"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

wtorek, 27 grudnia 2016

[RECENZJA]: "Heaven. Miasto elfów" Christoph Marzi




Podobno są tacy, którzy wierzą w magię i istnienie istot nadprzyrodzonych. Niestety nie należę do grupy tych osób. Niemniej lubię sięgnąć po książki opisujące paranormalne wydarzenie. Nie liczę wtedy na lekturę ambitną, lecz na książkę, z którą spędzę miło czas i zrelaksuje się podczas lektury.

Freema Heaven Mirrlees jest bardzo tajemnicza, ale prowadzi normalne, śmiertelne i nudne życie. Żyje tak samo, jak tysiące innych ludzi. Nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest wyjątkowa, aż do pewnej nocy, kiedy zostaje zaatakowana. Sprawca wyciął jej serce, ale o dziwo dziewczyna nie umarła tylko... zaczęła uciekać. Wtedy wpadła na Davida, który postanowił rozwikłać zagadkę i pomóc jej odnaleźć serce.


Okazuje się, że to nie pierwsze tego typu zdarzenie, już wcześniej zarejestrowane były podobne napaści, w których wyrywano ludziom serce. Kim jest zleceniodawca morderstw i po co mu czyjeś serce? Kim jest morderca, który specjalizuje się w kradzieży serc?

(…) trudności należy postrzegać jako wyzwanie”. Str. 88

Pomysł na fabułę jest bardzo interesujący, w książce dzieją się tajemnicze rzeczy, których nawet bohaterowie do końca nie pojmują. Przytrafia im się zbyt wiele i mamy wrażenie, że nad niczym nie panują, bo często sprawy wymykają się im spod kontroli. Myślę, że znajdą się zwolennicy i przeciwnicy tego, w jaki sposób został tutaj przedstawiony profil elfa. Z pewnością nie są to kruche, wyniosłe postaci niejednokrotnie posiadające szpiczaste uszy oraz długie i piękne włosy. Co mi zgrzyta w tej powieści? Sądzę, że kreacja bohaterów wypadła kiepsko, mimo że zostali obdarzeni bardzo ciekawą historią z przeszłości, to ich cechy osobowości zostały jakby pominięte. Niestety ani się z nimi nie zżyłam, ani nie odczuwałam ich emocji, niestety szybko o nich zapomnę. Drugim minusem są dialogi, nie mówię tutaj o wszystkich, ale jednak trafiają się długie i sprawiające wrażenie wymuszonych. Muszę zaznaczyć, że szalenie podoba mi się oprawa graficzna książki. Bardzo tajemnicza, urokliwa, w dobrze dobranych kolorach, która doskonale oddaje klimat panujący w powieści.

Autor posługuje się prostym, a zarazem plastycznym językiem literackim. Bardzo dobrze opisuje zdarzenia i otoczenie. W książce gdzieś miedzy całą fantastyczną otoczką, a żywymi trupami czy zjawami znalazło się również miejsce na wątek miłosny. Marzi przedstawił tę część bardzo dojrzale, pozwolił się temu uczuciu rozwijać w normalnym tempie, dlatego cała historia nie została przesłodzona, a tym samym jej mroczny klimat nie został dobity tonami wylewającego się lukru.

Cierpienie wzrasta wraz z miłością (…) bo kochać oznacza bać się utraty. (…) Kiedy człowiek oddaje serce, prędzej czy później zostanie złamane. (…) kiedyś nadejdzie ten dzień, gdy jedno z was będzie musiało odejść. I wtedy drugiemu pęknie serce i uzna, że lepiej było nigdy nie kochać”. Str. 247/248

Heaven. Miasto elfów to książka o poszukiwaniu własnej tożsamości i szukaniu swojego miejsca na ziemi. O pewnym dniu, w którym nad Londynem zniknął fragment nieba. Może to nie jest wybitne dzieło traktujące o poważnych problemach obecnych czasów, ale przez jej aurę tajemniczości, nieco mroczny klimat i wartką akcję czyta się ją przyjemnie i dosyć szybko. Książkę polecam nastoletnim odbiorcom.


Tytuł: Heaven. Miasto elfów
Autor: Christoph Marzi
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 8 czerwca 2016
Liczba stron: 336
Gatunek: Literatura młodzieżowa
Moja ocena: 4/6



Za egzemplarz powieści dziękuję Wydawnictwu Muza SA.


3 komentarze:

  1. Ostatni rok to u mnie sporo literatury fantastycznej i młodzieżowej, więc i ten tytuł mnie intryguje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem czemu, ale ta książka mnie jakoś.. nie wiem, odpycha? Mam ochotę po nią sięgnąć, ale za chwile pojawia się milion rzeczy, które wydają się ciekawsze. Nie mam pojęcia jak się zmotywować :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie do końca moje klimaty, ale ta okładka sprawia, że mam ochotę od razu biec do księgarni. Jest po prostu fantastyczna!

    OdpowiedzUsuń