"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

wtorek, 4 kwietnia 2017

[KONKURS] z książką „Ironia losu” Katarzyny Misiołek.


22 marca nakładem Wydawnictwa Muza SA ukazała się najnowsza powieść Katarzyny Misiołek Ironia Losu”, będę miała okazję przeczytać i zrecenzować dla Was tę książkę. Tymczasem dzięki uprzejmości Wydawnictwa mam dla Was konkurs z „Ironią losu”.



Nota Wydawcy:
Marzena wierzy, że wciąż jeszcze ma kontrolę nad swoim sielankowym, od dawna poukładanym życiem. Mąż to jedno, kochanek to zupełnie inna bajka – tak sobie przynajmniej wmawia. Jednak uwikłana w romans z młodszym mężczyzną, który zajmuje coraz więcej miejsca w jej życiu, dzień po dniu traci dobre relacje z najbliższymi, kłamie, kręci, plączę się... Mąż długo niczego nie podejrzewa; kochanek robi się z kolei coraz bardziej nachalny, wręcz toksyczny. Twierdzi, że się w Marzenie zakochał, ale czy to na pewno jest miłość? Zakazany związek nabiera tempa, wciąga bohaterów w wir wydarzeń, nierozerwalnie splatając ich losy. Szarpanina emocjonalna Jacka i Marzeny przypomina szaloną jazdę górską kolejką; w tle Hubert – mąż, który coraz mniej wie o własnej ukochanej. Podgryzana wyrzutami sumienia wiarołomna żona codziennie obiecuje sobie, że niebawem to wszystko zakończy, ale z każdym dzwonkiem telefonu myśli tylko o dłoniach kochanka na swojej nagiej skórze. Jednak wraz ze słodko-gorzkim romansem pojawiają się dramatyczne wydarzenia, których bohaterka nie mogła przewidzieć. Łańcuszek zdarzeń doprowadza do nieodwracalnej tragedii, a życie kolejny raz pokazuje, że nie da się ranić innych bez żadnych konsekwencji…



Proszę o uważne zapoznanie się z REGULAMINEM:
  1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: Nowe Horyzonty.
  2. Sponsorem nagrody jest: Wydawnictwo Muza SA.
  3. Konkurs trwa od dnia 04.04.2017 do 11.04.2017 do godziny 23:59.
  4. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  5. Będzie mi bardzo miło, jeżeli zostaniecie publicznymi fanami: fanpage Wydawnictwa Muza SA, autorki Katarzyny Misiołęk oraz fanpage i bloga Nowe Horyzonty.
  6. Jedna osoba może się zgłosić tylko raz!
  7. Nagrodą w konkursie jest jeden egzemplarz książki: „Ironia losu” Katarzyny Misiołek. Wygrywa jedna osoba.
  8. Wyniki zostaną podane najpóźniej do 7 dni po zakończeniu konkursu.
  9. Po ogłoszeniu wyników zwycięzca ma 3 dni na zgłoszenie się do mnie w wiadomości prywatnej w celu podania danych do wysyłki nagrody. W przypadku wygranej – osoby biorące udział w konkursie zgadzają się na publikację imienia i nazwiska oraz pracy konkursowej (o ile taka jest).
  10. Wysyłka nagrody nastąpi ze strony Wydawnictwa Muza SA w ciągu miesiąca od przesłania wyników.
  11. Nie odpowiadam za przesyłki zagubione na poczcie.
  12. Zastrzegam sobie prawo do zmiany regulaminu.
  13. Udział w konkursie oznacza akceptację niniejszego regulaminu.
  14. Nieprawidłowe zgłoszenia nie będą brane pod uwagę!
  15. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)



Będzie mi miło, jeśli:
- zostaniesz publicznym obserwatorem mojego bloga
- polubisz FP mojego bloga na Facebooku
- polubisz FP sponsora nagrody Wydawnictwa Muza SA
- polubisz FP autorki Katarzyny Misiołek
- udostępnisz ten post na swojej tablicy/blogu/instagramie etc.



ZADANIE:
Napisz własne opowiadanie, w którym muszą się znaleźć:
- kobieta lub/i mężczyzna
- tulipan
- nóż lub pistolet
- pluszowy miś
Liczę na waszą twórczość. Może być zabawnie, może być drastycznie, co kto woli. Pozostawiam pełne pole do popisu. :)
Objętość maksymalnie do 4 tysięcy znaków (może być mniej, ale nie więcej)!


Powodzenia!


8 komentarzy:

  1. Hej:) Moje wierszyko-opowiadanie:

    Jeden mężczyzna o urodzinach swej żony zapomniał,
    Kobieta pomyślała:"chociaż tulipana by mi dał".
    Fakt ten czarę goryczy przelał
    I nim wszystkie naboje z pistoletu wystrzelał,
    jej pluszowy miś z nożem w brzuchu leżał...


    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem kobietą - uświadomiłam sobie to właśnie dzisiaj. Lepiej późno niż wcale, prawda? Może jednak źle się wyraziłam? Lepiej brzmi: "poczułam się kobietą". Tak, właśnie tak się dzisiaj poczułam! Dzień ten zapamiętam na długo i będę wspominać z uśmiechem na twarzy.

    Wstałam jak co rano zaspana. Niechętnie zwlekłam się z łóżka wystając lewą nogą... Ups, ale przecież nie jestem przesądna. Może nie zwróciłabym na to większej uwagi, ale moja noga dotknęła czegoś lepkiego a zarazem twardego. Zdziwiłam się niesamowicie. Nadepnęłam na kwiat. Kwiat pod moim łóżkiem! Ale heca! I to jaki- tulipan- mój ulubiony. Tulipan symbol mojej wymarzonej miłości.

    Kiedyś śniłam o kąpieli w tulipanach z mężczyzna bez twarzy. Nie żartuję. Pamiętam dokładnie mężczyznę z białą plamą nad szyją i morze tulipanów. Od tamtej chwili tulipan to moja nadzieja na miłość, pierwszą- bo ciągle i niezmiennie jestem smotna.

    Ucieszyłam się, może ktoś się we mnie zakochał? Ale, ale... Czemu on jest taki lepki i czerwony? Czy to krew? Serce podeszło mi do gardła, co się dzieje?

    Przestraszona poszłam do kuchni za śladami kropli, czerwonych kropli! Na stole leżał nóż, a na krześle siedział mężczyzna, mężczyzna bez twarzy. Nie, nie! Twarz miał, ale ukrytą w dłoniach! Kto to jest? Ci tu robi? Nóż, krew, tulipan, obcy człowiek... Oszaleję, nie wytrzymam, co mam robić? Uciekać, krzyczeć, płakać?

    Na stole obok noża leżał miś, biały, pluszowy. Ubrudzony czerwoną krwią. Już

    Zdezorientowana podeszłam do mężczyzny, podniosłam misia, przytuliłam i poczułam zapach... Cynamonu. Mojego dzieciństwa i mojego kolegi, przyjaciela, pierwszej miłości. Czy to on?

    Mężczyzna spojrzał na mnie, a ja niewiele myśląc podeszłam i przytuliłam go. Znalazłeś mojego Cynamonka?

    Tak- odpowiedział.
    Dzisiaj mija 10 lat od tamtego wydarzenia, gdy zgubiłam mojego pluszowego misia. Mój kolega, miał wtedy 12 lat poszedł go szukać i już go więcej nie zobaczyłam, ani jego ani misia.

    A teraz siedzi u mnie w kuchni po tylu latach, z moim misiem przy zakrwawionym nożu. Patrzę na jego ręce...

    To nic- mówi- skaleczyłem się, gdy ścinałem kwiat. Chodź usiądź, mam Ci tyle do opwiedzenia..

    Gdzie byłeś, co się z Tobą działo?- pytam?

    Szukałem misia i jestem, już nie odejdę, wybacz mi.

    To nie Twoja wina, że zniknąłeś. Zabrali Cię do Domu Dziecka po śmierci rodziców. Tak się cieszę, że jesteś!

    Wróciłem, żeby Ci go oddać-pokazuje na Cynamonka- tęskniłem.

    Podchodzę, przytulam go - odzyskałamp przyjaciela!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam za literówki, pisałam szybko z telefonu ;)

      Usuń
  3. Pewnej wiosennej nocy siedziedzila cichutku juz w lozku płakała .lzy jak rubiny spływały jej po policzkach . Przytulała ukochanego misia którego od swego kochanego dostała . Tak bardzo go kochała , tak wielka jej była milosc A dzis rozdarte jej serce, wbito nóż . Tak wielkie cierpienie , dlaczego ? Dlaczego ? Łzy dalej płynęły zaschnięty tulipan leżał obok łozka , tak to jeszcze od niego Piekne chwile w pamięci wracały a dzis ......? Cóż jest ta rana przez niego zadana jakby jej kto serce noże rozcinali taki to bol i łzy te łzy Dlaczego tak musze cierpieć Zakryła rękami swą twarz mokra od łez widzi tak jakby to było przed chwila jego w ramionach innej , niespodziewanie wrucila z delegacji i cóż zastała w jego mieszkaniu a tak była szczesliwa Zdradę łzy rozpacz wszystko w jej głowie wirowała opadła z głowa na poduszkę przytulając silnie misia ,zasnę i obudzę sie to bedzie tylko sen

    OdpowiedzUsuń
  4. Kobieta w długiej czerwonej sukni siedziała zapatrzona w chłopca bawiacego się piaskownicy . Jej oczy były puste , płynął z nich żal i cierpienie . Wspomnienia wracały jak bumerang ...Nóż zakrwawiony w dłoni mężczyzny którego poznała przypadkowo na zjeździe absolwentów. To był ten romans który zdaza się raz w życiu , ta namiętność o której marzyłam każdej nocy leżąc samotnie . Pamiętała wyrywkowo sceny które nie powinny mieć miejsca , pluszowy mis wpatrzony w nią nieruchomym wzrokiem z uśmiechem dziwnym na twarzy. Krew , wszędzie krew . Nagle odretwienie minęło podeszła do niej staruszka wręczając czerwonego tulipana. I znowu ta czerwień pomyslala! Sięgnęła po pomadkę krwista i zużyta to była jej broń ....

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak co wieczór Patryk liczył na miłe spotkanie w towarzystwie swojej ukochanej Izy, dlatego kupił piękny bukiet tulipanów i postanowił zrobić kobiecie niespodziankę, bo uprzedzała, że ma na dziś dużo pracy, którą musi zabrać do domu . Wybrał się prosto pod jej dom, ale zastał tam niezbyt przyjemną niespodziankę! W momencie, kiedy Patryk podjechał pod dom Iza namiętnie całowała nieznajomego mężczyznę na schodach swego domu!
    Patryk siedział w samochodzie totalnie oszołomiony i zupełnie nie wiedział, co ma zrobić! Był zdezorientowany, a do tego tak zły, jak jeszcze nigdy w życiu! Iza była jego wybranką, której się oświadczył, bo ją kochał! Planowali ślub i założenie wspólnej rodziny. Nie potrafił zrozumieć sceny, którą właśnie miał przed oczami!
    Iza z uśmiechem na twarzy pomachała nieznajomemu po czym on pomaszerował do auta, a ona wróciła o domu!
    Patryk nie chciał dłużej czekać! Postanowił zapytać Izę wprost o co w tym chodzi. Wysiadł z samochodu i poszedł prosto do domu ukochanej. Zadzwonił dzwonkiem, mimo iż miał klucze. Za chwile drzwi otworzyła Iza z uśmiechem na twarzy, który znikł w momencie, gdy uświadomiła sobie, że przyszedł Patryk.
    - Co Ty tutaj robisz – zapytała nie kryjąc zaskoczenia.
    - Chciałem Ci zrobić niespodziankę, ale to Ty zrobiłaś mi większą – odparł.
    - Nie rozumiem o czym mówisz – udawała zdziwiona Iza.
    - Mogę wejść, czy będziemy rozmawiać tutaj? – zapytał Patryk
    - Oczywiście wejdź, tylko tak jak Ci mówiłam mam dużo pracy – odrzekła.
    - Iza, co to był za gościu? Ten, którego tak namiętnie przed chwilą całowałaś?
    - Nie wiem o czym mówisz – zmieszała się Iza.
    - Chyba nie chcesz mi wmówić, że zwariowałem i nikogo nie było! Iza widziałem Was wyraźnie – kątem oka dostrzegł na stole w jadalni torbę na prezent i leżącego obok pluszowego misia – a to pewnie prezent od niego! Iza nie rób ze mnie kretyna? Spotykasz się z nim?
    - Patryk pogubiłam się. Ja się chyba przestraszyłam, nie mogę się odnaleźć, mam wątpliwości co do moich uczuć…Nie wiem tak naprawdę czego od życia chcę! Kocham Ciebie, ale poznałam Igora – to było cos nowego! Z nim jest inaczej. Nie wiem czy go kocham tak jak Ciebie, ale z pewnością dobrze się z nim bawię! Jest inaczej niż z Tobą.
    - Mogłaś mi powiedzieć na to chyba zasłużyłem po tych wszystkich latach?
    - Bałam się, nie wiedziałam jak na to zareagujesz. Jesteś bardzo wrażliwy…
    - Spokojnie, nie wezmę noża i nie wbiję go sobie w serce. Kocham Cię więc z pewnością nie będzie mi się łatwo pozbierać, ale jestem zdecydowany, że z nami koniec. Od dłuższego czasu nie traktujesz mnie jak narzeczonego, tylko jak kolegę, a nie chcę tak spędzić reszty życia! Widzę, co się z Tobą dzieje. Ciągłe zostawania w pracy i nocne wyjścia z koleżankami. Rozumiem, że poza mną masz drugie życie, dlatego zostawiam Cię z tym samą, ale wybacz nie zostaniemy przyjaciółmi nie po tym jak nawet nie miałaś odwagi zakończyć tego tak jak na to zasłużyłem – po tych słowach, nie czekając na wyjaśnienia dał jej bukiet tulipanów, odwrócił się i wyszedł zmykając drzwi. Tym samym zamknął ważny rozdział swojego życia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pewnej nocy kobieta rozsiadła się wygodnie w fotelu i zaczęła opowiadać swojej siedmioletniej córeczce tulącej pluszowego misia bajkę na dobranoc:
    „Gdzieś daleko, na skraju pewnego lasu, tuż przy strumyku, mieszkają urocze stworzonka.
    To Puchaki, maleńkie, beżowe, o puchatym futerku, istotki. Ich oczy przypominają oczy małego kotka. Mają długie, sterczące, spiczaste jak u rysia uszy, krótkie łapki i bardzo długi, kręcony jak u świnki ogonek.
    Mieszkają w niewielkiej wiosce, która liczy piętnaście domków. Są nimi piękne kwiaty przypominające tulipany o różnych kolorach, od złotego, poprzez pomarańczowy, na fioletowym kończąc. Osada ze wszystkich stron otoczona jest krzakami róż. Nie byle jakich, bo rzadkich, błękitnych.
    Tu wszyscy są sobie równi. Nie ma lepszych, gorszych. Ich najważniejszymi wartościami są: zgoda, szacunek, przyjaźń i wzajemna pomoc.
    Pewnego, pięknego i słonecznego dnia na świecie pojawił się nowy członek rodziny Puchaków Lulu i Hubka. Było to o tyle szczególne wydarzenie, że Anaja była cała biała jak śnieg. Zmartwiło to wszystkich mieszkańców wioski. Nikt nie potrafił powiedzieć, dlaczego maluch tak bardzo się wyróżnia.
    Czas mijał, Anaja rosła, była wesołym, ciekawym świata dzieckiem. Była jednak bardzo niegrzeczna. Lubiła rozrabiać, psocić i robić kawały innym. Bardzo to martwiło jej rodziców. Kochali ją najbardziej na świecie, chcieli dla niej jak najlepiej. Byli jednocześnie bardzo smutni, bo nie potrafili jej wytłumaczyć, że swoim zachowaniem krzywdzi innych.
    Któregoś wieczoru kilkuletnia Anaja obserwowała niebo, zobaczyła spadającą gwiazdę. Nie wiedziała czym ona jest, jednak dzięki niej wpadła na pewien, jej zdaniem genialny, pomysł. Pobiegła do domu po nóż. Wybiegła i zaczęła przeraźliwie krzyczeć.
    - Ratunku, ratunku! Pomocy, straszny potwór atakuje, ukradłam mu nóż! - niosło się echem po wiosce. Wystraszyła nie na żarty wszystkich, bez wyjątku, zwłaszcza swoich rodziców. Sama miała z tego niezły ubaw.
    Kiedy prawda wyszła na jaw, wszyscy byli na Anaję bardzo źli, nikt się do niej nie odezwał. Z kolei jej rodzice załamali się już do końca.
    Gdy tylko Anaja położyła się wreszcie spać, Hubek zebrał wszystkich w centrum wioski. Po długiej debacie uzgodnili, że muszą, wbrew swoim przekonaniom i wartościom, pokazać Anaji, że musi się zmienić, bo jej zachowanie wyrządza wszystkim coraz więcej szkód.
    Puchaki postanowiły schować się w lesie i zostawić Anaję za kilka godzin samą. Jak najciszej potrafili opuścili ukochaną wioskę chwilę przed świtem.
    Kiedy Anaja otworzyła oczy, zdziwiła się, że dookoła jest tak cicho. Zawsze z rana wiosce towarzyszył wesoły gwar śmiechów i rozmów. Jednak nie dzisiaj. Zaczęła wołać rodziców. Za każdym razem odpowiadało jej tylko echo. W miarę jak mijały godziny, poszukiwania nic nie dawały, a dzień zaczynał się kończyć, w małym stworzonku zaczęła budzić się panika i strach. Co ona teraz zrobi? Jak sobie da radę sama? Kto ją obroni jeśli jakiś potwór faktycznie zaatakuje jej ukochaną osadę?
    W końcu zrobiło się całkiem ciemno, dzień ustąpił miejsca nocy. Anaja skuliła się w kłębek w swoim domku, zaczęła płakać i prosić by choć jej rodzice wrócili. Obiecywała na głos, że jeśli oni wrócą, ona już zawsze będzie grzeczna i nie będzie robiła nikomu brzydkich kawałów.
    Po chwili, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki usłyszała tak dobrze znany głos mamy:
    - Nie płacz dziecko, jesteśmy tu… Anaja od razu przytuliła się do mamy ciągle płacząc.
    Nie tylko Lulu wróciła, nagle obok Anaji pojawili się wszyscy mieszkańcy wioski. Anaja gorąco ich przeprosiła i obiecała poprawę. Od tamtego dnia była już całkiem innym stworzonkiem. Z biegiem lat nawet jej futerko stało się beżowe.
    Nie czyń drugiemu, co tobie nie miłe.

    Izunia Raszka

    OdpowiedzUsuń
  7. Marlenka ze złością zabębniła palcami w kierownicę. Zachciało się jej zabawy w detektywa. Siedziała przed tą kwiaciarnią już dobrych... spojrzała na zegarek…. osiem minut! No on sobie chyba z niej, Marlenki, kpi. Jak można tak długo siedzieć w kwiaciarni? Pewnie kupuje kwiaty, dla tej swojej biuściastej sekretarki. Jak nic ma z nią romans.. Już ona go przyłapie na gorącym uczynku. Jeszcze pokaże temu swojemu niewiernemu mężowi…. Marlenka nie zdążyła sprecyzować swojej myśli bo w tym momencie obiekt jej zainteresowania wyszedł z kwiaciarni. Marlenka przegoniła ponętną wizję Adama, swojego męża, na łożu tortur czy też innym ustrojstwie, co miało być niewątpliwie karą za zdradę i skupiła się na mężu. On tymczasem podszedł do swojego samochodu. W ręku miał jeden czerwony tulipan. W Marlence się zagotowało. No nie! Tulipany to przecież jej ulubione kwiaty. A on wiezie je do niej! Jak on mógł tak ją zdradzić? Nie poświęciwszy ani chwili na zastanowienie się dlaczego Adam kupił tylko jednego tulipana Marlenka uruchomiła auto i ruszyła za mężem. Tak ją pochłonęło rozmyślanie nad różnymi rodzajami tortur dla Adama, że w pierwszej chwili nie zauważyła iż jej mąż podjechał pod ich własny dom. Marlenka zaparkowała przed domem sąsiadów. Dzika furia obudziła się w jej duszy z rykiem. Jak on śmiał umówić się z nią w ich własnym domu?! Gwałtownie wysiadła z auta i ruszyła w stronę domu. Marlenka pominęła w swoim szaleństwie fakt, iż ona to ona teraz powinna znajdować się w domu a nie oddawać się detektywistycznemu szaleństwu. No ale, Marlenka była bardzo… specyficzną osobą. Jak burza wtargnęła do domu, chwyciła leżący na blacie w kuchni nóż i z morderstwem w oczach ruszyła na poszukiwania Adama. Ten zaś nieświadomy niebezpieczeństwa wyszedł z sypialni akurat w momencie gdy Marlenka właśnie go niej wchodziła.
    - Gdzie ona jest? – Marlenka wydarła się na Adama – Gdzie jest ta, z którą mnie zdradziłeś?
    - Kochanie - zaczął Adam – ale ja Cię z nikim nie zdradziłem. I po co CI na litość boską ten nóż? Odłóż go. Mam dla Ciebie prezent. – gestem wskazał ogromnych rozmiarów pluszowego misia leżącego na łóżku. Obok leżał czerwony tulipan. Zawsze o takim marzyłaś, chciałem Ci zrobić niespodziankę
    Z Marlenki uszło powietrze, gdy uświadomiła sobie swoją pomyłkę. Bez słowa przytulia się do męża.

    OdpowiedzUsuń