"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

środa, 12 kwietnia 2017

[RECENZJA]: „Arktyczny dotyk” Jennifer L. Armentrout


Miłość to dziwny twór, każdy jej pragnie, każdy chce ją zdobyć i zrozumieć tylko po to, by później odkryć, że była jedynie namiastką prawdziwego uczucia”. Str 114

Arktyczny dotyk to kontynuacja przygód siedemnastoletniej Layli Shaw, półstrażniczki i jednocześnie półdemona, którą mogliśmy poznać w Ognistym pocałunku. Dziewczyna do tego czasu miała umiejętność widzenia ludzkich aur – widm dusz, które występowały w różnych kolorach i określały ich charakter. Krótko mówiąc, mówiły, czy ktoś jest dobry bądź zły. Layla tym razem, niestety traci tę zdolność, ale w zamian zyskuje inną. Nadal musi zdecydować, z kim chce spędzić resztę życia, z Zaynem czy z Rothem. Jednak nie to jest najważniejsze, ponieważ w mieście pojawił się Lilin najpotężniejszy z demonów, a zadaniem dziewczyny i jej współtowarzyszy jest jego odnalezienie.


Layla standardowo, co rusz pakuje się w sytuacje, z których z pewnością chciałaby się jak najszybciej wyplątać. O wszystkie paranormalne zjawiska, które wywołują niemałe zamieszanie, wszyscy ją oskarżają. Zayn nadal troszczy się o Laylę i jest jej oddany, jednak w pewnym momencie budzą się w nim również inne uczucia, daleko będące tymi braterskimi. W tej części to on dominuje nad Rothem, jest go zdecydowanie więcej, co może nie przypaść do gustu zwolenniczkom tego drugiego. Roth jak to Roth jest jak zwykle zarozumiały, ma niewyparzony język i sarkastyczne poczucie humoru, ale jednocześnie posiada urok, przez co nie sposób go nie polubić.

Dostrzegamy więcej różnic między męskimi bohaterami. Jeden chce zamknąć Laylę w złotej klatce, aby była bezpieczna i miała wszystko, czego dusza zapragnie. Drugi za to pozwala jej być sobą i daje jej wolność, której nigdy nie posmakowała. Pojawiają się też nowi bohaterowie posiadający paranormalne moce, którzy nieco namieszają.

W tej części jest też więcej tajemnic i akcji. Sytuacje, w których postawieni są bohaterowie, często się zaogniają, między innymi dlatego, że narodził się demon, który mógł odbierać duszę samym dotykiem. Stanowił niebezpieczeństwo nie tylko dla ludzi, ale również dla strażników i demonów narażając ich na gniew ze strony Alf. Dlatego te dwa gatunki są zmuszone do współpracy, ponieważ mają wspólny cel – odnalezienie Lilina. I jak zwykle nie obyło się bez nieoczekiwanego rozwoju wydarzeń, które zaskakują bohaterów oraz czytelnika.

Kończąc drugi tom, nadal mam problem z pojawiającym się trójkątem: Layla – Zayn – Roth: nie wiem, przy czyim boku Layla byłaby bardziej szczęśliwa i nie mam pojęcia, którego z nich wolałabym przy niej widzieć. Serio! Obu męskich bohaterów polubiłam jednakowo i ciężko jest mi wybrać ulubionego. Ponieważ są zupełnie różni. I gdyby tak dało się z obu stworzyć jednego, byłabym w siódmym niebie, a i problem Layli sam by się rozwiązał. Przede mną trzeci tom, za który zabieram się za momencik i mam nadzieję, że żaden z bohaterów nie zostanie uśmiercony na korzyść drugiego, ale również pokładam nadzieję w tym, że wszystko ułoży się dobrze. Tak, niepoprawna romantyczka ze mnie!

Książkę czyta się szybko, historia trzyma w napięciu, a niektóre wydarzenia potrafią wycisnąć łezkę. Z dużym zainteresowaniem śledziłam przygody bohaterów od pierwszych stron do samego końca, które zmusza, by sięgnąć po kolejny tom.

Kontynuację przygód półstrażniczki-półdemona Layli uważam za bardzo udaną. Dużym atutem książki jest jej wątek fabularny, który jest rzadko spotykany w literaturze. Autorka wie, jak zaskarbić sobie przychylność czytelnika i kolejny raz pokazała, na co ją stać. Nieźle namieszała mi oraz bohaterom w głowie, ale bawiłam się przednio, było zaskoczenie, adrenalina, zagadki do rozwikłania, a sięgając po ten gatunek, w dużej mierze na to liczę. Myślę że fani twórczości Jennifer L. Armentrout będą zadowoleni z lektury.


Tytuł: Arktyczny dotyk
Seria: Dark Elements (tom 2)
Autor: Jennifer L. Armentrout
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 8 czerwca 2016
Liczba stron: 560
Gatunek: Fantastyka
Moja ocena: 5/6


Książka z własnej biblioteczki.

6 komentarzy:

  1. Nie czytałam pierwszego tomu. Na razie jednak nie mam w planach tej serii.

    OdpowiedzUsuń
  2. Najpierw chciałabym przeczytać "Co przyniesie wieczność" a potem ewentualnie zapoznać się z resztą twórczości autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszy raz w końcu się spotykam z kimś, kto równie mocno jak ja polubił Rotha i Zayna, że ciężko aż wybrać. Bo ciągle jak widzę opinie, to każdy woli Rotha i nie mają takiego problemu jak my, z kim widzą bohaterkę :D Ogólnie bardzo miło wspominam całą serię. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ehhh... ten nieszczęsny trójkąt miłosny :/ Trochę zniechęca mnie do tej serii, ale zapewne przeczytam, jeśli spodoba mi się "Obsydian", który już czeka w czytniku.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałam oba i muszę powiedzieć, że autorka miło mnie zaskoczyła utrzymując poziom. Szkoda tylko, jak już wyżej wspomniałaś, że Rotha było tak mało :p

    OdpowiedzUsuń