"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

[RECENZJA]: „Cień burzowych chmur” Edyta Świętek.


Zawsze jest jakieś jutro, na które warto czekać.” str. 343

Zapewne zauważyliście, że lubię sięgać po książki, jak ja to nazywam, z historią w tle. Ich opowieści osadzone są w dalekiej przeszłości i odzwierciedlają czasy, w których nie było mnie na świecie, ale ukazują historię w sposób przystępny. I uwierzcie mi, z tych książek wynoszę więcej informacji, aniżeli z podręczników historycznych, które miałam w szkołach.

Fabuła. Rok 1949 Bronisław Szymczak jest głową zamożnej rodziny. On, jego matka i piątka rodzeństwa są zadowoleni z życia, wiedzie im się bardzo dobrze, na wszystko ich stać, a każdy w okolicy zazdrości im majątku oraz pozycji. Drugi w kolejności, jeśli chodzi o majętność w Pawlicach, jest Bartłomiej Marczyk, brat wysoko postawionego Ubeka. Między młodszym Marczykiem a Bronkiem dochodzi do konfliktu, przez co ten pierwszy poprzysięga zemstę, której plan szybko wprowadza w życie. Jako najzacieklejszy wróg Bronka zabrał mu i zniszczył wszystko, co było bliskie jego sercu. Role się odwracają i tym razem to Szymczak obiecuje zemstę na Marczyku, jednak na początek jest zmuszony wyjechać z Pawlic do Nowej Huty, gdzie musi zacząć wszystko od nowa.


Najtrudniejsza miłość świata – pokochać istotę zrodzoną ze złego nasienia.” str. 268

Proza Edyty Świętek nie jest mi obca. Autorka znana jest z tego, że jej książki pisane przystępnym językiem, wnoszą do życia jakąś wartość, skłaniają do refleksji i są nader emocjonujące. Pisze o kobietach i dla kobiet. Jednak żadna z wcześniejszych powieści nie wywarła na mnie, aż takiego wrażenia. Tym razem Edyta Świętek oddała w ręce czytelników powieść, która znacznie różni się od pozostałych. Cień burzowych chmur to pierwsza część pięciotomowego cyklu Space Aleją Róż, która opowiada o perypetiach rodziny Szymczaków. To epicka opowieść o ludzkich losach w czasach wczesnego PRL-u. Tutaj fikcja literacki splata się z wydarzeniami, które miały miejsce w rzeczywistości, przez co historia pochłania czytelnika do tego stopnia, że nie sposób jest odłożyć książki, póki nie dotrze się do końca.

Mocną stroną książki, są bohaterowie: główni, drugoplanowi i epizodyczni – są doskonale wykreowani, każdy z nich to całkiem odmienna osobowość, dostarczająca czytelnikowi różnorodnych emocji. Okrutny los często ich doświadczał, mieli bowiem mnóstwo strapień, jednak pokazywali, że najważniejsza jest miłość braterska i wsparcie najbliższych. Dla mnie osobiście bardzo intrygującą postacią jest Dorota – bliźniaczka Bronka, która przez krzywdy, jakie ją spotkały, widziała, słyszała i rozumiała dużo więcej niż inni. Jest to postać, która stoi nieco z boku, niemniej wierzę, że w przyszłych tomach jeszcze pokarze na, co ją stać. Bardzo polubiłam, nad wyraz dojrzałego Bronka (głównego bohatera), który wzbudził moje współczucie, ale też podziw. Kibicuję mu, aby jego plany się spełniły. Ogromnie bulwersowało mnie zachowanie Marczyka, które pobudzało moją niechęć do niego i mam nadzieję, że ostatecznie dosięgnie go kara za wszystkie przewinienia, jakie dokonał. Z rodzeństwa jest jeszcze Julcia, Andrzej i Krystyna, którzy są równie barwnymi postaciami.

Motywem przewodnim jest tutaj zemsta i nienawiść, ale gdzieś pomiędzy autorka z finezją wplata wątek niespełnionej miłości, jest też intryga, zazdrość i rodzinne sprzeczki. To książka: o wydartej ojcowiźnie, o pragnieniu odzyskania zagrabionego majątku; o zawiści ludzkiej, która nie zna granic; o tym, że ludzie cieszą się z cudzego nieszczęścia – smutne, lecz prawdziwe.

Ogromnie się cieszę, że było mi dane przeczytać Cień burzowych chmur, bo moim zdaniem, jest to nadzwyczaj oryginalne, merytorycznie dopracowane wprowadzenie do cyklu Spacer Aleją Róż. Świętek umiejętnie zbudowała dialogi i stworzyła stosowny nastrój. Wspólnie z bohaterami jesteśmy świadkami zmian zachodzących w polityce i gospodarce kraju, obserwujemy, jak powstaje osiedle Nowa Huta, które obecnie jest największym w Krakowie.

Zakończenie jest takie, jakiego można było się spodziewać, mianowicie jest pewne niedomówienie, które zwiastuje kłopoty w rodzinie Szymczaków. Chcąc zaspokoić swoją ciekawość, ma się ochotę sięgnąć po kolejny tom. I wiecie co? Mam to szczęście, że w moim posiadaniu jest już druga część cyklu Łąki kwitnące purpurą, dlatego niezwłocznie zabieram się za lekturę. A Wam moi drodzy, szczerze polecam tę nietuzinkową lekturę, zasługuje bowiem ona na uznanie.


Tytuł: Cień burzowych chmur
Seria: Spacer Aleją Róż (tom 1)
Autor: Edyta Świętek
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 14 lutego 2017
Liczba stron: 352
Gatunek: Literatura obyczajowa (z historią w tle)
Moja ocena: 6/6




Za egzemplarz powieści dziękuję Wydawnictwu Replika.

5 komentarzy:

  1. Serdecznie dziękuję za piękną recenzję!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeżeli tak niezwykłe jest wprowadzenie do cyklu, do chociaż jeszcze nie czytałam, już nie mogę się doczekać pozostałych ;) Uwielbiam powieści z historią w tle, najczęściej są to dość głębokie i bogate w emocje książki, dodatkowo uprzyjemniają czytelnikowi chwile historią i opisami np. miast. Zapadam się bez reszty w opisach starówek, kamienic, itd.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie lubiłam historii jako przedmiotu w szkole. Za to książki o tej tematyce wydają się często bardziej "zjadliwe". Tematyka okołowojenna bardzo mnie intryguje, zatem może kiedyś uda mi się przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta przygoda czytelnicza jeszcze przede mną, świetnie, że książka wywołuje tak pozytywne wrażenia. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń