i Ogień nad Chinami – porywające wojenne wspomnienia polskiego asa myśliwskiego po raz pierwszy w jednym tomie!



Premiera: 7 grudnia 2016


Messerschmitty 109 zaskoczyły nas. Było ich osiem. Atak był nagły: w pierwszym momencie widziałem tylko czarne krzyże na samolotach. Potem smugi pocisków świetlnych i zapalających. Najwięcej tych smug przeszło koło samolotu Łapkowskiego, nowego dowódcy Dywizjonu 303. Zaatakowaliśmy Niemców. Lecz oni tak jak zjawili się nagle, tak też nagle znikli w chmurach. Nie przyjęli walki. Gorąco mi się zrobiło. Rozglądam się, żeby nie dać się powtórnie zaskoczyć.” (s.428)

Grupa pilotów Dywizjonu 303 w 1940 roku. Archiwum prywatne Autora


Jak wyglądały pierwsze dni września 1939 roku z perspektywy porucznika lotnictwa?
Co czuje człowiek ostrzeliwany przez messerschmitta?
Jak to jest – w piątek zestrzelić cztery niemieckie samoloty jednego dnia, a w poniedziałek powtórzyć ten wyczyn?
Jak wygląda powietrzny pojedynek z kamikadze?
Co myśli pilot, gdy widzi ciało zestrzelonego wroga spadające do pełnego rekinów oceanu?


O swoich wojennych przygodach, od pierwszych dni kampanii wrześniowej, przez bitwę o Anglię w składzie Dywizjonu 303, aż do walk z Japończykami w słynnej formacji „Latające Tygrysy”, opowiada jeden z najskuteczniejszych pilotów myśliwskich w naszej historii.


Biłem się w powietrzu nad Anglią wraz z wieloma moimi kolegami i przyjaciółmi. Było nas wówczas tylko 138, zginęło w bitwie 36, zestrzeliliśmy na pewno 203 samoloty niemieckie, 35 prawdopodobnie, w wielu okresach Battle of Britain mieliśmy najlepsze konto w RAF-ie. Byliśmy lojalnymi, nieoszczędzającymi się i cenionymi sojusznikami, obowiązek spełniliśmy uczciwie. Spotkałem w Anglii wielu życzliwych ludzi, towarzyszy broni. Jednakże nauczyłem się także wielu przykrych prawd. W tamtym czasie biliśmy się – my, polscy lotnicy – nie tylko o drogę do wolności swego kraju i nie tylko o powrót dla siebie. Biliśmy się także o wolność dla Anglii i wiele innych rzeczy, nie zawsze identycznych z naszym partykularnym, polskim interesem. Jak słyszałem ze źródeł krajowych, po zakończeniu wojny nasz brytyjski sojusznik skrupulatnie kazał zapłacić sobie złotem z polskiego skarbu państwa należność za każdy samolot, na którym lataliśmy nad Anglią. Za każdy samolot, w którym ginęli moi przyjaciele i koledzy – w końcu nie tylko za swój kraj. Wiele rzeczy zrozumiałem, gdy tuż po wojnie zabrakło dla Polaków miejsca nawet w tak marginesowej w końcu i symbolicznej historii, jak aliancka „defilada zwycięstwa”. Obserwowałem ją, stojąc na chodniku, jako cywil. Stara historia o „murzynie, który zrobił swoje i może już odejść”. Głupstwo. Nie chciałbym jednak, aby kiedykolwiek mój kraj był takim murzynem.” (s.17)


Witold Urbanowicz wspaniale walczył i jeszcze lepiej pisał.
Lektura obowiązkowa dla każdego fana lotnictwa.


Piloci dywizjonu 303 udekorowani brytyjskim. Archiwum  prywatne Autora


Witold Urbanowicz (1908–1996) – polski lotnik i as myśliwski. W czasie bitwy o Anglię dowodził Dywizjonem 303. Od 1943 roku walczył jako jedyny polski lotnik na froncie japońsko-chińskim. W 1995 roku prezydent Lech Wałęsa mianował go generałem lotnictwa polskiego.


Teraz nastąpiła walka jeszcze bardziej zażarta. Widziałem słońce, błyszczące wody kanału, niebo. I białe kopuły rozwiniętych spadochronów. I samoloty z czarnymi ogonami dymu zataczające łuki na błękicie. W pewnym momencie Niemiec wyrwał swój samolot i znurkował na pełnym gazie. Byłem tak zacietrzewiony, że nie zorientowałem się, co się dzieje tuż koło nas. Wpadliśmy w cały rój messerschmittów. Tylu czarnych krzyży naraz nie widziałem nigdy przedtem. Jakbym się znalazł na latającym cmentarzu.” (s.303)

Dwaj piloci Dywizjonu 303 - Jan Zumbach (z lewej) i Mirosław Ferić. Archiwum prywatne Autora


Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak Horyzont będę miała przyjemność przeczytać i zrecenzować tę książkę. Liczę, że znajdą się wśród Was zainteresowani tym tytułem.



*W poście został wykorzystany materiał promocyjny od Wydawnictwa Znak Horyzont.

1 komentarz: