"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

środa, 12 lipca 2017

[WYNIKI] „Mój pomysł na życie” Elżbieta Kosobucka.


Moi Drodzy, przyszedł czas na wyniki konkursu [klik] z książką „Mój pomysł na życie” Elżbiety Kosobuckiej.


Postanowiłam, że tym razem książka trafi w ręce pań: Asi Szach oraz Oli Szymbrowicz, za odpowiedzi:

Asia Szach:

Dlaczego chciałabym przeczytać tę książkę? Po prostu do pewnego momentu sama nie miałam pomysłu na siebie i na swoje życie. Po przeczytaniu recenzji wiem, że bohaterka książki wiedziała co chce robić w życiu i dążyła do spełnienia swoich marzeń. Z recenzji wiem też, że życie pokrzyżowało jej te plany. Jednak dla mnie istotne jest to jak doszła to tej pewności siebie, jak się motywowała do działania.
Natomiast jeśli chodzi o drugą część pytania, to ciężko jest mi na nie odpowiedzieć, ponieważ ja nie zwracam uwagi na to czy ktoś jest debiutantem, czy np. jest to któraś z kolei książka autora. Najczęściej kupuję książki w ciemno, często kieruję się intuicją, duże znaczenie ma okładka, czytam "blurb" i jeśli mi się spodoba to kupuję. Dopiero po fakcie, szukając kolejnych książek danego autora dowiaduję się, że niestety nie ma innych, bo był to debiut. Na razie nie zawiodłam się na mojej intuicji i wszystkie debiuty miały w sobie to coś. Może pewnego rodzaju świeżość, może łamanie schematów.

Ola Szymbrowicz:

Głównym i jednocześnie najsilniejszym argumentem sprawiającym, że dopisałam ten tytuł do mojej listy "must have" jest przede wszystkim Pani recenzja! Broń Boże nie próbuje się tutaj przypodobać! Najzwyczajniej w świecie "wkreciła" mnie ta historia i bardzo, ale to bardzo pragnę mieć możliwość jej przeczytania... Zaintrygował mnie fragment o zmianie nastawienia do książki i nastroju z uśmiechu na łzy...
Z doświadczenia wiem, że będę zachwycona, i choć mam świadomość, że może to dziwne zabrzmi, ale każda książka, która zawiera w sobie jakiś tragizm, smutek, cierpienie, tęsknotę - właśnie te trudne sytuacje, emocje, zostaje mi w pamięci na dłuuugo, długo. Tym bardziej mnie więc do niej ciągnie...
Poza tym tytuł ma interesujący, okładka rzuca się w oko, polska autorka jest więc dopełnieniem tego pragnienia. Jesli o mnie chodzi czytam właściwie tylko książki rodaków. Rzadko zdarza się, że sięgam po obcą literaturę (chyba, że przyjaciółka poleca).
Jeśli chodzi natomist o debiuty, to mogę powiedzieć tylko tyle, że jeszcze nigdy się nie zawiodłam. Nie są oklepane, przewidywalne... Lubię je za to, że mogę polecać znajomym, tłumaczyć, że to debiut, po który warto sięgnąć. Nie zapomnę debiutu Diane Rose i jej "Carpe diem", które dzięki Bożej opatrzności udało mi się u Pani tu wygrać (i nie przegapić wygranej!?). Ta książka od tamtego momentu jest moim numerem 1 i myślę, że szybko z tego zaszczytnego miejsca nie zniknie. Fenomen!? I jednocześnie najlepszy przykład na to, że debiuty są dla mnie naprawdę wartościowe, żeby nie powiedzieć wręcz pożądane...



Serdecznie gratuluję! W wiadomości prywatnej proszę o adres z dopiskiem „Mój pomysł na życie” E. Kosobucka – wygrana na blogu. Przypominam, że na dane do wysyłki czekam 3 dni, później wybiorę inną osobę.

Pozostałym uczestnikom ogromnie dziękuję za udział w konkursie. Natomiast Wydawnictwu Videograf SA, dziękuję za przeznaczenie książki na konkurs.



Pozdrawiam ciepło,
Klaudia S.
Nowe Horyzonty


5 komentarzy: