"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

niedziela, 9 kwietnia 2017

[RECENZJA]: „Obsesja” Jennifer L. Armentrout.

 

Serena, główna bohaterka powieści, jest świadkiem zdarzeń, których normalny człowiek nie powinien nigdy zobaczyć. Przez to znajduje się na pierwszym miejscu na liście do „odstrzału”. Ministerstwo Obrony przydziela jej ochroniarza, Huntera, który jest bardziej zmuszony do wykonania tego zadania, bo dla niego jeden człowiek mniej na Ziemi nie robi różnicy. Nieziemsko przystojny, bezgranicznie arogancki i jak nikt inny działa na zmysły Sereny. Tych dwoje w połączeniu ze sobą tworzy mieszankę wybuchową. Co rusz skaczą sobie do gardeł, ale równie mocno na siebie oddziałują, bo jak od dawien dawna wiadomo – przeciwieństwa lubią się przyciągać.


Z szuflady w biurku odezwała się moja komórka. (…) zobaczyłem numer Deksa.
Co jest? – powiedziałem kładąc nogi na biurku.
Nic takiego – usłyszałem odpowiedź. – Liz i ja byliśmy kilka minut temu w głównym budynku.
Ta informacja zmieniła moje życie, dzięki.
I zastanawiam się, czy czego nie zgubiłeś. Może coś, co ma jakieś metr sześćdziesiąt pięć i ładne blond włosy. (…) W każdym razie, tak się zastanawiałem…
Nogi opadły mi na podłogę.
O cholera.
Usłyszałem w słuchawce głęboki śmiech.
(…) Lepiej się pośpiesz, zanim ktoś ją zobaczy. A tak w ogóle, to jesteś do dupy, jeśli chodzi o niańczenie ludzi.
Odpieprz się. (…) Dzięki, stary.
zawsze do usług.
Ja pierdole, uduszę ją. Albo uduszę, a potem zamknę w jej pokoju. Chociaż nie. Po namyśle muszę stwierdzić, że nie ma sensu jej dusić. Zamknę ją w pokoju i przywiążę do łóżka” str. 108

W Obsesji dostajemy opowieść, którą można zaliczyć do serii Lux, jednak jest to zupełnie oddzielna historia z nowymi postaciami, w której jedno pozostaje bez zmian, są Luksjanie i Arumianie, a walka między tymi gatunkami nadal trwa. Z tym że w tym przypadku role się odwracają, bo to Luksjanie są ci „źli”, a Hunter – Arumianin, chociaż nie chciał, to stał się tym „dobrym” bohaterem.

Co prawda w niektórych momentach pojawiają się postaci drugoplanowe z poprzednich książek autorki, tak by nawiązać, że ta powieść, mimo iż odgórnie nie jest przypisana do serii Lux w jakimś stopniu się z nią łączy – jest swego rodzaju dodatkiem do cyklu. Toteż moim zdaniem czytelnicy nie powinni sięgać po Obsesję, zanim nie zapoznają się z Luxem, a dlaczego? Otóż jest kilka wtrąceń, które łączą się z poprzednimi książkami i osoba, która wcześniej nie czytała historii Katy i Deamona nie będzie wiedziała, o co tak naprawdę chodzi w tej powieści, ale przede wszystkim może stracić element zaskoczenia, a tym samym może to powodować niezadowolenie z calutkiego cyklu Lux – a tego przecież nie chcemy.

Seria Lux kierowana jest do młodszego odbiorcy (ale nie tylko!), natomiast Obsesja zdecydowanie adresowana jest do starszego czytelnika. Jest mocniejsza, więcej tutaj brutalności, a jeszcze więcej pożądania i miłosnych uniesień, które działają na wyobraźnię czytelnika, przy czym nie są to subtelne igraszki w łóżku, a sceny, przy których niejednokrotnie się rumieniłam.

Mnie osobiście książka przypadła do gustu (jak również inne powieści autorki), wywołała uśmiech na twarzy, ale też szybsze bicie serca. Powieść czyta się sama, dosłownie, nie zauważyłam, a już dotarłam do ostatnich stron. Jennifer L. Armentrout z niezwykłą lekkością opowiada historie, której motywem przewodnim jest miłość oraz ciągłe przekomarzania się bohaterów, co bardzo trafia w mój gust czytelniczy. Obsesję polecam przede wszystkim fanom serii Lux.


Tytuł: Obsesja
Autor: Jennifer L. Armentrout
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 17 lutego 2016
Liczba stron: 400
Gatunek: Fantastyka, romans paranormalny
Moja ocena: 5.5/6


Za egzemplarz powieści dziękuję Księgarni Matras.

Książkę w dobrej cenie znajdziecie: tutaj.

8 komentarzy:

  1. Aż tyle jest książek z tej serii?! O.o
    Nawet nie wiedziałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam całą serię Lux (oprócz teraz dość świeżego Oblivion) oraz Obsesję. Po czym stwierdziłam, że seria Lux jest do niczego (jak dla mnie) i umieściłam ją na liście najgorszych przeczytanych książek w 2016 roku... Co wiele mówi na temat mojego zdania o serii, ale Obsesja to co innego, ta książka bardzo mi się spodobała *.*

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    Szelest Stron

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam książki tej autorki. ;) Ostatnio w końcu skompletowałam sobie serię Lux i w lato zrobię sobie czytelniczy maraton z Armentrout. <3 Ten tytuł też mam w planach.

    OdpowiedzUsuń
  4. To prawda, samo się czyta! Bardzo mile wspominam tę serię, jak i inną tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Seria godna podziwu, ale i przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Planuję sięgnąć po inną książkę autorki, więc jeśli jej styl przypadnie mi do gustu, to może skuszę się i na tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Trochę kusi, ale nie czuję specjalnej mięty do tej serii. Twoja recenzja jest zachęcająca, i nie twierdzę, że nigdy się nie skuszę. Może chociaż z pierwszym tomem spróbuję, żeby sprawdzić czy to dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak jak, Lux mi się podobało, tak"Obsesja" już nie. Z jednej strony faktycznie były nawiązania do Lux i było ich za dużo, żeby czytać jako pierwszą. Z drugiej za dużo tłumaczenia i powtarzania oczywistości w konstrukcji świata i wydarzeń, by czytać na końcu. No i straszna schematyczność. W Lux Armentrout potrafiła zaskoczyć i wzbudzić emocje, tu tego nie potrafiłam znaleźć.

    OdpowiedzUsuń