Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

wtorek, 20 lutego 2018

[RECENZJA PATRONACKA] „Wilcze kobiety” Hanna Greń



Nie okazuj, że cię zraniono, że czujesz się upokorzona. Nie zdradź się z bólem, rozpaczą, a nawet rozbawieniem. Wtedy cię nie dosięgną”.


Wilki zniknęły tak nagle, jakby rozwiały się w powietrzu, i gdyby nie ślady łap, wyraźnie widoczne na gładkiej powierzchni śniegu, gotowa by uznać ich widok za halucynację.
Komisarz Daniel Laszczak i komisarz Roman Then pracują nad zdekonspirowaniem przestępczej grupy działającej w Bielsku-Białej. Jej szef czeka już w areszcie na rozprawę, jednak dowody, które policjanci zebrali przeciwko niemu, mogą się okazać niewystarczające. Tym bardziej teraz, kiedy jeden z ich głównych świadków został brutalnie zamordowany, a drugi – Una, była kochanka gangstera – zniknął. Co więcej, wszystkie ślady wskazują, że to właśnie Una zamieszana jest w morderstwo – miała motyw oraz okazję do zemsty, kto by z niej nie skorzystał? W dodatku w Wiśle policjanci trafiają na ciało kolejnej ofiary, która przed śmiercią była bestialsko torturowana. Czy zimna, ukrywająca emocje Una naprawdę jest aż tak bezwzględna, aby jeden po drugim pozbywać się tych, którzy jej zagrażają? [źródło]

Po czterdziestce dni dzielą się na bolące i niebolące. (…) A po pięćdziesiątce są same bolące”.

Wilcze kobiety to już czwarty tom cyklu W Trójkącie Beskidzkim, który moim skromnym zdaniem, wypadł najlepiej z wszystkich. Ma mocny i dopracowany w szczegóły wątek kryminalny oraz świetnie nakreślone postaci. Trzeba również zauważyć, że wszystkie opisy, bohaterowie (ci nowi, jak i wcześniej poznani), czy dialogi są przedstawione ciekawie, ale też realnie, co daje, że z łatwością wchodzimy w stworzony przez autorkę świat.


Sporo jest też różnić, biorąc pod uwagę poprzednie książki z cyklu. Tym razem autorka postanowiła wyeksponować męskich bohaterów, czy to głównych, czy pobocznych: policjanci, morderca, skorumpowany policjant, denaci. A kobiety, tym razem, zostały w tle. Wydaje mi się też, że w Wilczych kobietach jest najbardziej brutalnie. Stąd więcej w niej kryminału niż literatury typowo kobiecej. Jednak bez obaw, bo nadal obserwujemy, rozkwitające uczucie między wcześniej poznanymi bohaterami, choć jest tego mniej, dodatkowo pojawiają się nowe zauroczenia. W tym przypadku autorka również zrezygnowała z seryjnego mordercy, w zamian dając przestępców, którzy bez zastanowienia pociągają za spust (bądź używają innego narzędzia zbrodni) i eliminują osoby im „niewygodne”.

Już dawno chciał załatwić tego wścibskiego gliniarza, który podczas rozmowy prześwietlał go wzrokiem, a w czarnych oczach malował się taki wyraz, jakby ich właściciel wiedział już wszystko. Bawi się jak kot myszą, pomyślał wtedy i natychmiast przyszedł mu do głowy pomysł eliminacji wroga”.

Bardzo lubię twórczość Hanny Greń, która stała się jedną z moich ulubionych polskich pisarek. Cenię sobie w jej książkach swobodny styl, dopracowany wątek kryminalny pomieszany z romantycznym, obrazowość, ale też dobry i wyważony humor. Jak również to, że bardzo sprawnie lawiruje między wątkami, a czytelnik bez przeszkód się w nich odnajduje. Jak mało kto potrafi też umiejętnie dawkować informacje i stopniowo podnosić napięcie, tym samym uzyskuje rewelacyjny efekt przy zakończeniu książki, które zawsze(!) jest zaskoczeniem dla czytelnika. Tutaj również sprawdza się stare porzekadło, że najciemniej jest pod latarnią, bo zabójca, jak zwykle czai się gdzieś w pobliżu. A my, choć o tym doskonale wiemy, to nie możemy go wytypować.

Reasumując. Książka potrafi wciągnąć czytelnika od pierwszej strony, a urozmaicona o zaskakujące zwroty akcji powoduje, że czyta się ją z dużym zainteresowaniem i (niestety) bardzo szybko. Co mnie cieszy, to fakt, iż w przygotowaniu jest już kolejny tom serii, co smuci(?), że prawdopodobnie ostatni. Polecam Wiślański cykl wszystkim fanatykom dobrych kryminałów z lekko nakreślonym wątkiem romantycznym.


Tytuł: Wilcze kobiety
Seria: Wiślański cykl (tom 4)
Autor: Hanna Greń
Wydawnictwo: Replika 2018
Liczba stron: 352
Gatunek: Kryminał








Dziękuję Wydawnictwu Replika za udostępnienie powieści do recenzji i możliwość objęcia książki patronatem medialnym bloga.


*w poście został wykorzystany materiał od Wydawnictwa Replika

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia