Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

piątek, 14 grudnia 2018

[RECENZJA] „Lucyfer” Jennifer L. Armentrout


To popieprzone – wycedziła. – Ty jesteś popieprzony.
Nie tylko popieprzony, pani Hughes. Jestem zniszczony, choć nie trzeba mnie naprawiać. Nie chcę tego. – Uwięził ją. – Lubię swoje popieprzone fragmenty. To one sprawiają, że jestem tym, kim jestem. Sprawiają, że jestem prawdziwy. Pytanie brzmi: poradzisz sobie z rzeczywistością?”.

CO W FABULE:
Julia Hughes przez całe życie postępowała ostrożnie, jednak wszystko się zmienia, gdy pewnego dnia otrzymuje bolesną lekcję. Stara się zacząć wszystko od początku, zaczynając nową pracę na luizjańskich bagnach. Poznaje tam przystojnego nieznajomego Luciana de Vincenta.
Bracia de Vincent znani są ze swojego bogactwa i mrocznej reputacji. Gdy ich zaginiona przed laty siostra wraca do domu, zatrudniają Julię jako opiekunkę. Ale nie będzie to tak proste zadanie, jak wydawało na początku. W rezydencji czekają na Julię mroczne niebezpieczeństwa oraz aż nazbyt seksowny szef.
Praprababka de Vincentów twierdziła niegdyś, iż mężczyźni z ich rodu mogą zakochać się tylko raz w życiu. Najwyraźniej nadeszła właśnie kolej Luciana. Nowo poznana kobieta nie powinna jednak dowiedzieć się o niektórych sekretach rodziny.
Tymczasem w posiadłości dochodzi do tajemniczej śmierci ojca braci. Czy ktoś chce wyeliminować rodzinę de Vincentów? Czy Julii i Lucianowi uda się rozwiązać zagadkę? [opis z okładki]

- Lucyfer – palnęła, nim zdołała się powstrzymać.Uniósł brwi i uśmiechnął się, ukazując białe zęby. Tak, uśmiech ten czynił go piękniejszym o milion procent.Słyszała więc pani o mnie? Miło mi – powiedział lekkim, niemal zadziornym tonem”.

WRAŻENIA:
Jestem wierną fanką twórczości Jennifer L. Armentrout, dlatego, kiedy w Polsce ukazuje się jej najnowsza książka, to od razu ją zapisuję, jako must read i nie ukrywam, że za każdym razem mam duże oczekiwania. W moim prywatnym zestawieniu Jej serie Lux czy Dark Elements są moimi ulubionymi i uważam je za najlepsze. Jak dla mnie najsłabiej wypadła książka Co przyniesie wieczności, którą uważam za mdłą, dość przewidywalną ze stereotypowymi bohaterami, w dodatku zawaloną zapychaczami – i przyznaję, że musiałam sobie odświeżyć jej recenzję, ponieważ nie pamiętałam, o czym była, tak więc, jak sami widzicie... słabo. Niemniej nie o tej książce tutaj będę pisać, a o najnowszej, która ukazała się nakładem wydawnictwa Filia, i jest nią Lucyfer.

Gdzie go znalazłaś? – zapytała Julia. – Zamówiłaś go z katalogu pod tytułem Spełnienie fantazji?”.

Lucyfer otwiera nowy cykl pt. de Vincent, w którym główne role odgrywają trzej bracia o iście piekielnych przydomkach, Lucyfer, Demon i Diabeł, którzy są najbogatszymi kawalerami w Ameryce i skrywają wiele tajemnic. I jest też ONA – czyli piękna Julia, która nie ma grosza przy duszy. Niby nic nadzwyczajnego i dość stereotypowego prawda? Jednak nie chodzi tutaj o to, jak się oni prezentują wizualnie, czy też o ich status majątkowy. Dlatego, że tylko te dwa aspekty są dość banalnie opisane. Natomiast cała reszta, czyli ich myśli, to co wychodzi z ich ust, oraz to jak się zachowują w danej, sytuacji sprawiają, że potrafią przyciągnąć uwagę czytelnika, który z zaangażowaniem śledzi ich losy, a wtedy całkowicie zapomina o ich pochodzeniu czy wyglądzie.

(…) była chwastem pośród róż”.

Śmiało mogę napisać, że dzieje się tutaj, ojjjj dzieje! Autorka połączyła romans z wątkami kryminalnym i tymi z pogranicza grozy. Niektóre momenty autentycznie wywoływały ciarki na mej skórze, nie mówię, że było tak cały czas, ale faktycznie wystąpiły takie chwile. Wyobraźcie sobie moment, kiedy w fabule bohaterowie słyszeli kroki, jak w nocy ktoś/coś stąpa na poddaszu, a tu nagle bum! – sąsiadka mieszkająca nade mną rzuca czymś o podłogę. Wierzcie mi, że mało zawału serca nie dostałam. Jednak za chwilę zostało mi to osłodzone dawką romansu, gorącego, ale nie wulgarnego czy mdłego – takiego akurat.

No i wkracza też wątek klątwy ciążącej na mężczyznach z rodu de Vincent, który teoretycznie został zamknięty w tej części i nie wiem, czy będzie kontynuowany w jakiś sposób w kolejnej. Niemniej wydaje mi się, że nie do końca autorka wykorzystała ten motyw, bo czegoś mi tutaj zabrakło. No, chyba że faktycznie pociągnie go jeszcze, bo dzieją się rzeczy, które wymagają wyjaśnienia.

Reasumując. Mimo niektórych przewidywalnych momentów to muszę napisać, że miło spędziłam czas z tą książką i nie żałuję ani chwili. To lektura, która może stanowić tę tak zwaną odskocznią od codzienności. Czyta się ją szybko i z zaangażowaniem. Idealna na zimowe wieczory, luźna lektura, która może być przerywnikiem podczas czytania bardziej skomplikowanej prozy. Mnie się podobało! Czy Ty się skusisz? :)


Tytuł: Lucyfer
Seria: de Vincent (tom 1)
Autor: Jennifer L. Armentrout
Wydawnictwo: Filia 2018
Gatunek: Obyczajowa i romans


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Filia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia