Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

poniedziałek, 15 stycznia 2018

[PRZECZYTAJ FRAGMENT] „Córka pedofila” Ewa Pirce



„Ktoś, kto kocha, nie niszczy. A ktoś, kto niszczy, nigdy nie kochał”.


28 października nakładem Wydawnictwa Wieża Czarnoksiężnika, ukazała się debiutancka powieść Ewy Pirce, „Córka pedofila”, którą osobiście szczerze polecam. Moją opinię znajdziecie tutaj: [RECENZJA]. Dzisiaj wspólnie z autorką przygotowałyśmy dla Was fragment książki, który, mam nadzieję, zachęci Was do lektury.




Pisarkę bliżej poznacie odwiedzając:

Stronę internetową:
Fanpage:
Grupę:
Kronikę pisarza:



Fragment powieści:
*
Pogoda co prawda się poprawiła, ale trawa wciąż była mokra. Zdjęłam buty i zanurzyłam stopy w wilgotnej, delikatnej trawie, napawając się jej dotykiem. Wyjęłam jabłko z plecaka, ugryzłam kawałek, siadając na ziemi. Zaczęłam przyglądać się spokojnej tafli wody. Dokąd zmierza moje życie? Każdy jest tu w jakimś celu, ale ja nie mogłam znaleźć sensu mojego istnienia… Położyłam się delikatnie, a wilgoć, którą przesiąkła moja bluzka, łagodziła obolałe plecy. Chłód ziemi jest przyjemny, a zapach kojący. Lubię zapach ziemi, lubię ziemię i czekam tylko, by okryła mnie sobą, pochłonęła, zabierając z tego miejsca i ukrywając pod swoim płaszczem, z daleka od ludzi.
Sięgnęłam do plecaka i wyjęłam mp3. Wsunęłam słuchawki do uszu i ustawiłam głośność na najwyższy poziom. Wcisnęłam „play”. Three Days Grace zaczęli grać i muzyka rozbrzmiała w moich uszach. Piosenka Pain sprawiła, że przez moje ciało przeszedł dreszcz. Muzyka to jedyna dobra rzecz na tym świecie. Jest wyzwalająca i pozwala oderwać się od rzeczywistości. Daje oddychać bez poczucia, że nie należy mi się powietrze, które wypełnia moje płuca, że nie powinnam korzystać z niego, bo po prostu na to nie zasługuję.
Poczułam ciepłe łzy, spływające po twarzy. Zamknęłam oczy i próbowałam skupić się na tekście piosenki, zatopić się w nim. Nie chciałam, aby czarne myśli przejęły panowanie nad moim umysłem. Nie chciałam pogrążyć się całkowicie w otchłani odrzucenia i samotności. Następny utwór i kolejna fala emocji przetaczająca się przez moje ciało. Głos Chestera nie zagłuszył skutecznie myśli, gdy próbowałam usilnie skupić się na jednym zdaniu: Leave out all the rest. Wybuchłam spazmatycznym płaczem, pozwalając sobie na żal, który wylewał się z moich oczu i wypełniał mnie kompletnie. Opłakiwałam samą siebie, opłakiwałam swoje życie, a także swoją śmierć. Bo czy będzie ktokolwiek, kto uroni choćby jedną łzę, stojąc nad moim grobem? Czy zauważą, że mnie nie ma? Obejdzie to kogoś? Zawsze byłam sama… I sama pozostanę. Czy w tym, czy w „wiecznym” życiu – będzie towarzyszyła mi nieustannie moja jedyna przyjaciółka samotność.


*
Poczułam delikatny dotyk na przedramieniu, otworzyłam oczy i zobaczyłam Jamesa. Siedział obok mnie i wpatrywał się w moje przedramię. Ciemne włosy wystawały mu spod czapki, założonej daszkiem do tyłu. Nie poruszyłam się, patrzyłam na niego i nie wiedziałam, co zrobić. Wyobraziłam sobie, jak źle muszę wyglądać, ale on zdawał się nie zwracać na to uwagi. Patrzył cały czas na moją pociętą i posiniaczoną dłoń. Wyciągnął rękę i delikatnie przesunął nią po moich ranach.
Westchnęłam, czując ciepło jego dłoni i ten subtelny, czuły dotyk. Pochylił się, wyciągnął jedną słuchawkę z mojego ucha i przystawił ją do swojego. Przymknął na chwilę oczy i cień długich rzęs padał mu na policzek. Wyglądał, jak ktoś całkowicie nie z tego świata. Był taki… idealny. Położył się obok mnie i zamknął oczy. Nie bardzo wiedziałam, jak zareagować, bo naruszył moją przestrzeń osobistą, ale nie czułam ani strachu, ani złości. Owszem, byłam zaskoczona, ale i spokojna. Po chwili zrelaksowałam się i spojrzałam w niebo. Poprzez muzykę mogłam podzielić się z nim moimi uczuciami. Kiedy My Immortal dobiegł końca, chwycił moją dłoń i splótł nasze palce. Nie zrobiłam nic. Po prostu leżałam, bałam się poruszyć, bo miałam wrażenie, że kiedy to zrobię, cała ta sytuacja okaże się snem. Stracę tę chwilę spokoju i zostanę ponownie sama.
– Dlaczego się ranisz? – Ciszę przerwał jego głos. Czułam, jak na mnie patrzy, ale nie miałam odwagi spojrzeć na niego.
– To rzecz, dzięki której wiem, że moje ciało należy do mnie. W ten sposób przekonuję siebie, że ja decyduję.
– To nie jest w porządku – odpowiedział po chwili. Odwrócił się do mnie całym ciałem i dotknął palcem mojego policzka, chwytając spływającą łzę.
– Co cię do tego popycha? Wzięłam głęboki wdech i podniosłam się szybko. Nie chciałam rozmawiać na ten temat, nie zamierzałam tego analizować, a już w szczególności nie z nim.
– Zaczekaj – powiedział, wstając. – Odwiozę cię do domu.
– Ale ja do niego nie wracam, więc daruj sobie uprzejmości.
– Więc dokąd idziesz?
– Skoro nie mogę być tutaj, pójdę dokądkolwiek.


***





Sięgniecie po książkę? ;)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia