Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

środa, 4 października 2017

[RECENZJA]: „Najlepszy powód, by żyć” Augusta Docher.


Nie kocha się za to, czego brakuje, tylko za to, co jest”.


Jak mawiają: do trzech razy sztuka…
Czytałam debiut autorki: „Eperu” z gatunku fantastyki, powieść kierowana do młodszego czytelnika – moim zdaniem wypadła średnio. Następnie miałam możliwość zapoznania się z lekturą „Anatomii uległości”, to erotyk dedykowany starszemu gronu czytelników – wspominam ją dość dobrze. Tym razem miałam okazję przeczytać najnowszą powieść autorki: „Najlepszy powód, by żyć”, to powieść z nurtu New Adult dla młodszych czytelników, a o tym, jak wypadła w moim odczuciu dowiecie się z recenzji poniżej.

Dominika spotyka się z Bartkiem i ma najlepszą przyjaciółkę, której może się ze wszystkiego zwierzyć. Mimo że z mamą nie ma większego kontaktu, to z ojcem są ze sobą bardzo blisko. Wszystko w jej życiu układa się dobrze do dnia, w którym zostaje oblana benzyną i podpalona żywcem. Tego czynu, choć przypadkowo i niezamierzenie dokonuje ojciec, który od razu oddaje się w ręce policji. Od tego czasu Dominika musi walczyć o siebie, ale czy tak naprawdę ma powód, by żyć? Jej życie zmieniło się diametralnie, czuje się oszpecona i opuszczona przez wszystkich, a jedyna osoba, która w nią wierzy siedzi w więzieniu.

Nikt nie mówił, że będzie sprawiedliwie i po równo. Los różnie obdziela szczęściem”.

Zacznę może od tego, że w książce zdarzają się fragmenty, które moim zdaniem nie powinny się pojawić. Dajmy na to, jest jeden większy wątek opisujący przygodny seks w piwnicy (!). Szczerze, bardzo mnie ta część zniesmaczyła i zastanawiam się po co, to w ogóle było zamieszczone. I nadal nie mam pojęcia, co miało wnieść do całej historii. Epizod z palca wyssany, jakby miał za zadanie jedynie zapchać fabułę.

Emocje… Owszem jakieś emocje się pojawiły, niemniej liczyłam na więcej, w końcu autorka podjęła się opisania bardzo trudnego tematu, przepełnionego bólem psychicznym i fizycznym. To prawda, że współczułam Dominice losu, jaki zgotował jej własny ojciec, ale późniejsze użalanie się nad sobą tylko mnie drażniło. I co jeszcze? Nie poleciały mi żadne łzy, a byłam przygotowana na morze łez, w końcu ciężki temat i smutna historia, a tu nic (Sahara!), a musicie wiedzieć, że jestem bardzo emocjonalna i praktycznie przy każdej książce ryczę.

Tomasz to postać, która wydaje się najbardziej realna z wszystkich – młody, ambitny lekarz, wie, czego chce od życia i stopniowo dąży do osiągnięcia zamierzonego celu. Nad czym ubolewam to fakt, że tej postaci jest tutaj stanowczo za mało.

Z kolei Marcel to główny bohater męski, który nie wkracza do książki bezpośrednio po wprowadzeniu w fabułę, tylko dopiero z jakimś czasem. Moim zdaniem uczucie, które pojawiło się między Marcelem a Dominiką, w realnym życiu nie miałoby prawa bytu, wszystko dzieje się zbyt szybko, jak na mój gust nazbyt błyskawicznie. Czytelnik nie ma możliwości zobaczyć, jak ta miłość zaczyna się rozwijać powoli i w odpowiedni tempie – ona jest i już.

Wydarzenia ukazane są z perspektywy czasowej: „tu i teraz” oraz „przedtem” oraz poprowadzone w dwutorowej narracji: Dominika – Marcel. „Przedtem” opisuje chwilę sprzed wypadku oraz moment rekonwalescencji i pobyt w szpitalu. Autorka w tej książce serwuje dość przeciętny język, co mnie bardzo zdziwiło, bo wiem, że potrafi posługiwać się barwnym, plastycznym i bogatym słownictwem, co udowodniła w swoich poprzednich książkach. Młodzieżowy slang, który często w tym przypadku występuje, moim zdaniem wypadł mało naturalnie, wygląda to tak, jakby na siłę został wepchnięty do książki.

Po zewsząd płynących pochlebnych opiniach liczyłam na więcej, a dostałam poprawnie napisaną książkę z nurtu New Adlut, która nie wyróżnia się niczym na tle innych książek z gatunku, a takich na rynku wydawniczym jest wiele. Uważam, że potencjał tej książki został zmarnowany. Moim zdaniem zabrakło w niej emocji, które są fundamentalną częścią książki, bohaterowie i ich portrety psychologiczne mogły zostać lepiej dopracowane, a język mógł być barwniejszy. Książkę czyta się szybko i w zasadzie nic poza tym. No umówmy się, ta książka jest przeciętna i nic tego nie zmieni. Muszę jednak zaznaczyć, że jest to moja subiektywna opinia, dlatego, jeżeli macie ochotę, to sięgnijcie po Najlepszy powód, by żyć, wielu osobom przypadła do gustu – w mój najwidoczniej nie trafiła.



Tytuł: Najlepszy powód, by żyć
Autor: Augusta Docher
Wydawnictwo: OMGbooks 2017
Gatunek: Literatura młodzieżowa – New Adult





Recenzja napisana przy współpracy z Wydawnictwem OMGbooks (Znak Literanova).

4 komentarze:

  1. Dla mnie ta książka to niewykorzystany potencjał. Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, widzę, że mamy podobne zdanie. ;)

      Usuń
  2. Aż trudno mi uwierzyć, bo historia z oparzeniami oparta jest na faktach. Jak znajdę czas, sama zmierzę się z tą książką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia, mam nadzieję, że Ciebie ksiażka zadowoli. :)

      Usuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia