"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

wtorek, 25 kwietnia 2017

[RECENZJA PREMIEROWA]: „Wszystkie moje zmartwychwstania” Iwona Żytkowiak.


Niemożliwe (...) byś w ciągu krótkiego czasu umarła trzy razy”. Str. 330


Rodzina jest najważniejszą wartością w życiu człowieka, a przynajmniej tak powinno być. W rodzinie powinno się znosić swoje humory, tolerować dziwactwa, rozmawiać i się szanować, ale przede wszystkim się kochać. Czasami zdarza się, że w rodzinie nie czuć miłości, czułości ani zrozumienia, każdy z domowników chodzi własnymi ścieżkami, nie rozmawiają, lecz kłócą się, nie dostrzegają problemów, które się pojawiają, a może dostrzegają, lecz bagatelizują je? Podobnie jest w najnowszej książce Iwony Żytwkowiak, która pokazała, jak z pozoru szczęśliwa rodzina, może mieć problemy i zamiast żyć ze sobą, żyją obok.

Główna bohaterka Magda nie miała beztroskiego życia. W dzieciństwie tuż po rozwodzie rodziców czuła się samotna i opuszczona. N nie miała własnego miejsca, ciągle żyła chwilą obecną. Dzisiaj u matki jutro u ojca. Jako dziecku było jej po prostu źle. Czuła ogromną potrzebę zadomowienia się, posiadania własnego pokoju, biurka. Nie było jej to dane. Przez większość życia była sama i zdana wyłącznie na siebie.
W dorosłym życiu również nie miała łatwo. Pierwszy mąż Adam żywił do niej iście toksyczną miłość. Pełną chorej zazdrości, obwiniania oraz przemocy. Magda postanowiła to skończyć. Spakowała się i odeszła.
Później bez większej nadziei na ustatkowanie się, wiodła jako takie życie, aż w końcu poznała drugiego męża Aleksandra. Kiedy na świecie pojawiła się córka, to Magda w pełni oddała się macierzyństwu, przy tym wycofując się z dotychczasowego rytmu. Jednak z czasem córka dorosła, stała się skryta, matka zaczęła jej poświęcać coraz mniej czasu, aż zupełnie zepchnęła ją na dalszy plan. Nie dostrzegła momentu, w którym zaczęła brać narkotyki, a kiedy wyszło to na jaw, okazało się, że jest w pełni uzależniona.

Walcz o miłość, dziecko”. Str. 34

Miałam możliwość poznać bliżej twórczość autorki dzięki książce Tonia. Przyznam, że zrobiła ona na mnie duże wrażenie. Sięgając po Wszystkie moje zmartwychwstania podejrzewałam, że nie będzie to lekka historia, którą przeczytam w jeden wieczór. I tak też było. Książce należy poświęcić więcej czasu, bo nie da się jej szybko czytać. Zmusza czytelnika, aby się na chwilę zatrzymał i zastanowił nad tym, co się przeczytało. Pomyśleć o tym, co w życiu powinno się stawiać na pierwszym miejscu oraz przeanalizować temat tego, jak ważnym i częstym problemem jest zażywanie narkotyków wśród młodzieży.

To książka przede wszystkim o trudnych relacjach miedzy: matką – dorastającą córką – ojcem oraz między żoną i mężem. To też historia: kobiety, która przez całe życie szuka miłości; córki, która pragnie być zauważoną przez rodziców; związku, do którego wkradła się rutyna, obojętność i chłód; mężczyzny, który nie ujawnia żadnych emocji.

Troje ludzi w jednym domu. Każde z nas miało swoją nazwę – rolę wyznaczoną przez odwieczne prawa – matka, ojciec, córka. Mąż i żona. Co z tego wynikło dla nas?” str. 283

Matka, robiąc wszystko pod dyktando męża, żyła z dnia na dzień – obok męża i córki, ale nie z nimi. Zapomniała jak czerpać radość, jak kochać drugą osobę. Stała się obojętna, i nijaka jak biała kartka papieru.

„– Powiedz, jak mogłaś tyle czasu nie zauważyć, że coś się dzieje? Mamy jedno dziecko! Jaka z ciebie matka?! (…) – Całe życie jesteś niezadowolona! Cokolwiek byśmy nie zrobili – ja, Marta – ty tylko sarkasz, a w najlepszym razie milczysz. Całe życie pielęgnujesz w sobie wszystkie nieszczęścia! – ciągnął dalej. I jakby naraz rozwiązał się worek ze słowami, wyciągał z niego, co popadło. Ciskał oskarżenia, oskarżał mnie o wszystko, co zrobiłaś, mówiłaś. Wyciągał epizody – przeszłe, zapomniane, banalne. Żadne. (…) – Wszystko źle! – krzyczał. – Dziecko, źle! Praca, źle! Wczasy, zakupy! Wszystko źle! – Rzucał we mnie garściami mojej przeszłości, z której nie udało mu się mnie wyrwać. Histerycznie. Niemęsko. – A ja jak ten głupi! I teraz mam! – Jego głos wypełniał cały dom. – Gówno mam! Przez ciebie!” str. 277

Córka za pośrednictwem narkotyków, wulgaryzmów, sarkazmu, czy nienawiści kierowanej w stronę rodziców, chciała zwrócić na siebie ich uwagę jakże cenną dla tak młodego człowieka. Bo zdawała sobie sprawę, że może mieć wszystko, o co poprosi, a ona chciała tylko miłości rodzicielskiej, odrobiny ciepła, zrozumienia. Ogromnie jej współczułam.

Było mi ciebie żal. Cierpiałaś samotnie, nie dopuszczając nikogo do siebie. Jak ja. Nie nauczyłam cię pokazywania siebie. Ani szczęścia, ani nieszczęścia. Wszystko schowane, zaryglowane w środku… Być może mogłam ustrzec ciebie przede mną, ale teraz już jesteś za dorosła. Ulepiłam cię na obraz i podobieństwo swoje.” str. 326

O czym warto wspomnieć? O tym, że książka nie należy do ciepłych i tryskających humorem, bo to powieść, w której przebija się ogrom smutku i dopiero na samym końcu czuć nadzieję na lepsze jutro dla bohaterów. Warto również zwrócić uwagę na ciekawy, acz mało spotykany sposób narracji. Bowiem główna bohaterka przez wszystkie karty powieści zwraca się nie do nas czytelników, a do swojej córki. Troszkę tak jakby chciała się wytłumaczyć ze swojego zachowania. Jakby chciała przedstawić, jak ona czuła się w danej chwili. Jak ona to wszystko widziała, będąc z boku. Przyznam, że to bardzo ciekawy zabiega.

Nauczyłam się żyć bez szaleństwa i emocji. Takie klasyczne „odtąd – dotąd”, wszystko w ramach, w normie. Tak więc, kiedy ramy przestały się trzymać, pogubiłam się, już nie umiałam żyć.” str. 228

Pani Żytkowiak znana jest z tego, że w swoich książkach porusza ciężkie tematy. Jej powieści są mocno psychologiczne, niezwykle refleksyjne, bohaterowie posiadają bogate wnętrze, natomiast fabuła jest ciekawa, zarazem niezwykle prawdziwa. Nie są to banalne historie o niczym, to książki o CZYMŚ ważnym, zwracają uwagę na dany problem, który dotyka ludzi tuż obok. Tak było i tym razem. Szczerze polecam.


Tytuł: Wszystkie moje zmartwychwstania
Autor: Iwona Żytkowiak
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 25 kwietnia 2017
Liczba stron: 336
Gatunek: Literatura współczesna
Moja ocena: 5.5/6



Za możliwość przeczytania książki przedpremierowo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Replika.

2 komentarze:

  1. Może być interesujące :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię książki wywołujące emocje i zmuszające do myślenia, nie przeszkadza mi, że trzeba je czytać na raty. Twoja recenzja brzmi ciekawie, możliwe, że przeczyta tę książkę.

    OdpowiedzUsuń