"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

czwartek, 11 maja 2017

[RECENZJA]: „Banda. Ryder i Eileen” Karolina Sudoł.



Niedawno do sklepów trafiła debiutancka powieść Karoliny Sudoł Banda. Ryder i Eileen. Zapewne niektórzy z was zauważyli, że nierzadko sięgam po debiuty literackie. Często też przymykam oko na pewne niedociągnięcia, chociaż niektórzy tego nie popierają, bo twierdzą, że jeśli, koś już jest skłonny wydać książkę, to powinna ona być dopracowana. Moim zdaniem każdemu należy się szansa. Bo jak mawiają: nie od razu Rzym zbudowano, podobnie jest w przypadku debiutów. Jedni autorzy piszą latami do szuflady, później analizują i poprawiają swoje maszynopisy, a inni idą na żywioł – napiszą i jakimś cudem wydadzą. Uważam, że różnie to bywa, czasami debiut jest przeciętny, ale autor weźmie do siebie krytykę i poprawi swój warsztat na tyle, że sięgając po kolejną jego powieść, jest się zwyczajnie pozytywnie zaskoczonym. Moim zdaniem książka Karoliny Sudoł nie jest literaturą wysokich lotów, lecz dobrym, niezobowiązującym czytadłem, z którym można spędzić kilka miłych chwil.

Ryder kiedyś miał normalną pracę, dom i narzeczoną, aż pewnego dnia poznał Xanda. Wspólnie ze swoimi przyjaciółmi mającymi niemałe fundusze i umiejętności, założyli Bandę. Mężczyźni chronią ludzi, ale też istoty nadprzyrodzone, nie wypowiadają się po żadnej stronie, karzą winnych. Po tym, jak znaleziono zwłoki kilku nadnaturalnych, Banda szuka odpowiedzialnych za to zjawisk. W międzyczasie mężczyzna spotyka zjawiskową istotę – syrenę, którą jest oczarowany. Jednak zdaje sobie sprawę, że póki nie zamkną sprawy z porwaniami, dziewczyna jest w niebezpieczeństwie. Chcąc ją chronić, musi za wszelką cenę znaleźć porywaczy i zabójców.


Moim życiem były misje, moją rodziną kumple z ekipy, a narzeczoną ulubiona spluwa.”. str. 8

Ryder i Eileen to pierwsza część cyklu pt. Banda. Książka zabiera czytelnika do miejsca, w którym łączą się dwa światy: rzeczywisty i fantastyczny, gdzie ludzie mogą okazać się potworami, a istoty nadnaturalne bardziej ludzkie, niż się wydaje. Przyznam szczerze, że spodziewałam się bardziej emocjonującej i trzymającej w napięciu lektury z wartką i dynamiczną akcją oraz buchającym z każdej kartki testosteronem. Ostatecznie rzeczywistość wypadła zupełnie inaczej. Co prawda w pewnym momencie moje serce nieco przyspieszyło, jednak było to pod sam koniec, który ostatecznie nieco mnie rozczarował.

Wątek miłosny pomiędzy Ryderem a Eileen – syreną, z jednej strony jest czymś nowym w literaturze, niemniej opartym na znanych i sądzę, że lubianych schematach: jest tak idealny, piękny i słodki, że aż nierealny. Żałuję, że przebił się na pierwsze miejsce, a Banda i jej zmagania ze złem zostali zepchnięci na dalszy plan. Mało wiemy o tytułowej Bandzie, o ich działalności, o tym, kim są poszczególne postaci, czy choćby to, jak się poznali. Słabo jest też rozwinięty wątek sensacyjno-kryminalny. Tło, powiedziałabym, że jest do granic możliwości uproszczone i minimalistycznie opisane. Niewiele wiemy o okolicach, czy samym mieście, w którym toczy się fabuła.

Nie działamy po żadnej stronie. Zresztą żadna nie istnieje. To nie tak, że my to ta dobra, a wy ta zła. Chodzi o sprawiedliwość, żadnych podziałów”. Str. 76

Uważam, że bohaterowie zostali średnio nakreśleni. Mimo że powinna to być książka o grupie dorosłych facetów stojących na straży sprawiedliwości, przynajmniej takie odnoszę wrażenie, w rzeczywistości tak nie jest. Ponieważ fabuła toczy się wokół Rydera i Eileen i ich kwitnącej miłości. Pozostali bohaterowie są jakby wciśnięci na przymus, aby wypełnić jakieś luki fabularne. Ich zachowanie czasami jest mało realistyczne do danej sytuacji. Łączy ich to, że wszyscy są zbyt doskonali, by być prawdziwi. Moim zdaniem najlepiej wykreowaną postacią jest Eileen, która wzbudziła moją sympatię. Przez to, że nigdy wcześniej nie wychodziła na ląd, wszystko, co ją otacza, jest dla niej zupełną nowością. Z kartek powieści tryska jej dobroć, nieświadomość w pewnych sprawach oraz zadowolenie z wszystkiego, co ją spotyka.

Zważywszy na to, że to debiut, uważam, że książka wcale nie jest zła, aczkolwiek mogłaby być bardziej dopracowana. Atutem jest tutaj lekki styl autorki, dzięki czemu lekturę czyta się bardzo szybko, nie wymaga również myślenia i analizowania poszczególnych faktów. Dodatkowo często na mojej twarzy pojawiał się uśmiech. Wspomnę na koniec, że historia Rydera i Eileen została domknięta, także sądzę, że w kolejnych tomach bliżej poznamy innych członków Bandy. Powiem tak, jeżeli podobnie, jak ja, nastawiacie się na powieść z dobrze rozwiniętym wątkiem sensacyjnym, możecie się rozczarować, jeśli natomiast oczekujecie romans paranormalny, to ta książka jest dla Was idealna.


Tytuł: Banda. Ryder i Eileen
Seria: Banda (tom 1)
Autor: Karolina Sudoł
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 17 lutego 2017
Liczba stron: 210
Gatunek: Fantastyka
Moja ocena: 3.5/6



Za egzemplarz powieści dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

2 komentarze:

  1. Nie słyszałam o tej pozycji i sama nie wiem czy jest to historia, która mnie zainteresuje. Chyba jednak po nią nie sięgnę ;)
    PS. dołączyłam do grona obserwatorów!
    PS2. zapraszam również do mnie: aga-zaczytana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Czemu wszędzie ale to wszędzie musza upchnąć wątek miłosny, już niedługo nawet w horrorach spotkamy sie ze złamanym sercem. Nie mam ochoty na paranormalny romans wiec napewno po te pozycje nie sięgnę. Dopiero dziś zawitałam na Twój blog i pozwól ze sie rozgoszcze- fajnie tu :) zapraszam rownież do mnie- mało romansów choć ciężko sie odciąć całkowicie
    Pozdrawiam

    Czytankanadobranoc.blogspot.ie

    OdpowiedzUsuń