"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

niedziela, 2 lipca 2017

[RECENZJA PATRONACKA]: „Friendzone” Sandra Nowaczyk.


Zawsze miałam dobre zdanie na temat przyjaźni damsko-męskiej. Uważam, iż czasami warto, jest porozmawiać, czy choćby wypłakać się lub przytulić w męskie ramię. Czasami najlepsza przyjaciółka nie wesprze tak, jak facet. Wiem, że zdania na ten temat są podzielone, niemniej wydaje mi się, że przyjaźń damsko-męska ma możliwość przetrwać, wystarczy ją pielęgnować, jak każdą inną.

Tatum i Griffin przyjaźnią się ze sobą od dzieciństwa, są dla siebie jak brat i siostra. Wiedzą, że mogą na sobie polegać, toteż zawsze wspierają się w najgorszych momentach życia. Każdy z bliskiego otoczenia przyzwyczaił się, że są oni niemal nierozłączni. Mimo że każde z nich tkwi w osobnym związku, to zawsze znajdują czas na wspólne spotkania. Wszystko układa się między nimi w samych superlatywach do czasu balu maskowego, na którym pod przykryciem masek dochodzi do ich pierwszego pocałunku. Kiedy odkrywają, kto się kryje za zasłoną, wszystko zaczyna się komplikować i z każdym dniem jest coraz gorzej.


„ – Przyjaciele? (…) – Bez względu na wszystko”. Str. 123

Sandra Nowaczyk jest bardzo młodą osobą, aczkolwiek pisze bardzo sprawnie, kładąc przy tym nacisk na mocne i bardzo dobrze zobrazowane emocje. Z wprawą porusza się w świecie młodych ludzi i dokładnie analizuje to, co siedzi w głowach nastolatków, którzy stoją u progu dojrzałości. Dotyka takich tematów, jak siła przyjaźni, miłość, ale również porusza kwestię depresji, pokazuje młodzieńcze wzloty i upadki, oraz to, co czuje dziecko, które wychowywane jest przez jednego rodzica. Umiejętnie równoważy powagę i radość, bo pomimo chwil szczęśliwych pokazuje też smutek i ból.

Kolejną zaletą książki jest bardzo dobra kreacja głównych bohaterów. Autorka od początku oddaje głos Tatum i Griffinowi pozwalając im na samodzielne zrelacjonowanie wydarzeń. Mimo że nie uniknęli błędów, to potrafili wyciągnąć z nich wnioski. Jako czytelnicy dostrzegamy zmiany, jakie w nich stopniowo zachodzą. Griffin jest typowym nastolatkiem, który ma dziewczynę, gra w drużynie koszykarskiej i lubi imprezy, jednak zna umiar i wszystko robi w granicach zdrowego rozsądku. Tatum jest młodszą córką, jej siostra wyjechała na studia i tam poznała swojego narzeczonego. Dziewczyna ma sarkastyczny dowcip i cięty język, ale ogółem jest dobrą dziewczyną i przyjaciółką.

Mówią, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Ale ja jestem gotowa wchodzić do niej raz za razem, brodzić po kostki w lodowatej wodzie. Tonąć w emocjach, wspomnieniach i pragnieniach. Igrać z ogniem i sprawdzać, jak długo mogłabym trzymać głowę pod wodą (...)”. Str. 141

Friendzone to książka, która daje do myślenia, wzbudza szereg emocji od wybuchów śmiechu, aż po łzy. Przyjemny styl i poruszane przez autorkę ciekawe tematy, dotykające sedna sprawy sprawiają, że książkę czyta się bardzo szybko i z dużym zainteresowaniem. To ciepła i lekka lektura wprost idealna na wakacje. Polecam wszystkim miłośnikom New Adult.

Rekomendacja
Uważam, że Sandra Nowaczyk jak nikt inny zasługuje na miano polskiej Estelle Maskame. W swojej debiutanckiej książce porusza wiele problemów, z którymi boryka się dzisiejsza młodzież. I
choć podąża utartą ścieżką, udało jej się dodać do książki coś nowego. Konstrukcja i płynne poprowadzenie fabuły oraz ciekawi bohaterowie sprawiają, że nie sposób się nudzić. Lektura była dla mnie miłą przygodą, która pozostawia po sobie pozytywne uczucia. Polecam!



Tytuł: Friendzone
Autor: Sandra Nowaczyk
Wydawnictwo: Feeria Young
Premiera: 5 lipca 2017
Liczba stron: 408
Gatunek: Literatura młodzieżowa
Moja ocena: 5/6




Dziękuję Wydawnictwu Feeria Young za udostępnienie powieści do recenzji przedpremierowej i możliwość objęcia książki patronatem medialnym bloga.




2 komentarze:

  1. Ja również wierzę w przyjaźń damsko-męską, która naprawdę ostatecznie nie musi się kończyć niczym więcej.. ;)
    W każdym razie książka brzmi zachecająco, ale szczerze powiedziawszy mam wrażenie, że już jestem chyba na takie lektury troszkę za stara.. :D

    Pozdrawiam
    http://swiatraven.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Skoro ta książka to na tyle dobry debiut, to postaram się ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń