"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

czwartek, 15 grudnia 2016

[RECENZJA]: "Bez ciebie" Agata Przybyłek


Katarzyna poczuła, jak mąż gwałtownie zbliża się do niej i mocno chwyta ją za przedramię. Potem potrząsa nią i ze złością popycha na ścianę. Ze strachu nie poczuła nawet bólu, gdy uderzyła głową o twardą powierzchnię. Kątem oka zauważyła tylko, jak robi krok w jej stronę, podczas gdy ona, tracąc powoli przytomność, osuwała się coraz niżej i niżej. Ostatnią rzeczą, jaką poczuła, było mocne uderzenie w brzuch. Pewnie znów ją kopnął. Ale to przecież nic takiego...”. str. 75

Kwestia przemocy w małżeństwie jest coraz częściej wykorzystywana przez pisarzy. To zdecydowanie ciężki temat jednocześnie dla autora, aby dobrze oddał powagę sytuacji, by czytelnik odczuwał wszystko razem z bohaterami, natomiast dla czytelnika ze względu na emocje pojawiające się podczas czytania i niedające o sobie tak szybko zapomnieć. Czy Agata Przybyłek udźwignęła temat i napisała książkę, która zaskarbi sobie przychylność czytelników, a może wręcz odwrotnie?

Poznajemy Katarzynę i Colina, dla każdego człowieka z zewnątrz to idealne młode małżeństwo. Każde z nich miało przydzielone swoje role, on był znanym i cenionym prokuratorem, miał obowiązek zarobić na utrzymanie swoje i żony, ona miała siedzieć w domu i go prowadzić: prać, sprzątać, gotować. Katarzyna z dnia na dzień stała się więźniem we własnym domu, ponieważ Colin robił wszystko: pracował, opłacał rachunki, robiła zakupy. Katarzynie nie wolno było do nikogo dzwonić, czy nawet wyjść na spacer. Miała wszystko przygotować do jego powrotu z pracy, ładnie wyglądać dla męża i zachowywać się jak na kochającą i tęskniącą żonę przystało. Z czasem Colinowi nawet to nie wystarczało, zawsze wynalazł jakiś powód, z którego był niezadowolony, a złość wyładowywał pięściami na swojej bezbronnej żonie, czerpiąc z tego sadystyczną przyjemność.


Bez ciebie to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Uważam je za bardzo udane, tym bardziej, że książka narobiła mi chęci na kolejne powieści pisarki, po które z pewnością sięgnę. Autorka podjęła się napisania historii poruszającej bolesny temat, mimo to posługuje się prostym i zarazem plastycznym językiem, który skutecznie oddziałuje na wyobraźnię oraz emocje czytelnika. Przedstawiona historia jest bardzo wiarygodna i poruszająca. Natomiast zakończenie książki jest takie, którego nigdy bym się nie spodziewała, rozbiło moje serce na maleńkie kawałeczki.

Główna bohaterka na własnej skórze przekonała się, jak to jest być krzywdzoną przez własnego męża, który zamiast kochać i szanować, w napadach furii stawał się bezlitosnym potworem. Pastwiąc się na niej, był zupełnie niewzruszony i obojętny. Tak naprawdę wiele kobiet było, jest i będzie w podobnej sytuacji jak Katarzyna. Dlatego książka jest swego rodzaju apelem do ludzi, aby zwracali uwagę na zachowanie najbliższych, czy sąsiadów; aby nie odwracali się plecami do potrzebujących; aby ofiara nie bała się prosić o pomoc; by walczyła o własne szczęście, zdrowie fizyczne i psychiczne, ale co najważniejsze o życie.

O niektórych rzeczach lepiej nie mówić na głos. Wtedy łatwiej się łudzić, że nie istnieją”. Str. 120

Pozory udanego małżeństwa i odgrywane przez małżonków role często są tak dobre, że nawet najbliżsi nie zauważają, że na ich oczach rozgrywa się prawdziwy dramat. A kiedy to wszystko ujrzy światło dzienne, wtedy nie ma już kochanego syna i synowej, jest ofiara i jej oprawca. Autorka przedstawiła klasyczne zachowanie maltretowanej żony, która bierze na siebie całą winę za wybuch męża. Bo w końcu to jej wina, że ziemniaki były niedosolone, że nie współczuje nazbyt mężowi po ciężkim dniu w pracy. Do tego wszystkiego dochodzi zależność ekonomiczna, strach przed samotnością oraz naiwność i złudna nadzieja na to, że on z pewnością kiedyś się zmieni. Niestety nie zmieni się.

Może właśnie na tym polega mądrość? Żeby umieć powiedzieć sobie dość w odpowiednim momencie i mieć odwagę skończyć, coś zanim zacznie się na poważnie”. Str. 120

Bez ciebie to publikacja, która przyciągnęła moją uwagę swoim pomysłem na fabułę, mimo że historia zawarta w niej jest wstrząsająca, to czyta się ją bardzo szybko z nieustającym zainteresowaniem. To zdecydowanie bardzo dobra i ambitna książka obyczajowa, w której akcja nie zwalnia choćby na chwilę. Prowokuje do przemyśleń na temat tego, że życie często przybiera niespodziewany obrót, a trwanie u boku kochającej osoby z dnia na dzień może się zmienić z bajki w horror. Książka, którą warto przeczytać i polecać innym.


Tytuł: Bez ciebie
Autor: Agata Przybyłek
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 16 maja 2016
Liczba stron: 336
Gatunek: Literatura obyczajowa i romans
Moja ocena: 5.5/6



Za egzemplarz powieści dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


6 komentarzy:

  1. Znam twórczość Agaty Przybyłem za sprawą jej trylogii "Nie zmienił się tylko blond" i bardzo podoba mi się jej styl pisania. A "Bez ciebie" jeszcze nie czytałam ☺

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz szczęście, że ta książka Ci się spodobała, w innym wypadku musiałabym zerwać z tobą znajomość definitywnie :D Moim zdaniem ta książka jest najlepszą w dorobku autorki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię książki poruszające tak trudne tematy, więc na pewno będę pamiętała o tym tytule.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie ta książka rozwaliła emocjonalnie, nie mogłam uwierzyć w takie zakończenie. Chociaż... mogą być dwa różne zakończenia... tylko które jest dla Kasi najlepsze?

    OdpowiedzUsuń
  5. W tej książce podoba mi się, że była droga "od miłości do bólu". Nie od razu widać, czy ktoś będzie oprawcą czy nie. I naprawdę jest cienka granica między troską, zdrową zazdrością a paranoją.

    OdpowiedzUsuń