"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

czwartek, 12 października 2017

„Lustereczko, powiedz przecie” Aleksandra Rogozińskiego – kulisy powstania powieści.

Jak stanąłem przed „Lustereczkiem”?


Uważni Czytelnicy wiedzą, że na okładce pierwszego tomu przygód Róży Krull „Do trzech razy śmierć” pojawiła się informacja, że w przygotowaniu jest już kontynuacja tej powieści zatytułowana „Zabójcza korekta”. Swoją drogą, podobna informacja widniała też na okładce mojej debiutanckiej powieści „Ukochany z piekła rodem” i też się nie sprawdziła. Obawiam się, że ostatecznie nie napiszę owej nieszczęsnej „Zabójczej korekty” nigdy w życiu. Co do niej siadam, to dostaję skrętu kiszek, bólu głowy, migotania przedsionków i innych niepokojących objawów medycznych, które powodują, że czym prędzej rzucam pisanie i lecę się leczyć. Po czym, żeby mnie szlag do reszty nie trafił, zaczynam tworzyć coś innego. Takim właśnie „czymś” było „Lustereczko” - książka inspirowana Instagramem, a konkretniej – zamieszczanymi tam fotografiami kandydatów na mistera Polski. Nie wiem, czemu Instagram upał się podsuwać mi do polubienia zdjęcia - na zmianę - nieznanych mi bliżej Rosjanek, wyglądających tak, jakby startowały w castingu do filmu erotycznego, oraz równie mi dalekich Polaków, spędzających czas głównie na siłowni i w gabinetach piękności. Tym niemniej tak właśnie było w czasie, kiedy szukałem inspiracji do książki. Rosjanki może kiedyś jeszcze wykorzystam literacko, a teraz wziąłem na tapetę przystojniaków, przeżywających tragedie w stylu „Wyskoczył mi pryszcz. Co mam zrobić? Ratujcie!” i oznaczających ów fakt hasztagami #dramat #tragedia #jakżyć. W „Lustereczku” przedstawiłem ich teoretycznie w krzywym zwierciadle, a praktycznie – nie bardzo musiałem się o to starać, bo ich zdjęcia czasem były zabawniejsze niż potem moja książka. Cóż, takie to czasy, które najlepiej podsumowuje zdanie, wygłoszone przez moją redakcyjną koleżankę: „Przepraszam, że się spóźniłam pół godziny, ale wpuściłam swojego starego do łazienki jako pierwszego i to był błąd! Siedział tam wieki i wypaprał mi cały krem!” Nic dodać, nic ująć. Przyjemnej lektury!


Fot. archiwum autora





Tekst:
Aleksander Rogozińskie
Fanpage:
Kronika Pisarza

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz