Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

niedziela, 22 października 2017

„Apteka marzeń” Natasza Socha – kulisy powstania powieści


Człowiek staje się dorosły nie wtedy, gdy ubrania robią się dla niego za ciasne, ale gdy wyrasta z własnego egoizmu.

Ola i Karolina poznają się w nietypowym miejscu, w nietypowej sytuacji. Dzieli je dziesięć lat różnicy, co w przypadku dziecka i nastolatki jest przepaścią. Znajdują jednak wspólny język i pokazują, że nawet w najgorszych okolicznościach można myśleć o innych. Ola istnieje naprawdę, postać Karoliny łączy w sobie doświadczenia wielu nastolatek, którym życie podstawiło nogę.

To opowieść o skrajnych emocjach, potędze matczynej miłości, sile, jaką daje rodzina. O wielkiej aptece z marzeniami, które można dostać bez recepty. I o bohaterach, którzy mierzą się z powracającym pytaniem: kto ukradł im zwyczajne życie?

„Apteka marzeń” powstała dzięki Dorocie Raczkiewicz, szefowej Drużyny Szpiku. To ona podsunęła mi tę historię i skontaktowała z rodzicami Oli.

Ola jest prawdziwą bohaterką, z krwi i kości. W wieku niecałych dwóch lat zachorowała na neuroblastomę, którą pokonała, mimo iż trzy razy miała wznowę, a lekarze nie dawali jej większych szans na przeżycie. Dziś ma piętnaście lat i jest przepiękną dziewczyną z włosami długimi do pasa. Chociaż już nie. Jakiś czas temu Ola ścięła swoje włosy i przekazała je dzieciom chorym na raka. Oddała to, co było jej największym skarbem, zwłaszcza po tylu latach „łysej głowy”. W przyszłości chce zostać położną środowiskową i zawsze być dla dzieci i przy dzieciach.

Druga bohaterka mojej książki, Karolina jest postacią wymyśloną, choć nie do końca. Jest ona zlepkiem wszystkich tych dobrych duchów, którym choroba nie przesłania całego świata, a staje się motywacją do walki o siebie i o innych. Moja przyjaciółka opowiedziała mi kiedyś o córce swoich znajomych, która mimo białaczki, próbowała spełniać marzenia innych dzieci. Nie jeździła wprawdzie po całej Polsce, ale i tak udało jej się uszczęśliwić niejednego szpitalnego malucha. Skontaktowałam się z nimi, a oni „pożyczyli” mi imię ich córki.

Książkę napisałam z puntu widzenia Magdy, mamy Oli, której siła i miłość stawiły czoła najgorszemu. Takich mam są tysiące. Naprawdę śpią na karimatach, naprawdę myją się w szpitalnych umywalkach. Walczą do końca. Magda udostępniła mi wszystkie badania, epikryzy i opisy choroby. Pokazała swój pamiętnik, zdjęcia, wycinki z gazet, kartki, które dostawała Ola podczas swojej choroby. Filmy, które nakręciła Drużyna Szpiku. Razem z mężem Aleksandrem opowiedzieli mi o strachu, bólu, łzach i tych najtrudniejszych kilku latach, kiedy razem walczyli o Olę.

„Apteka marzeń” nie jest książką o raku czy umieraniu, ale o sile, jaką ma w sobie każdy z nas. O walce z każdą kroplą chemii, utratą sił, włosów, siebie samego. To również książka o tym, abyśmy przestali się bać chorych ludzi. O tym, że choroba nie jest zaraźliwa, nie jest więc powodem do unikania takich osób. Weźmy ich do kina, na spacer, na wycieczkę. Pewien mądry lekarz powiedział mi kiedyś, że rak to nie zawsze wyrok. To po prostu zmiana statusu z „jestem zdrowy” na „staję do walki”. Warto też pamiętać, że chory i zdrowy człowiek szybko mogą zamienić się rolami. Nikt nie wyciągnął na loterii dożywotniego szczęścia, zdrowia i miłości. Czasem trzeba o to zawalczyć.


Fot: Najka Photography




Tekst:
Natasza Socha
Fanpage:
Grupa:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia