"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

sobota, 14 stycznia 2017

[RECENZJA]: „Alive. Żywi” Scott Sigler


Jeśli uciekniesz, twój wróg będzie cię ścigać. Zabij swojego wroga, a wtedy już zawsze będziesz wolna”. Str. 11

Kiedy Em się obudziła i wydostała na zewnątrz miejsca, w którym leżała zauważyła, że było to coś, co swoim kształtem przypominało trumnę. Rozglądając się po pomieszczeniu, dostrzegła jeszcze kilkanaście podobnych „kolebek”. Jak się wkrótce przekonała z dwanaściorga zamkniętych, młodych ludzi tylko połowa ocalała. Ci, co przeżyli, zbudzili się ze snu. Wszystkim wydawało się, że mają po 12 lat, ale ich wygląd świadczył, że są już dorośli, a przede wszystkim są piękni wręcz idealni. Są głodni, zmęczeni, wystraszeni i czują się zagubieni, jak również zdezorientowani, nie znają swojej tożsamości, ale wiedzą jedno: że w dniu, kiedy się obudzili, każdy z nich miał swoje urodziny.

Muszę przyznać, że rzadko sięgam po utwory należące do dystopii. Wolę jednak fantastykę z istotami nadprzyrodzonymi. Aczkolwiek w tym przypadku moją uwagę przykuła bardzo ładna okładka oraz intrygujący opis książki. Skusiłam się i nie żałuję ani jednej chwili spędzonej nad tą nieszablonową lekturą.


Od samego początku czytelnik otrzymuje garstkę informacji i tak naprawdę wie jedynie tyle, co sami bohaterowie, czyli niemalże nic. Nie wiedzą: kim są, gdzie są, jak się tam znaleźli i nie mają pojęcia, co się stało? Zaskoczeni są tym, iż mimo że mają 12 lat, wyglądają na dużo starszych. Brawa dla autora za jego pomysłowość, barwny język oraz umiejętne poprowadzenie akcji, która notabene nie zwalnia choćby na chwilę.

Ogromnym atutem książki jest też jej tajemniczy charakter, bowiem wspólnie z bohaterami rozwiązujemy zagadkę ich pochodzenia. Nie ma mowy, aby ktoś wyprzedził ich tok myślenia i odkrył, co się stanie. Jest pełne zaskoczenie.

Spośród kilkunastu bohaterów, tylko kilku jest wyróżnionych, w tym Em, która w odpowiedniej chwili potrafi być najbardziej odważną i racjonalnie myślącą. To ona jest narratorem powieści i prowadzi czytelnika przez całą historię. Co do reszty bohaterów mogę napisać, że są dobrze wykreowani, jednakże wiemy o nich tyle ile sami o sobie wiedzą. A wiedzą niewiele i dopiero z każdym przemierzonym krokiem poznają siebie i swoich towarzyszy przygody. Mimo że ich ciała są już dorosłe to ich serca i umysły wciąż należą do dwunastolatków. I tak też czasami się zachowują. Przed nimi wiele zagadek do rozwiązania i jeszcze więcej przygody. Czują się zdezorientowani przez sytuacje, w których się znajdują, co odbiorcę absolutnie zaskakuje, dlatego książkę czyta się bardzo szybko i z pełnym zainteresowaniem.

Język, matematyka, nauka, umiejętności… to wszystko tworzy szkieletową konstrukcję umysłu. Dopiero nasze doświadczenie czyni nas tym, kim jesteśmy. Indywidualna tożsamość wykształca się przez to, jak postrzegamy różne rzeczy, jak reagujemy, jak odczuwamy”. Str. 309

Alive. Żywi to moje pierwsze spotkanie z twórczością autora. Uważam je za udane. Historia owiana jest tajemnicą i mrocznym klimatem, jest mnóstwo ludzkich szczątków, walki, krwi i śmierci. Fabuła może wywołać gęsią skórkę na ciele. Lekturę polecam czytelnikowi żądnemu przygody oraz lubiącemu książki o tematyce dystopicznej. A jej nieprzewidywalny charakter zaspokoi oczekiwania najbardziej wymagającego odbiorcy.



Tytuł: Alive. Żywi
Seria: Trylogia generacje (tom 1)
Autor: Scott Sigler
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 2 czerwca 2016
Liczba stron: 384
Gatunek: dystopia
Moja ocena: 5/6



Za egzemplarz powieści dziękuję Wydawnictwu Feeria Young.

5 komentarzy:

  1. Bardzo lubię takie dystopijne klimaty. Zaciekawiłaś mnie tą tajemniczością :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta książka nie spełniła do końca moich oczekiwań i momentami była na tyle odrażająca, że raczej nie mam ochoty sięgać po kontynuację.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie zachowanie Em strasznie denerwowało - to jej wysokie mniemanie o sobie i uważanie, że jako jedyna nadaje się na przywódce. Poza tym nie podoł mi się wątek romantyczny. Był beznadziejny i wymuszony :/ Autor mógł sobie go darować. Natomiast zakończenie było świetne. Jeszcze nie wiem czy sięgnę po drugi tom. Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam jakie na mnie zrobiła ogromne wrażenie. Ciarki mnie przechodziły w trakcie czytania niejeden raz. Ciekawe kiedy będzie kontynuacja.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ależ jestem ciekawa tej książki. Ostatnio czytałam kilka dystopii i nawet mi sie spodobały. A ten cytat ostatni! Zapisuję :)

    OdpowiedzUsuń