"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

środa, 19 kwietnia 2017

[WYNIKI] z „Ironia losu” Katarzyny Misiołek.





Moi Drodzy, przyszedł czas na wyniki konkursu <klik> z książką Katarzyny Misiołek „Ironia losu”.

Postanowiłam, że tym razem książka trafi w ręce Recenzje emocjami pisane (Izunia Raszka), za odpowiedź:

„Pewnej nocy kobieta rozsiadła się wygodnie w fotelu i zaczęła opowiadać swojej siedmioletniej córeczce tulącej pluszowego misia bajkę na dobranoc:
„Gdzieś daleko, na skraju pewnego lasu, tuż przy strumyku, mieszkają urocze stworzonka.
To Puchaki, maleńkie, beżowe, o puchatym futerku, istotki. Ich oczy przypominają oczy małego kotka. Mają długie, sterczące, spiczaste jak u rysia uszy, krótkie łapki i bardzo długi, kręcony jak u świnki ogonek.
Mieszkają w niewielkiej wiosce, która liczy piętnaście domków. Są nimi piękne kwiaty przypominające tulipany o różnych kolorach, od złotego, poprzez pomarańczowy, na fioletowym kończąc. Osada ze wszystkich stron otoczona jest krzakami róż. Nie byle jakich, bo rzadkich, błękitnych.
Tu wszyscy są sobie równi. Nie ma lepszych, gorszych. Ich najważniejszymi wartościami są: zgoda, szacunek, przyjaźń i wzajemna pomoc.
Pewnego, pięknego i słonecznego dnia na świecie pojawił się nowy członek rodziny Puchaków Lulu i Hubka. Było to o tyle szczególne wydarzenie, że Anaja była cała biała jak śnieg. Zmartwiło to wszystkich mieszkańców wioski. Nikt nie potrafił powiedzieć, dlaczego maluch tak bardzo się wyróżnia.
Czas mijał, Anaja rosła, była wesołym, ciekawym świata dzieckiem. Była jednak bardzo niegrzeczna. Lubiła rozrabiać, psocić i robić kawały innym. Bardzo to martwiło jej rodziców. Kochali ją najbardziej na świecie, chcieli dla niej jak najlepiej. Byli jednocześnie bardzo smutni, bo nie potrafili jej wytłumaczyć, że swoim zachowaniem krzywdzi innych.
Któregoś wieczoru kilkuletnia Anaja obserwowała niebo, zobaczyła spadającą gwiazdę. Nie wiedziała czym ona jest, jednak dzięki niej wpadła na pewien, jej zdaniem genialny, pomysł. Pobiegła do domu po nóż. Wybiegła i zaczęła przeraźliwie krzyczeć.
- Ratunku, ratunku! Pomocy, straszny potwór atakuje, ukradłam mu nóż! - niosło się echem po wiosce. Wystraszyła nie na żarty wszystkich, bez wyjątku, zwłaszcza swoich rodziców. Sama miała z tego niezły ubaw.
Kiedy prawda wyszła na jaw, wszyscy byli na Anaję bardzo źli, nikt się do niej nie odezwał. Z kolei jej rodzice załamali się już do końca.
Gdy tylko Anaja położyła się wreszcie spać, Hubek zebrał wszystkich w centrum wioski. Po długiej debacie uzgodnili, że muszą, wbrew swoim przekonaniom i wartościom, pokazać Anaji, że musi się zmienić, bo jej zachowanie wyrządza wszystkim coraz więcej szkód.
Puchaki postanowiły schować się w lesie i zostawić Anaję za kilka godzin samą. Jak najciszej potrafili opuścili ukochaną wioskę chwilę przed świtem.
Kiedy Anaja otworzyła oczy, zdziwiła się, że dookoła jest tak cicho. Zawsze z rana wiosce towarzyszył wesoły gwar śmiechów i rozmów. Jednak nie dzisiaj. Zaczęła wołać rodziców. Za każdym razem odpowiadało jej tylko echo. W miarę jak mijały godziny, poszukiwania nic nie dawały, a dzień zaczynał się kończyć, w małym stworzonku zaczęła budzić się panika i strach. Co ona teraz zrobi? Jak sobie da radę sama? Kto ją obroni jeśli jakiś potwór faktycznie zaatakuje jej ukochaną osadę?
W końcu zrobiło się całkiem ciemno, dzień ustąpił miejsca nocy. Anaja skuliła się w kłębek w swoim domku, zaczęła płakać i prosić by choć jej rodzice wrócili. Obiecywała na głos, że jeśli oni wrócą, ona już zawsze będzie grzeczna i nie będzie robiła nikomu brzydkich kawałów.
Po chwili, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki usłyszała tak dobrze znany głos mamy:
- Nie płacz dziecko, jesteśmy tu… Anaja od razu przytuliła się do mamy ciągle płacząc.
Nie tylko Lulu wróciła, nagle obok Anaji pojawili się wszyscy mieszkańcy wioski. Anaja gorąco ich przeprosiła i obiecała poprawę. Od tamtego dnia była już całkiem innym stworzonkiem. Z biegiem lat nawet jej futerko stało się beżowe.
Nie czyń drugiemu, co tobie nie miłe. „


Serdecznie gratuluję! W wiadomości prywatnej proszę o adres z dopiskiem „Ironia losuKatarzyny Misiołek. Przypominam, że na dane do wysyłki czekam 3 dni, później wybiorę inną osobę.

Pozostałym uczestnikom ogromnie dziękuję za udział w konkursie. A Wydawnictwu MUZA SA dziękuję za przeznaczenie książki na konkurs.


Przy okazji zapraszam wszystkich na rozdanie na Instagramie <klik> :)

Pozdrawiam ciepło,
Klaudia S.
Nowe Horyzonty


2 komentarze: